▲ 48 r/Polska

Wspaniałe doświadczenia z PKO BP, krótki rant.

Człowiek dokonuje żywota, zostawia na tym łez padole pewne rzeczy w spadku, w tym książeczkę mieszkaniową w PKO BP.

Spadkobiercy wyposażeni w akt dziedziczenia oraz akt zgonu na wszelki słuczaj udają się do banku; fizyczna książeczka rozpłynęła się w eterze.
Akt zgonu się przydaje bo procedury banku wymagają przedłożenia tegoż (na pohybel rejentom; ich pieczęć państwowa niewiele znaczy).
Są pewne środki, jest książeczka - wydadzą duplikat, są jakieś stare derywaty co to starszy pan łykał jak pelikan. Załatwiamy formalności, z jednego Funduszu Inwestycyjnego (2007, wkład 10k) należy się 26,38. Spoczko. Teraz czekać na duplikat książeczki.

Przychodzi kilkanaście listów z centrali z potwierdzeniami każdej dyspozycji, osobno.

Jaka jest wartość nikt nie wie, to trzeba wyliczyć, przyjdzie pocztą, pani kasjerka uchyla się także od podawania kwot pi razy stodoła, to nie wypada.

Czekamy. Z tego co rozumiem za książeczki odpowiada centrala. Centrala zajebana jest obowiązkami, więc po dwóch miesiącach jest książeczka (list z informacją przychodzi już w tydzień po smsie). Spoko, nie spieszy się.

Spadkobiercy wpadają do banku po info. Jest książeczka (szukanie wymaga zaangażowania kilku osób i wynalezienia przez spadkobiercę PESELU zmarłego).
Pytanie do kasjerki: Czy wiemy jaka kwota. -Nie wiemy. Pi razy stodoła? -Być może z 5k. Premia gwarancyjna? -Jak na cele mieszkaniowe, to tak. Chętnie, niech leży.
Zgodna dyspozycja spadkobierców: środki zgromadzone na Książeczce przypadają jednemu najmłodszemu. Przychodzi sterta listów z centrali, potwierdzenie każdej dyspozycji w osobnym liście, listy są zdublowane (=8 listów)

List z centrali: w przypadku nie odebrania książeczki do (___) bank będzie naliczać opłatę depozytową.
Wizyta w oddziale: O co biega? Pani kasjerka zaskoczona tak jak spadkobierca, zarzeka się, że nie ma czegoś takiego jak opłata depozytowa za książeczkę.
To niech leży. Czy można potwierdzenie o nie pobieraniu opłaty depozytowej dostać na piśmie? Nie można.

Mija kilka miesięcy i oto okazja skorzystać z Książeczki na cele mieszkaniowe. Zainteresowany spadkobierca wybiera się do banku zlikwidować Książeczkę.
Nie da się. Systemowa złośliwość rzeczy martwych: otóż przy wydaniu duplikatu Książeczki nadano jej nowy numer produktowy, w związku z czym trzeba powtórzyć czynności)

Cóż, w dwa miesiące udaje się zorganizować wszystkich spadkobierców. Akt dziedziczenia, akt zgonu, formalności dopełnione, dyspozycje złożone.
Była mowa o Premii Gwarancyjnej. Fizyczna książeczka ląduje na biurku z czerwoną pieczątką z centrali: BEZ PREMII GWARANCYJNEJ. Nie wiadomo czemu. Spadkobierca macha ręką, już zmiękczony przez bank. Jaka kwota? W tej chwili nie można podać.
Aha. No to cokolwiek. Przelew na konto do 12 dni. Dzięki bardzo, do widzenia.

Do widzenia w rzeczy samej: mija półtora miesiąca. Wizyta w oddziale: Co tam w sprawie? (Szukamy PESEL zmarłego, jest pod ręką). Dwie panie kasjerki kminią nad monitorem. Spadkobierca gra w węża na swojej Nokii.
Telefon do centrali. Nic nie wiedzą. Najwyraźniej fizyczna książeczka zaginęła w transporcie. Ustalą. Skontaktują się.
Czy mogę dostać na piśmie, że książeczka uległa zagubieniu? Nie ma takiej możliwości.

