

Weird fiction, doomscrolling i kryzys egzystencjalny
Po dłuższym lurkowaniu wrzucam swoją półkę/część kolekcji, którą składałem przez ostatnie 3 lata.
Jak pewnie widać, dominują głównie anglojęzyczne wydania. Sporo tutaj rzeczy z pogranicza transgresji literackiej, weird fiction i szeroko pojętej ekstremy - Koja, Ligotti, Yeager, Triana, Watts, trochę og cyberpunkowego stuffu, książki o psychodelikach, alchemii i różnych rabbit hole’ach. Obok tego Tolkien, bo mimo całego mentalnego rozkładu dalej mam słabość do klasycznego fantasy i worldbuildingu robionego z chorą wręcz dbałością o detal.
Mam też gigantyczną słabość do out-of-printów czy też niszowych printów z małych wydawnictw, a la Apocalypse Party itd. Budowanie takiej kolekcji, mieszkając w PL, momentami przypomina przekopywanie archiwów Byrgenwerth w poszukiwaniu forbidden knowledge - im głębiej wchodzisz, tym bardziej cierpi portfel i psychika.
Jestem nieco odklejony, jeśli chodzi o dbanie o książki. Ściąganie dustcoverów przed czytaniem, trzymanie ich w dziwnych pozycjach, żeby nie łamać grzbietów itd. Trochę overkill, ale to hobby szybko rozwija zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.
Chętnie też przyjmę rekomendacje podobnych picków, bo moja półka ewidentnie nie zmierza w stronę zdrowia psychicznego : ))