2 miesiące bezrobocia
Witam,
Potrzebuje trochę się wygadać ze swojej sytuacji.
Ogólnie to mam 26 lat, doświadczenie mam zawodowe jakieś tam mam : pracowałam na recepcji dla firmy ochrony osób i mienia przez 5 lat. Skończyłam studia z filologii germańskiej i dostałam się do pracy w sądzie w swoim mieście. Poszłam teraz na studia kolejne z administracji.
Było tak że moja kierownik w tym sądzie nowa była na swoim stanowisku i w sumie przez całe 9 miesięcy jak tam pracowałam to sama musiałam rozkminiać rzeczy, patrzyłam się jak pracują koledzy i miałam taki brulion gdzie wszystko zapisywałam. Skierowali mnie na staż urzedniczy, raz w miesiącu chodziłam na takie wykłady, ale na miesiąc przed egzaminem okazalo się że jakieś redukcję etatu. I moja ex.kierownik swoją psiapsi sprowadziła żeby ją ochronić przed redukująca, bo to nie moje stanowisko likwidowali tylko u tej psiapsi był raban i do tego podobno jakiś mobbing jeszcze. No i tak ostatnie tygodnie chodziłam do pracy i oglądałam jak moja ex. kierownik skacze nad tą psiapsi swoją i jak powoli mnie z mojego biurka i moich obowiązków odsuwają. Chodziłam do tej pracy do ostatniego dnia umowy, nie kombinowałam z L4 ani nic.
No i ogólnie to od 2 miesięcy chodzę po różnych budżetówkach i firmach prywatnych na rekrutację. Ciągle testy wiedzy, zadania praktyczne, rozmowy kwalifikacyjnej. Tak 12 rozmów miałam. Różnie bywa z vibem, ale no czasem jak myśle że git poszło no to okazuje się że lipa.
Uczę się pod te konkursy, cały czas rynek pracy sprawdzam i CV wysyłam.
Ostatnio już takie depresso wchodzi, ale staram się wyrzucać z domu, żeby być wśród ludzi.
No czuję dużo żalu i zmęczenia.