u/Templariusz-asz-asz

▲ 1 r/praca

W którą stronę dalej iść?

Cześć! chciałbym poradzić się Was w temacie, który siedzi mi w głowie praktycznie codziennie od wielu miesięcy. Im dłużej o nim myślę, tym mniej potrafię znaleźć sensowną odpowiedź.

Mam 25 lat, mieszkam w mieście wojewódzkim i rok temu skończyłem magisterkę. Moje wykształcenie jest dosyć wszechstronne — licencjat zrobiłem z finansów i rachunkowości, a magisterkę z IT w biznesie. Od 4 lat pracuję jako młodszy księgowy w biurze rachunkowym.

Problem polega na tym, że od dwóch lat mam coraz bardziej dość obecnej pracy i obranej ścieżki kariery, ale jednocześnie nie widzę dla siebie sensownej alternatywy.

Po kilku latach pracy w księgowości doszedłem do wniosku, że ta branża kompletnie mnie nie kręci. Ostatnio wręcz zaczynam jej nienawidzić. Przeszkadza mi wiele rzeczy — od atmosfery pracy, przez ciągłe dramy i pracę głównie w damskim gronie, aż po sam charakter tej pracy. Jest dla mnie po prostu nudna, nie mam do tego głowy i nie wyobrażam sobie robić tego do końca życia.

Najgorsze jest chyba to, że mimo 4 lat doświadczenia niewiele realnie potrafię. Trafiłem do miejsca, które praktycznie mnie nie rozwinęło. Nie miałem nawet styczności z pełną księgowością, a moja praca polega głównie na księgowaniu prostych faktur na JDG i robieniu rozliczeń rocznych osób fizycznych. Do tego jestem zatrudniony tylko na część etatu, a resztę pieniędzy dostaję „pod stołem”. Atmosfera bywa średnia i nie widzę perspektyw, żeby coś się tam zmieniło.

Z drugiej strony mam tam bardzo duży luz, praktycznie brak odpowiedzialności i całkiem dobre zarobki — około 7k netto miesięcznie. Do tego mam bardzo niskie koszty życia i długi czas otrzymywałem stypendium. Dzięki temu udało mi się odłożyć pieniądze na wkład własny, poduszkę bezpieczeństwa i kupić porządny samochód. Problem w tym, że ten komfort coraz bardziej zaczyna mnie dusić ze względu na większe ambicje. Mam wrażenie, że stoję w miejscu i kręcę się w kółko.

Właśnie dlatego też poszedłem na magisterkę. Mam też tytuł technika informatyka, więc wchodziłem w to z jakimiś podstawami i myślałem, że otworzy mi to nowe możliwości zawodowe. Interesowała mnie głównie analityka danych lub szeroko pojęte IT biznesowe.

Po tych dwóch latach czuję się jednak jeszcze bardziej zagubiony. Rynek bardzo się zmienił od momentu, kiedy zaczynałem studia. Wymagania na stanowiska juniorskie wydają mi się obecnie kosmiczne. Mam poczucie, że nauczyłem się za mało i nie jestem w stanie konkurować z ludźmi, którzy naprawdę się tym pasjonują i siedzą w tym od lat. Mam podstawy SQL, trochę Excela, podstawowe umiejętności biurowe i angielski na takim łamanym B1, ale czuję, że to za mało.

Najgorsze jest chyba to, że moja motywacja do dalszej nauki coraz bardziej spada, bo przez ostatni rok starałem się robić wiele (lekcje angielskiego, kursy), ale ostatecznie dalej wale głową w mur i wiem, że kolejny kurs z Udemy niczego w tym zakresie nie zmieni.

Dlatego od jakiegoś czasu bardzo poważnie myślę o służbach mundurowych, konkretnie PSP. Sport bardzo lubię, więc przygotowanie fizyczne nie byłoby dla mnie problemem. Widzę sporo plusów takiej pracy — konkretny sens, stabilność, możliwość życia poza korporacyjnym wyścigiem i większą ilość wolnego czasu. Z drugiej strony odstraszają mnie zarobki, bo jednak przez lata miałem w głowie wizję „dużej kariery”, wysokich zarobków i pracy w dużej firmie. Dochodzi też strach o utratę zdrowia przez szkodliwe warunki pracy i jedna określona jednostka przez cały okres służby.

Co ciekawe, jeszcze przed studiami myślałem o służbach, ale wtedy wydawało mi się, że powinienem celować „wyżej” i bardziej ambitnie. Dzisiaj po studiach znowu wracam do tego samego punktu i sam nie wiem, czy to przypadek, czy jednak coś mi to mówi o mnie samym.

Do tego dochodzi jeszcze kwestia życia w dużym mieście. Kiedyś wydawało mi się, że właśnie tego chcę, ale obecnie coraz bardziej męczy mnie tempo życia, tłok i cały ten miejski kołowrotek. Dobrze wspominam życie w swoim rodzinnym powiatowym mieście, ale tam rynek pracy jest praktycznie martwy — realną opcją byłyby głównie służby.

Obecnie kompletnie nie wiem:

  • czy próbować za wszelką cenę przebranżowić się do IT kosztem niższych zarobków i konieczności odbycia stażu.
  • czy szukać innej pracy w księgowości, gdzie nauczą mnie czegoś więcej, mimo że nie widzę w tym przyszłości,
  • czy może jednak pójść w stronę munduru i odpuścić swoje ambicje.

Jeśli ktoś dotrwał do końca, to naprawdę dziękuję i będę wdzięczny za każdą szczerą opinię lub perspektywę.

reddit.com
u/Templariusz-asz-asz — 3 days ago