Kurtyna.
PS. Nic nie mam do kasjerek ani do ich znajomości tematu książeczek. Niemniej procedury w tej poważnej instytucji mnie nie przestają zachwycać.

reddit.com
u/Psuwacz — 13 hours ago

Prolly not the best app out there, but it can be heaps fun in one simple move.

So I have started playing with Duolingo like three weeks ago. Wanted to learn some Slovenian. Of course there is no Slovenian. But then, there's the second best choice: Romanian. Extremely nice people, wonderful cuisine, don't even get me started on all of the picturesque villages in Transylvania.

There are some atrocious flaws and mistakes in the courses, making our green owl a bit of a killjoy. Especially when aiming for a combo.

Nevertheless

Just today I had the simplest of ideas: if I am learning Romanian and refreshing some rusty German or Spanish, why not pick and mix freely?

So now I am learning Romanian in English, Spanish and German.
Spanish in German feels weird, but hey, if you also like grabbing a lot of cheap EXP it is a no-brainer.
Added French just for shi*s and giggles. Spanish in French and vice-versa, sister lingos, so much fun!
When my Romanian will allow it, oooh... I just hope Duo won't let me down on the number of courses.

reddit.com
u/Psuwacz — 1 month ago
▲ 37 r/cats

A cat-trotter, a feline tourist. Share yours.

So she travels. But why she is obsessed with cows is beyond me. She ogles, she investigates, she clearly has the intent to say "hello" every time she sees one and she meows back at their moos.

u/Psuwacz — 1 month ago
▲ 9 r/Polska

Kiedyś to były samochody - teraz już nie ma samochodów!

TL/DR (oraz /s) Słowem wstępu: zastanawiam się nad Waszymi odczuciami na temat pleno titulo motoryzacji. Jestem fanem średnich gratów, ale obecnie trudno jest nie mieć styczności z czymś - ehem - nowoczesnym. Po zrobieniu rachunku sumienia wychodzi mi, że faktycznie nowe auta są do dupy, a starsze są fajne. Z tym, że nie prawda, bo nowe samochody mają urządzenia i oprogramowanie zapewniające wyższy komfort i bezpieczeństwo użytkowania, że o wystarczającej ilości kilowatów pod maską nie wspomnę. Nikt nie pyta, czy jest klimatyzacja. Wsiadasz i jedziesz, żadnego przeglądu technicznego przed wyjazdem do pracy ani papierowego dzienniczka serwisowego.

Uważam siebie za ofiarę dziennikarstwa motoryzacyjnego lat 90-00 i programów typu "Top Gear", gdzie najważniejsze były zawsze odczucia z prowadzenia i parametry typu wydajności na torze wyścigowym.
Święty Graal motoryzacji: pojazd przyjemny/straszny/piękny/brzydki - ale dający kierowcy doznania; domowy pupil; zabawka.
Tu pojawia się pierwszy punkt dyskusji: czy czujecie się skażeni taką motoryzacją, czy jednak ten samochód to element wyposażenia równoważny pralce, narzędzie do przemieszczania siebie i ewentualnych klamotów z A do B, w dodatku poważnie zagrożony niepotrzebnością z powodu bardzo dobrego zbiorkomu.

AD REM:

Samochody starsze / "graty" są lepsze od nowych, gdyż:

-to jest Twój własny samochód, z twojej krwawicy zapłacony

-zdecydowana większość funkcji ma systemowe zakończenie w postaci fizycznego przycisku czy pokrętła

-są idealne dla kierowcy "zaangażowanego", chcesz - czy nie chcesz - musisz opanować nieco techniki jazdy. Przeważnie ten bardziej mechaniczny układ jezdny lepiej informuje o tym, co dzieje się pod kołami.

-Nie mają "rozpraszaczy uwagi", wielkich ekranów multimedialnych i ciągłych powiadomień o czym bądź.

