u/trzy-14

Wystąpienie pokontrolne NIK - "Organizacja oraz funkcjonowanie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, a także powołanych spółek"

Nie pamiętam, czy było to tu dyskutowane.

Dokument znajduje się tu: https://www.nik.gov.pl/kontrole/wyniki-kontroli-nik/pobierz,dpb~i_24_004_202601271151591769511119~id0~01,typ,kj.pdf

Mnie zaciekawił punkt 3.3.1. poświęcony spółce IDEAS NCBiR sp. z o.o.

Oczy mam pełne zdumienia. Ktoś wymyślił sposób, by pod szyldem spółki z o.o. z gwarantowanym, wieloletnim dofinansowaniem publicznym utworzyć coś w rodzaju instytutu PAN, gdzie produkuje się publikacje, jeździ na konferencje i kształci doktorantów, ale praktycznie nie chce lub nie potrafi się "w komercjalizację". I to w sytuacji, gdy chyba już każda firma pracująca w sektorze IT usiłuje coś z AI skomercjalizować, a przecież dla nich dofinansowanie nie spada jak manna z nieba. W ogóle tego nie rozumiem, poza tym, że jak się czegoś nie rozumie, to zwykle chodzi o pieniądze.

reddit.com
u/trzy-14 — 16 hours ago

Wy też dostajecie 500 zł dodatku za przemieszczanie się między budynkami?

Nie wiem, co ciekawsze, to:

>Prof. Wojciech Załuska, rektor Uniwersytetu Medycznego w Lublinie (...) ma wystartować z list PiS w wyborach do Senatu.

czy to:

>Kiedy w 2020 roku został rektorem UMLub-u, natychmiast zwiększył liczbę swoich zastępców z czterech do siedmiu. Zrobił to, jak powiedziała "Wyborczej" była kanclerz uczelni Ewa Abramek, chcąc "zabezpieczyć strefy wpływów". Za tym krokiem poszły wydatki na pensje, gabinety, sekretarki. Doszło do tego, że każdy z prorektorów za przemieszczanie się między budynkami uczelni otrzymywał specjalny miesięczny dodatek 500 zł

A może to?

>lata 2022 i 2023 uczelnia zamknęła potężną stratą - odpowiednio 13,4 mln zł i 14,7 mln zł. Jeszcze przed rokiem Załuska tłumaczył "Dziennikowi Wschodniemu", że sytuacja finansowa uczelni jest dobra. Tymczasem dwa miesiące później rektor ogłosił wielki program naprawczy. Podczas jego prezentacji został przez naukowców ostentacyjnie wybuczany. Jednym z głównych punktów programu naprawczego były cięcia, czyli reorganizacja etatów pracowników ze stanowisk czysto badawczych. Wtedy na uczelni było ich 203, a po reformie miało zostać 74. (...) z powodu kłopotów finansowych UMLub wstrzymał finansowanie wyjazdów służbowych oraz opłat publikacyjnych realizowanych w ramach grantów wewnętrznych

Czy ja dobrze rozumiem, że w Lublinie mają (mieli?) etaty czysto badawcze finansowane ze środków uczelni? To chyba żeby uczony nie spocił się bilokacją z prywatnego gabinetu czy innej kliniki.

A może to?

>W Radzie Uczelni, organie kontrolującym uniwersytet, zasiadała wówczas prof. Anna Torres, żona prorektora ds. kształcenia i dydaktyki prof. Kamila Torresa. (...) w 2023 roku przychody prof. Kamila Torresa na UMLub-ie, według naszych informatorów, miały wynieść ponad 1,86 mln zł.

Mając taką perspektywę, aż chce się pracować naukowo! Słuszną linię ma nasza Partia!

A może to?

>Wszczęliśmy śledztwo w kierunku przekroczenia uprawnień przez rektora i prorektora Uniwersytetu Medycznego w Lublinie [prof. W. Załuski i prof. K. Torresa - przyp. red.] poprzez niegospodarne zarządzanie mieniem uczelni, zlecanie realizacji nieuzasadnionych inwestycji, wypłaty nienależnych wynagrodzeń, nagród, premii niektórym pracownikom, przyznawanie nieuzasadnionych podwyżek, finansowanie nieuzasadnionych wyjazdów służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej - informował wtedy rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. 

