▲ 157 r/Polska
Mzuri naliczyło mi 15k „kosztów napraw i sprzątania” po 6 latach najmu – co mogę zrobić i czy ktoś miał podobnie?
Cześć,
wynajmowałem mieszkanie w Chorzowie prawie 6 lat, obsługą najmu zajmuje się Mzuri (właścicielami są osoby prywatne, ale wszystko – umowy, rozliczenia itp. – idzie przez Mzuri).
TL;DR: Po prawie 6 latach normalnego najmu Mzuri wystawiło mi rozliczenie z pozycją „koszty napraw i sprzątania” na ponad 15k zł, bez kosztorysu i bez poważnych szkód w protokole. Zbieram się do prawnika i rzecznika konsumentów – szukam doświadczeń, tipów i info, czego się spodziewać, jeśli pójdę z tym do sądu.
Kilka faktów:
- Umowa najmu od 2020 r., czynsz i opłaty płacone na bieżąco, bez zaległości.
- Przy wprowadzeniu był sporządzony protokół inwentaryzacji (stan lokalu opisany, normalne ślady używania).
- Pod koniec kwietnia 2026 r. zdałem mieszkanie, sporządzono protokół zdawczo‑odbiorczy.
- W protokole wyjściowym pojawiły się wpisy typu: „brudne do malowania”, „panele zużyte / napuchnięte”, „meble wysłużone”, „plamy, dziura w jednym miejscu” itp., ale przy większości rzeczy nadal jest „Bez uwag”. Nie ma nic w stylu: zalane ściany, zniszczone wyposażenie, itp.
- Mieszkanie przed oddaniem sprzątaliśmy dokładnie (z partnerką), ściany odświeżone w brudniejszych miejscach, generalnie normalne zużycie po kilku latach.
- Po zdaniu lokalu dostałem rozliczenie, w którym nagle pojawia się pozycja: „Koszty napraw i sprzątania po odbiorze lokalu – 15 000 zł”
- W rozliczeniu ta kwota jest jedną zbiorczą pozycją – zero kosztorysu, brak faktur, brak rozpisania: ile za malowanie, ile za wymianę paneli, ile za sprzątanie itd.
- W protokole przy zdaniu lokalu było tylko ogólne „Naprawy – do wyceny, Sprzątanie – do wyceny”, bez żadnych widełek.
- Efekt: wychodzi im, że po rozliczeniu mediów itp. mam dopłacić ok. 11 tys. zł (kaucja została wciągnięta w to rozliczenie).
Moje wątpliwości:
- Po prawie 6 latach najmu spodziewam się „normalnego zużycia” lokalu, a nie stanu jak po dewastacji. W samym mieszkaniu pojawiały się pęknięcia od przejeżdżających pod kamienicą tramwajów, trzęsących całą budą.
- Protokół nie opisuje żadnych poważnych szkód, które realnie kosztowałyby 15k. To wygląda raczej jak generalne odświeżenie mieszkania pod nowego najemcę.
- Nie pokazali żadnego kosztorysu ani faktur – mam tylko kwotę z sufitu w rozliczeniu.
Co już zrobiłem / planuję:
- Przejrzałem umowę i protokoły, zbieram dokumentację (zdjęcia ze zdania mieszkania, maile).
- Planuję konsultację z prawnikiem oraz kontakt z Miejskim Rzecznikiem Konsumentów w Chorzowie.
- Zastanawiam się nad pozwem (np. o zwrot kaucji / zakwestionowanie tych „kosztów napraw i sprzątania”).
- Rozważam też zgłoszenie sprawy do UOKiK jako potencjalną praktykę „systemową”, bo Mzuri działa na większą skalę.
Pytania do Was:
- Czy ktoś miał podobne doświadczenia z Mzuri albo innym dużym operatorem najmu, który naliczał absurdalne koszty „remontu/sprzątania” po zakończeniu umowy?
- Jak w praktyce wyglądają takie sprawy w sądzie – czy faktycznie da się to wygrać, jeżeli protokoły i zdjęcia nie pokazują jakichś ekstremalnych zniszczeń, a przeciwnik nie ma rzetelnego kosztorysu/faktur?
- Czy w takich sytuacjach standardem jest powołanie biegłego (budowlańca / kosztorysanta), który oceni, czy to tylko normalne zużycie po kilku latach, czy rzeczywiście szkoda?
- Na co zwrócić uwagę przy pisaniu do Mzuri: lepiej od razu twarde zakwestionowanie roszczenia i żądanie przedstawienia kosztorysu, czy raczej łagodniej, ale z wezwaniem do wykazania szkody ponad normalne zużycie?
- Czy ktoś z Was faktycznie korzystał z pomocy rzecznika konsumentów w podobnej sytuacji – jak to wygląda w praktyce, czy takie pisma od rzecznika robią różnicę?
Z góry dzięki za każdą konstruktywną poradę.
u/Jagerius — 3 days ago