
Jesteśmy krajem imperium naukowym? A może jesteśmy po prostu lepsi niż pozwala nam poziom finansowania?
Może skończmy z głupimi nazwami?
Jeśli ewaluacja kończyłaby się ocenami:
A+ = poziom zadowalający
A = poziom poniżej zadowalającego umożliwiający prowadzenie postępowań awansowych
B+ = poziom znacznie poniżej zadowalającego umożliwiający prowadzenie postępowań awansowych
B = poziom powyżej niezadowalającego, ale niewystarczający do prowadzenia nowych postępowań awansowych
C = poziom niezadowalający i niewystarczający do prowadzenia nowych postępowań awansowych i niepozwalający kontynuować rozpoczęte wcześniej postępowania awansowe.
Poniżej oddaję głos PW:
Jesteśmy krajem-imperium w badaniach naukowych. Jak wskazują wyniki ewaluacji, polska nauka ma się świetnie – komentuje dla FA prof. Przemysław Wiszewski. (https://forumakademickie.pl/ocena-ktorej-mogloby-nie-byc/)
I wylicza:
– Mamy 106 kategorii A+, czyli w tylu przypadkach prowadzi się badania na światowym poziomie. W 392 przypadkach odnotowano prowadzenie badań kategorii A, a więc świetnych, o znaczeniu międzynarodowym. Aż 607 przypadków zasłużyło na kategorię B+, czyli poziom badań na tyle wysoki, by można było kształcić młodych badaczy – doktorantów. Tylko 120 zespołów otrzymało kategorię B, czyli mocno przeciętny poziom i brak uprawnień do naboru doktorantów, a zaledwie 16 – kategorię C, czyli niezadowalający poziom badań. Podsumowując, 1105 zespołów badawczych prowadzi uznane międzynarodowo badania, zaledwie 136 zespołów powinno się poprawić.
Czy wyniki tej oceny mówią coś istotnego naszemu środowisku akademickiemu?
– Moim zdaniem tak. Po pierwsze, że ministerstwo nie dysponuje narzędziem sprawdzającym jakość badań naukowych w odniesieniu do realnego, światowego i krajowego dyskursu naukowego (...) Nie nadzoruje też należycie największego programu projakościowego IDUB, który jest realizowany w sytuacji krytycznego niedoboru środków na badania naukowe.