u/Old_Equivalent_9143

▲ 37 r/praca

Praca w korpo to dystopia

To mój pierwszy post na reddicie więc może być trochę chaotycznie i długo.

Chciałabym poznać wasze doświadczenia i opinie, a każda uwaga jest dla mnie cenna.

F24, mieszkam w dużym mieście i w wieku 21 lat udało się dostać pierwszą (oprócz krótkiego stażu) pracę w korpo w finansach. Wtedy te pieniądze były dla mnie nierealnie wysoką kwotą, praca była lekka (typu przychodzę rano do biura i w godzinę max dwie jest wszystko zrobione). Od początku czułam się tam komfortowo, tak po prostu, ludzie też byli bardzo mili.

Ale wiedziałam i słyszałam od innych, że nie ma tam dużych możliwości rozwoju, więc sama dla siebie uczyłam się różnych programów typu SQL, bo wiedziałam, że sielanka nie będzie trwać długo. No i stało się, zamknęli projekt, a ja dostałam nową, dużo lepiej płatną pracę jeszcze w tym samym miesiącu na stanowisko seniora w innym korpo (dział finansowy).

Jest (niecały) trzeci tydzień tej pracy, a ja jestem absolutnie wykończona. I nie mówię tego w stylu „o Jezu, w pracy trzeba pracować”. Pracowałam w gastro na zmiany po 12 godzin i tutaj jestem DUŻO bardziej wykończona. Mimo, że praca jest hybrydowa, czuję, że nie ma na nic czasu, ludzie są cały czas w pośpiechu, robią wszystko na już. Wysysa ze mnie całą energię, mimo, że jestem pozytywna, zazwyczaj szybko się uczę, to tutaj jest ogrom rzeczy, z którymi wcześniej nie miałam styczności. Dla mnie życie, gdzie praca pochłania tyle czasu i energii (i śni się po nocach) to nie życie. I żeby nie było, staram się nie angażować emocjonalnie w tą pracę, to nie moja firma i nie moje pieniądze, zawsze traktowałam to jako wyłącznie sposób na zarobek. A mimo to budzę się z obrzydzeniem na samą myśl o rozpoczęciu zmiany i już wiem, że będzie płacz xd

W dodatku jestem najmłodsza z zespołu, nie mam wykształcenia finansowego jak reszta, co trochę utrudnia sprawę. Ludzie są bardzo pomocni, ale mam wrażenie, że testuję ich cierpliwość, bo zadaję najprostsze pytania…Jesteśmy dalej w trakcie szkoleń, ale chłop, który ze mną dołączył już chce robić sam (wg mnie czasochłonne i skomplikowane) raporty. I teraz nie wiem - czy to ze mną jest coś nie tak?

Nie minął nawet miesiąc , a ja mam ochotę rzucić papierami i nie wiem czy to okres do przeczekania czy ta praca będzie mnie dalej wykańczać. Myślałam żeby zostać choć na chwilę żeby ustabilizować się finansowo, z drugiej strony - żadne pieniądze nie zwrócą mi mojego czasu, energii i nerwów. Co myślicie? Jakie są wasze doświadczenia? Może rzuciliście pracę w korpo i znaleźliście coś, co was uszczęśliwia?
Thank you for listening to my Ted Talk

reddit.com
u/Old_Equivalent_9143 — 1 day ago