Jest tego dużo więcej: i o orderze od Dudy (Kornelia może, to rektor nie?), o miłości do niejakiego Rydzyka i nawet coś takiego:

>UMLub pozwał "Wyborczą". Na początku roku Sąd Apelacyjny w Warszawie w prawomocnych wyrokach oddalił wszystkie pozwy, twierdząc, że w rzekomych sprostowaniach "uczelnia zakłamywała rzeczywistość i posunęła się do próby wprowadzenia czytelników w błąd".

https://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,32801359,rektor-uniwersytetu-medycznego-w-lublinie-chce-uciec-w-polityke.html

reddit.com
u/trzy-14 — 1 day ago

Objawił się kolejny reformator

>Fundujemy sobie katastrofę, której skutki odczujemy za 20 lat - mówi Piotr Voelkel, przedsiębiorca, współzałożyciel prywatnych uczelni.

https://wyborcza.pl/7,75398,32788870,piotr-voelkel-uniwersytet-wedlug-starych-regul-nie-ma-dzis.html

Kilka złotych myśli:

  • Publiczne uczelnie wybudowały bez liku nowych obiektów, często wyposażonych w nowoczesne sprzęty. Gdzieniegdzie stoją jeszcze nierozpakowane skrzynie z tym dawno zakupionym dobrem, bo brakuje laborantów, którzy chcieliby porzucić pracę w przemyśle i przejść na skromną naukową wypłatę
  • W ubiegłym roku ministerstwo nauki ujawniło, jaki jest koszt studiowania na uczelni publicznej. Wyszło, że to dwa, trzy razy więcej niż u nas. [student musiałby zapłacić ok. 29-39 tys. rocznie za kierunek, a na medycynie: 53-75 tys. zł.]
  • fakt, że uczelnie publiczne działają na podstawie subwencji, a nie czesnego, powoduje, że zainteresowanie studentem jest tam, delikatnie mówiąc skromne. A zdarza się nawet, że student jest traktowany jak przeszkoda w karierze.    
  • Uważam, że należy wprowadzić płatne studia oraz kredyty studenckie. Polegałoby to na tym, że każdy, kto  chce iść na studia, dostaje od państwa kredyt. Połowa zostaje umorzona w momencie, gdy kończy naukę. Resztę rozlicza, przekazując naliczony podatek i w ciągu dziesięciu lat po studiach może podatkiem spłacić resztę kredytu. Co ważne, to nie muszą być tylko studia. Zamiast nich można wybrać inne formy edukacji pomaturalnej.  
  • Są kierunki, na których poziom drop outu sięga 70 proc.!
  • Uniwersytet według starych reguł nie ma dziś żadnego sensu. (...) Sztuczna inteligencja wywraca edukację do góry nogami. Przecież już teraz są asystenci głosowi, którzy potrafią wyjaśnić nam świat niczym najlepszy profesor. 
  • [płacenie za studia]  uwolni studenta z tych sztywnych gorsetów, da mu wybór. Bo wytrąci uniwersytety publiczne z błogiego ciepełka subwencji, zmusi je do zmiany. Żadna reforma się nie wydarzy, jeśli nadal będziemy pakować miliardy w uczelnie publiczne.
  • [I pana pomysł skończy z wyłudzaczami czesnego?] Wierzę w siłę konkurencji i mądrość klienta, jakim jest kandydat na studia.
  • USWPS po spełnieniu ostrych kryteriów, może wystartować w konkursie IDUB ["Inicjatywa Doskonałości - Uczelnia Badawcza"]. W ramach nagrody i w celu przygotowania do konkursu otrzymuje około 120 tys. złotych. Inne uczelnie (publiczne) dostają od 3,5 do 9,5 mln - to ok. 30 do 80 razy więcej. Bo kwoty są wyliczane jako procent subwencji.

Wypadałoby te mądrości skomentować.

Przede wszystkim to jest lobbying za faktycznym zrównaniem jego uczelni z uczelniami publicznymi. Skok na publiczną kasę. Oczywiście są kraje, w których edukacja wyższa WCIĄŻ jest płatna (taka była przecież w Polsce do II WŚ), podobnie jak płatna jest w niektórych krajach służba zdrowia, a nawet armia czy policja (i wtedy takie kraje uznajemy za upadłe). Naprawdę tego chcemy? Jak dla mnie, zawężanie zakresu usług publicznych jest w interesie wyłącznie ludzi bogatych, a w szerszej perspektywie - szkodliwe dla ogółu społeczeństwa, o czym świadczy choćby obecna administracja Trumpa, która w całości ukończyła szkoły wyższe nastawione na zysk.

On czyni mój ulubiony błąd logiczny, w którym przyjmuje się, że proponowana zmiana nie spowoduje kaskady innych działań dostosowawczych. Niemal na pewno koszt kształcenia na uczelniach publicznych uległby radykalnemu zwiększeniu - bez widocznych korzyści dla kadry dydaktycznej. Zamiast studentów zapisujących się dla legitymacji mielibyśmy studentów uzyskujących zaliczenie tylko dlatego, że płacą. I tak dalej. Likwidacji uległaby masa kierunków "niedochodowych", które jednak są potrzebne społeczeństwu jako takiemu czy państwu.

Dropout nie jest spowodowany wyłącznie zapisywaniem się na studia dla legitymacji czy zniżek. W USA chyba nie ma zniżek studenckich, a zadłużenie w kredytach studenckich osiągnęło rozmiar jednego z najpoważniejszych problemów społecznych USA. Dotykającego głównie warstwy niższe. Tu mielibyśmy też efekty dziś trudne do przewidzenia - np. jak fakt wchodzenia w samodzielne życie z zadłużeniem rzędu 20 - 30 tys. (razy dwa na parę) wpływałby na decyzję o założeniu rodziny? Czy płatne studia promują merytokrację, czy też betonują zastany porządek społeczny?