-nadają się na projekty, modyfikacje, ulepszenia, eksperymenty

-Oglądając niektóre graty można popaść w zachwyt nad tym jak wszystko zostało przemyślane i "wyinżynierowane" - przykładem niech będzie E-Klasa W124: wszystko w prądzie ALE producent pochował też korbki i cięgna do ręcznego zamykania szyberdachu, otwierania klapki wlewu paliwa itd. W miarę możliwości producenci zakładali te dziesięć lat eksploatacji.

-o ich komforcie, właściwościach jezdnych, czy praktyczności decyduje ich fizyczna konstrukcja i rozwiązania inżynieryjne. Im starszy grat - tym bardziej widać różnice w podejściu producenta do tematu. W tym samym segmencie będą ogromne różnice w charakterystyce prowadzenia, komforcie, czy jakości wykonania.

-serwis najczęściej w pierwszym warsztacie za rogiem. Jak to po prostu niezbyt nowy samochód, części jest dużo i niedrogo.

-mając daily-gruza nie przejmujesz się stanem lakieru czy tapicerki. Idealne to do bezstresowego wożenia cementu, roweru, sadzonek na działkę.

-OC w najtańszym wariancie, jakieś grosze.

-no weź, popatrz na tą S-Klasę W126. Niedościgniony komfort, piękna sylwetka. Po prostu doskonałość.

Graty są straszne, bo:

-biodegradacja. Inaczej: przed entropią nie uciekniesz, tu zawsze jest sprawność na poziomie "do 90%", zawsze może wyskoczyć jakaś nieoczywista-a-poważna usterka. Prawdopodobieństwo dotarcia z A do B bez wołania Assistance zwiększa się.

-Twój grat-projekt ma koszt alternatywny w postaci innych przyjemności

-Raczej nie wybaczają błędów. Te stare, ospałe czujniki parkowania lub ich brak - zakończone obcierką, ten brak ABS i ESP, który zaowocował wizytą w rowie.

-Tu trzeba pamiętać o różnych serwisowych rzeczach, coś sprawdzać, prosty komputer nie powie że boli go pasek klinowy, albo ma ciut mało oleju czy wiatru w oponie. Jak stanie na drodze, to stoi; jeżeli nie znasz się dogłębnie to nie dojdziesz dlaczego.

-Do wyboru jest hatchback, sedan, kombi, hatchback, sedan, kombi albo hatchback albo sedan. Coupe to już pornografia.

-W zasadzie nie ma Auto Casco. No można szukać indywidualnej oferty dla koneserów, jak ktoś jest bardzo uparty. Za to Assitance może być, ale potroi wartość samochodu.

Nowe samochody są super, bo

-Nawet w segmencie A można się spodziewać udogodnień typu aktywny tempomat. Aktywny tempomat po przesiadce z gruza który nie miał nawet zwykłego tempomatu to jest objawienie i dopust boży.

-w tym samym kontekście: BMW 7 E32 jest wspaniałe i bardzo wygodne, ale najnowsza Siódemka zamiata tamtą na szufelkę. To ciebie pomasuje / pogrzeje / pochłodzi i rozpyli przyjemny zapach we wnętrzu. Że się samo ze ślepego zaułka czy garażu wycofa, to nawet nie muszę wspominać.

-Czasem zwykła aktualizacja oprogramowania, w dodatku OTA, może nam przyjemnie odświeżyć samochód i jego funkcjonalność.

-Modularność i współdzielone platformy dają pole do popisu stylistom. Te same wnętrzności można z łatwością obudować trzydziestoma nadwoziami.

- Po co kupować?! Np. wynajem długoterminowy. Płacisz tą samochodową subskrypcję raz w miesiącu i masz wszystko gdzieś, pozostaje tylko lać wachę i jeździć. Jak coś nie pasuje, można zmienić na inny albo w ogóle się pozbyć i przesiąść na rower.

-Przeważnie są bardziej idiotoodporne. To samo złapie uślizg kół w zakręcie, jak trochę za szybko w niego wszedł kierowca. Widzi znaki drogowe - a czasem to, czego akurat nie widzi kierowca: jakiś rowerzysta w martwej strefie, słupek z tyłu za zderzakiem...

