Prace w finansach
Hej, co byście mi poradzili, jaki kierunek obrać? Chciałbym w jakimś rozsądnym czasie w końcu się usamodzielnić i zarabiać tyle żeby coś wynająć samemu. No i też byłoby fajnie mieć jakąś stabilność w pracy.
Wcześniej pracowałem 2 lata jako stażysta/młodszy analityk w dziale korporacyjnego ryzyka kredytowego w banku, ale nie było etatów i się mnie pozbyli. Na analityka ryzyka kredytowego pracodawcy mają za duże wymagania (doświadczenie w strukturyzowaniu transakcji i wnioskach kredytowych) i nie ma szans praktycznie, że mnie zatrudnią, bo tylko zajmowałem się monitoringiem. Jak już to może w Warszawie coś by się znalazło, ale nie utrzymam się tam.
Teraz z braku lepszych opcji pracuję jako junior accountant AR za zawrotne 5300 brutto. I nie wiem czy jest sens kontynuowania i rozwijania się w księgowości, bo perspektywy płacowe są tragiczne, a ilość obowiązków duża. A jak już to nwm czy lepiej zostawać w tym AR, czy próbować przejść do np. GL w tej samej organizacji, albo innej podobnej.
Myślałem że może do audytu by spróbować i biegłym rewidentem ostatecznie zostać. Ale tam znowu godziny pracy odstraszają. I też nwm. Jeszcze przez myśl mi przeszła analiza danych np. coś w stylu Specjalista ds powerbi, ale takich ofert jest bardzo mało znowu i szansa na zatrudnienie znikoma.
A może wgl w jakimś innym kierunku pójść? Tylko jakim, bo nawet na operatora koparki chcą doświadczenie.
Studia zrobiłem z fir, angielski b2/c1