Linia lotnicza przesunęła mi wylot o 5 dni (z 1 na 6 lipca)! Powrót bez zmian. Co robić? Jestem załamany.
UPDATE: Wizzair, bilet kupiony na oficjalnej stronie
UPDATE2: na infolinii ogarnięta babka mi zmieniła w gratisie oba przeloty z 1-10 na 3-13 lipca.
Cześć wszystkim,
Piszę, bo jestem w kompletnej rozsypce i pilnie potrzebuję porady prawnej/praktycznej od kogoś, kto przerabiał podobny koszmar.
Miesiąc temu kupiłem bilety z Warszawy do Chanii (Kreta) na termin 1–10 lipca. Wszystko poszło w ramach jednej transakcji. Chwilę po zakupie dostałem maila, że rezerwacja została rozdzielona na dwa osobne loty i wygenerowano dwa różne kody (PNR), ale wtedy nie wzbudziło to moich podejrzeń.
Dzisiaj przeżyłem zawał serca. Dostałem powiadomienie, że mój wylot z Warszawy został przełożony z 1 lipca na 6 lipca (!). Lot powrotny 10 lipca pozostał bez zmian. To oznacza, że z 10-dniowego urlopu robią mi się 4 dni, co całkowicie mija się z celem.
Noclegi i auto na miejscu mam już opłacone. Jestem absolutnie zrozpaczony.
Ponieważ do lotu zostało więcej niż 14 dni, wiem, że standardowe odszkodowanie z rozporządzenia unijnego (UE261) za odwołany/opóźniony lot mi nie przysługuje. Ale co z samym transportem? Czy ktoś miał taką sytuację?
Moje główne pytania:
- Czy mam prawo żądać od nich przebukowania na inny lot (nawet liniami partnerskimi lub inną linią) w okolicach pierwotnego 1 lipca?
- Czy to, że rozdzielili moją jedną transakcję na dwa osobne kody PNR, oznacza, że mogą robić problemy ze zwrotem pieniędzy za lot powrotny, jeśli zdecyduję się anulować całość?
Będę ogromnie wdzięczny za każdą wskazówkę, jak z nimi rozmawiać i jakie mam teraz prawa. Z góry dziękuję!