u/DisastrousTable7311

Wszechobecna wszechwiedza

Nurtuje mnie ostatnio pewna kwestia. Już na etapie studiów uczy się nas, aby nie wypowiadać słów "nie wiem" w dyskursie na poziomie akademickim. Na seminariach licencjackich czy magisterskich zabrania się wręcz nawet brać pod uwagę taką opcję odpowiedzi na zadane pytanie. Podczas konferencji prelegenci wychodzą z siebie zapytani o coś, czego po ludzku nie wiedzą bądź nawet nie do końca leży w obszarze omawianego tematu. Prowadzący podczas zajęć słysząc pytanie, na które nie znają odpowiedzi zgrabnie wokół niego woalują końcowo udzielając odpowiedzi, ale najczęściej na własną wariację na temat pytania wyjściowego starając się zostawić obraz swojej nieomylności i wszechwiedzy nienaruszony. Stąd moje pytania:

Skąd wzięło się to zjawisko? Czy jako naukowcy to właśnie my nie powinniśmy wiedzieć najlepiej, że wiemy zdecydowanie mniej niż nie wiemy ? Jako istoty ludzkie nie jesteśmy w stanie pamiętać wszystkiego, czasem nawet najprostsza i ugruntowana wiedza może chwilowo ulecieć i pewnie każdy znas miewał takie sytuacje. Nie wiem czy jestem sam w swoich przemyśleniach i czy może jest to kwestia bańki w której się poruszam.

reddit.com
u/DisastrousTable7311 — 5 hours ago