u/Much-Use-5016

▲ 2 r/praca

Przebranżowienie się w stronę Data Engineer

Hej, krąży mi po głowie chęć przebranżowienia się. Ostrzegam, będzie długi post.

W skrócie: mam 29 lat, mam wykształcenie inżynierskie, pracuję w zawodzie inżynierskim, dobijam do ściany, wąska specjalizacja na rynku pracy w kraju i nieszczególnie satysfakcjonujące zarobki. Mam ukończone studia podyplomowe z Testera Oprogramowania, ale nie pracuję w tym zawodzie.

Nieco konkretniej: skończyłem pewien kierunek politechniczny, mało wymagający na tej konkretnej uczelni, który dodatkowo daje kompetencje w dość wąskiej i nieszczególnie dobrze płatnej branży w Polsce. Nie ma praktycznie nic wspólnego z wszechobecnym IT, praktycznie brak mi twardych kompetencji, którymi mógłbym pochwalić się w CV, a w obecnej firmie co prawda mam możliwości przebranżowienia, ale musiałbym się zastanowić, w jakim kierunku chciałbym pójść. No co mogę powiedzieć - studia wybierałem jako niemal każdy z nas w okresie maturalnym, kierując się motywami, na które dziś nie zwróciłbym uwagi.

No i metodą dedukcji dotarłem do wniosku, że zawsze mi po drodze było z matematyką i myśleniem analitycznym - stąd droga powiodła mnie do politechnicznego wydziału Matematyki Stosowanej, gdzie można chociażby studiować Inżynierię Danych. Ponadto, zaraz po skończeniu studiów natychmiastowo poczułem potrzebę rozszerzenia kompetencji na przyszłość i ukończyłem sympatyczną podyplomówkę z Testera Oprogramowania, włącznie z certyfikatem ISTQB, choć tak naprawdę nigdy nie korzystałem z tych umiejętności zawodowo, przynajmniej na ten moment, rozwijając się w korporacji, w której siedzę już szósty rok. Niemniej podstawy Pythona czy SQL mam liźnięte i w pewnym stopniu jestem zdolny je samodzielnie rozwijać.

Odrobinę o moim obecnym zawodzie: mam tę niesamowitą przyjemność pracować w wyuczonej branży, choć jak wspomniałem, bez konkretnych twardych kompetencji, poza pewnymi analizami bezpieczeństwa stosownymi do wąskiej dziedziny. Przez te parę lat znacząco rozwinąłem swoją pozycję i obowiązki w firmie... ale jak możecie się spodziewać, bez awansu i satysfakcjonujących podwyżek. One były, nawet co roku, ale zdecydowanie nie na poziomie, który by mnie obecnie zadowalał przy ogromie odpowiedzialności w pracy. No i pomału czuję, że zbliżam się do sufitu zarobków, którego po prostu nie przebiję i czuję, że pora szukać alternatyw.

No i tu przechodzę do pytań:

  1. Czy warto w ogóle brać się za szeroko pojętą inżynierię danych? Czy ten kierunek ma przyszłość, czy jest branie na rynku pracy?

  2. Jakie są progi wejścia w ten zawód? Rozważam a) próbę zmiany stanowiska w tym kierunku w obecnej firmie, ale niestety nieszczególnie moja korporacja się tym zajmuje b) samodzielną naukę na podstawie wiedzy z podyplomówki c) studia niestacjonarne z informatyki ze stosowną specjalnością - wiem gdzie i wiem za ile.

Gwoli zrozumienia: nawet jeśli powiecie że dostać się trudno i w ogóle ciężko, to tylko nadmienię, że ja z obecnymi kompetencjami mogę policzyć na palcach jednej, góra dwóch dłoni firmy obecne w Polsce, w których mógłbym znaleźć zadowalającą pracę. Stąd interesuje mnie rozsądne poszerzenie kompetencji, w zakresie, w którym czułbym się w miarę dobrze, i pozostając w branży inżynierskiej.

Z góry dzięki za odpowiedzi i wybaczcie, jeśli niektóre z moich założonych tez są naiwne.

reddit.com
u/Much-Use-5016 — 13 hours ago