Czy porwać się na Dragonlance?
Mam pytanie bojowe, ale może zacznę od kontekstu.
Jakiś czas temu skończyłem ogrywać ze znajomymi "Shadow of the Dragon Queen" do 5e jako Mistrz Podziemi. Miałem "lekki" niedosyt (bo nie oszukujmy się, to jest Forgotten Realms "udające" tylko Dragonlance) i zacząłem szperać po sieci. Wpadły mi w łapki oryginalne moduły Dragonlance z lat 1980ych i w moim głupim łbie zaroiła się myśl by spróbować poprowadzić CAŁĄ oryginalną kampanię jak Hickmanowie i Weiss ją sobie wymarzyli.
ALE!
Musiałbym spędzić dziesiątki godzin nad przetłumaczeniem połowy materiału na język polski. Już to przechodziłem wielokrotnie (np. przy Essential Kit i wyżej wymienionym SotDQ). Żmudne siedzenie z translatorem i pilnowaniem, by wszystko trzymało się kupy. To prawie 900 stron materiałów, więc pewnie ze sto paragrafów czytanych graczom, które trzeba przetłumaczyć. Samo przygotowanie materiału zajmie z parę miesięcy mojego czasu wolnego.
Nie mam siły psychicznej by uczyć się nowego systemu. Mój mózg zapycha oryginalna 5e, WHFRP i Cyberpunki 2020 i RED. Wybór padł więc na 5e. Moja pierwsza myśl była taka, by wykorzystać stat blocki z SotDQ. Musiałbym jednak sprawdzić każdy event i encounter i dopasować poziomy starcia, spotykane poczwary. Nie podobają mi się również zasady dotyczące Kenderów z tego dodatku.
Bohaterowie Lancy. Moduł wprowadzał koncept pre-przygotowanych 8miu bohaterów, którymi kierowali gracze (lub mieli jako sidekick'ów), zamiast tworzyć własnych. Pomysł w dechę (zmusza graczy do odgrywania obcych sobie ról), ale trzeba przekonwertować te postaci na 5e, a w sieci porady różne i sprzeczne chodzą. Np. Tanis Półelf. Jest wojownikiem czy multiklasuje wojownika z rangerem? AD&D 1 edycji, była zupełnie innym zwierzęciem i boję, się że spartolę równowagę oryginału. W końcu jakby nie patrzeć 4/8 drużyny to wojownicy plus mag, ranger, kleryk i łotr.
Gracze. Dragonlance to epicka saga drużyny 8miu bohaterów. W życiu tylu graczy nie prowadziłem. Max. to 6ciu (komfortowo czuję się przy 4ech), więc zastanawiam się czy nie ograniczyć do mniejszej liczby graczy i niektóre kluczowe dla fabuły postaci, jak mag Rastlin, kleryczka Goldmoon czy kender Tasslehof prowadzić jako NPC/sidekick'ów. No, ale znowu, oznacza to, że postaci graczy to byliby sami wojownicy jak Tanis, Strum, Flint, Caramon (no może Riverwind jako Ranger by odstawał).
Doświadczenie - czy pozwolić graczom na swobodne rozwijanie postaci, czy "zablokować" je (np. otrzymują poziomy zgodnie z kolejnymi modułami, rozdziałami). Jeśli pozwolić im na swobodę to jak reagować, gdy gracz spróbuje poprowadzić postać w zupełnie innym kierunku, niż była opisana w modułach/sadze? Np. Flint, krasnolud, który zaczyna multiklasować wojownika z magiem rozwaliłby imersję kampanii. Może zakazać wieloklasowości?
Czy ktoś próbował już tę kampanię prowadzić? Możecie mnie skierować w stronę materiałów, których nie da się znaleźć w 5 min (już w ciągu ostatnich paru tygodni byłem na Drivethrough, subredittach i w paru innych miejscach; oglądałem konwersje na 3e i pytałem nawet AI/LMy). Jakieś rady i sztuczki, dla kogoś kto zamierza się porwać z motyką na Słońce?