Proszę o reality check
Cześć bywalcy na luzie,
Chyba mi odbiło - poszedłem do przyszpitalnej przychodni okulistycznej z zapaleniem tęczówki i ... wpadła mi w oko okulistka. Zapalenie ogarnięte, ciało obce, cóż, masakra. Wiem, wiem co pomyślicie, ładna, zadbana kobieta pochyla się nad moją chorobą, jest empatyczna, nawet kompetentna, miłość do białego fartucha to znany mechanizm psychologiczny.
Kiepskie pocieszenie. Wizyta była już dwa miechy temu, a ja wciąż o niej myślę. Wpadłem na genialny pomysł, żeby do niej napisać list i zaprosić ją na kawę. Adres oczywiście przychodnia, bo jej nie znam.
Co myślicie o tym pomyśle? Przekraczam granice etyczne lekarz-pacjent? Pewno tak, choć oko wyleczone i nie planuję się tam pojawiać, chyba że nawrót choroby.
Szansa, że odpisze pewnie bliska zeru, ale czy to w ogóle nie jest chory pomysł o opłakanych skutkach ubocznych? Walcie prosto z grubej rury rodacy. Co medycy na reddicie o tym myślą?