-Wśród nowych samochodów można wybierać jak w ulęgałkach. SUV cabrio? Obecny! Stylowy miejski kompakt - jest. Uroczy dostawczak w stylu retro? Jest. Panzerkampfwagen IV ausf. H - też można kupić, obecnie pod nazwą Brabus XLP 800 6x6 Adventure.

-

Nowe samochody są do dupy, ponieważ:

-Coraz ciężej odróżnić to od zmywarki, po prostu się toczy - ty zadajesz generalny kierunek toczenia. Samochody stały się do siebie bardzo podobne; kompaktowa KIA z kompaktowym Mercedesem różnią się głównie jakością postrzeganą. Przypał kompletny jest w momencie, kiedy wnętrze tego przykładowego Mercedesa skrzypi i trzeszczy a tą przykładową Kię udało się złożyć solidniej. Globalizacja oznacza, że Citroen to Mitsubishi, Mercedes może być Renaultem, a ten z kolei Nissanem.

-Co jeden, to ma większy telewizor w środku. Czasem zmiana temperatury klimy przypomina rundkę Pac Mana. Ekrany zamiast fizycznych włączników to zło. A zaszywanie ważnych ustawień w siódmym podmenu powinno być karane chłostą.

-Za dużo tego plinkania i plonkania. A to "Zrób se przerwę na kawę", a to się trawnik nie spodobał i wyje: "wszyscy tu zginiemy!"

-Prawo do naprawy: wszystko teraz jest "modułem" więc jeden pęknięty plastikowy zaczep oznacza wymianę tylnej ćwiartki za pińcet tysięcy złoty - i to tylko u dealera, bo to musi zostać doprogramowane i zakodowane w komputerze.

-Od projektu do produktu mija czasem kilka miesięcy, planned obsolescence, siedemnaście liftingów; pierwszy wypust można sobie odpuścić, bo to jest półprodukt. Teraz różne zgrzyty będziemy na bieżąco poprawiać, z klientów robimy beta-testerów; czasem nawet będziemy wydzwaniać po użytkownikach bo wypuściliśmy niechcący taki bubel, że ulega spontanicznemu samozapłonowi.

-Producenci robią samochody na chwilę. Nie kupuj! Skorzystaj z naszego finansowania. Za rok nowa umowa i nowy model w promocji. Wszyscy szczęśliwi, bo wolumen produkcji się zgadza w fabryce; a praktycznie nowe, kilkuletnie auta gniją na złomie. Nienaprawialne.

reddit.com
u/Psuwacz — 2 months ago

Odkopane: 2021, czyżby nasz lokalny wieszcz, "J23" ?

Na pewno kojarzycie różne wrzuty i dłuższe filozoficzno-polityczne traktaty pozostawiane pisakiem na lampach i skrzyniach rozdzielni tudzież sprayem wyrażany agitprop (np. wiadukt pod Turzynem, skrzyżowanie Szkolna/Welecka).
Nasz niezawodny "J23".
Ta ulotka mi pasowała do "artysty", nie wiem czy kolportował sam - czy zatrudnił Pocztę (XD), ale było tego trochę rozłożone w skrzynkach w Śródmieściu.

u/Psuwacz — 3 months ago

If someone would check my previous entries, yes, I did say "absolutely no art" multiple times.
Then I saw this one.

The brand is Good Loot Puzzle, self-proclaimed "Gaming Puzzle Company".

I don't know how to explain this set. Nominally it is atrocious. It is not that there are some false positives: the cuts are so similar you might end with a perfect fit on two or even three sides. But then after identifying the issue it was quite fun. Even though the pieces lack variation with uniform connectors, feeling somewhat like a dreaded H-cut.

In any case you place a piece, but you keep in mind this might be temporary. If something seems not right, you start disassembling some pieces, and prototyping a new fit.

If you look through the pics, the red "diamond" or "2-in-2-out" piece is a false fit

Once it took me like an hour before I spotted that a mysteriously missing row is in fact separated by a false fit on the frame.
But then these turned out to still fall into the "three afternoons" category.

Pieces are too thin, haptic feel is terrible, fit is rather loose. Picture quality and finish are good.

There, my first art puzzle.

u/Psuwacz — 4 months ago