Czy w Polsce jesteśmy świadkami renesansu szeroko pojętej patologii znanej nam z lat 90 i 00?
Od 2019 mieszkam w wielkiej płycie na jednym z osiedli w Default City i z tego co pamiętam, jak się wprowadzałem okolica była zdominowana przez emerytów i młode rodziny z dziećmi. Jedyny hałas po 22 jaki docierał do mojego okna to odgłos bijących się kotów. Od jakichś 2-3 lat widzę coraz więcej w okolicy tzw menelstwa bądź patusów spożywających napoje procentowe o każdej porze dnia i lubiących się czasami poawanturować. Do tego dochodzi dużo rzucającego się w oczygraffiti no i nie sposób przejść obojętnie o kolejnych aktach ulicznej przemocy o których słychać w mediach. Jedną z moich teorii jest powrót Polaków z magazynów i szklarni w UK, Niemczech i Holandii, którzy nie mają co ze sobą zrobić. Drugą teorią jest pewna normalizacja patologicznych zachowań przez internet i platformy typu TikTok, ale to temat na szerszą dyskusję.
Czy czeka nas powrót do niesławnych pod tym względem czasów lat 90s? Jakie są Wasze doświadczenia i odczucia?