Podobnie z kalkulacją czasu spłaty. Studia 3-letnie? A co ze studiami 5-letnimi? Doktoranckimi? Dlaczego dopiero co zdecydowaliśmy, że studia doktoranckie nie tylko są bezpłatne, ale i wręcz płacimy doktorantom, w tym zagranicznym, za to, że się kształcą (i pewnie ci zagraniczni wyjadą z kraju)? Jak ten kredyt spłaci w podatkach nauczycielska rodzina wielodzietna, która dzięki ulgom latami odprowadza zero i jeszcze dostaje zwrot nadpłaconego podatku?

Wiara w mądrośc rynku i jego mechanizmy samoregulacyjne doprowadziła do kryzysu w USA w 2008 r. Cud! Banki, działając we własnym interesie, nie działały w interesie ogółu społeczeństwa!

I tak dalej.

I na koniec - kto gwarantowałby te kredyty? Czyż nie państwo, czyli podatnik?

reddit.com
u/trzy-14 — 5 days ago

Jacek Sutryk i lewy dyplom MBA Collegium Humanum

Taka ciekawostka, co jest możliwe w naszym szkolnictwie wyższym - pytanie, na które nie znam odpowiedzi: dzięki czyim "reformom" stało się to możliwe

>

>Oskarżenie zamierza dowodzić winę prezydenta Wrocławia, wskazując również na brak dowodów studiowania przez Jacka Sutryka na Collegium Humanum. Jak czytamy w uzasadnieniu aktu oskarżenia, nie ma on zaliczonego ani jednego przedmiotu, a powinien mieć szesnaście. Nie ma też zdanego egzaminu kończącego podyplomowe studia MBA. Tymczasem dyplom ukończenia studiów posiada. Dzięki niemu Jacek Sutryk zasiadał w radach nadzorczych trzech spółek, należących do samorządów: Regionalnego Centrum Gospodarki Wodno-Ściekowej SA w Tychach, Śląskiego Centrum Logistyki w Gliwicach oraz Kolei Dolnośląskich. Zarobił w nich w ciągu dwóch lat w sumie 496 373 tys. zł.

>(...)

>Z ustaleń prokuratury wynika, że do 2 czerwca 2020 – kiedy Jacek Sutryk dostał dyplom – na platformie Navoica znalazły się materiały dotyczące tylko dwóch z szesnastu przedmiotów, które zaliczyć musiał każdy student podyplomowych studiów MBA, przed przystąpieniem do końcowego testu. Materiały z kolejnych przedmiotów były umieszczane później m.in. w sierpniu i wrześniu 2020, czyli gdy Sutryk już miał dyplom.  

>Obydwa testy-quizy Jacek Sutryk rozwiązał. Jeden 27 kwietnia, a drugi 9 maja 2020. Według prokuratury to była cała jego studencka aktywność. Oskarżenie - powołując się na relację jednego z byłych pracowników władz uczelni, dziś też podejrzanego w śledztwie - przekonuje, że wypełnienie owych quizów nie było równoznaczne z zaliczeniem przedmiotów. Były to tylko testy, które miały sprawdzić wiedzę z materiału, umieszczonego na platformie Navoica.

>W uczelnianych dokumentach i systemach nie ma też śladu po zdawaniu przez Sutryka końcowego testu - egzaminu.   

>(...)

>Prezydent wyjaśnić też miał podczas przesłuchania, że rektor powiedział mu o "indywidualnej ścieżce", którą Collegium Humanum "ma dla specjalnych osób". I on na taką ścieżkę się zdecydował. (...) Dalej podczas przesłuchań Sutryk tłumaczyć miał, że dzięki owej "indywidualnej ścieżce" nie musiał chodzić na zajęcia, ale musiał zapoznać się z materiałem, który został mu przesłany. Miał to być "gruby zestaw slajdów". Następnie na platformie dostał link, przez który trzeba się było zalogować i zdać egzamin, "chyba test wielokrotnego wyboru". Gdy to skończył pojechał z Dymalskim do Warszawy po odbiór dyplomu.  (...) A "skoro otrzymał dyplom, to znaczy, że spełniał kryteria". I dodał, że "Uczniowie w klasie nie chodzą i nie upominają się o kartkówkę, zakładają, że nauczyciel wie, co robi". 

https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,32786434,afera-collegium-humanum-co-prokuratura-ma-na-jacka-sutryka.html

Cokolwiek byśmy nie mówili o uczelniach publicznych, że biurokracja, że czasochłonne procedury i tysiące pieczątek, fakt, że wszystko przechodzi przez tak wiele rąk i wymaga tylu zgód i/lub rejestracji powoduje, że takie rzeczy są tu fizycznie niemożliwe. Mam nadzieję.

reddit.com
u/trzy-14 — 9 days ago