Wyrzucili mnie z roboty
Chciałem się czymś podzielić, bo od paru dni siedzi mi to mocno w głowie i trochę mnie przybiło. Niedawno wyrzucili mnie z pracy w KFC. Oficjalny powód był taki, że za bardzo się stresuję podczas audytów. Przynajmniej tak mi powiedzieli. Szczerze mówiąc, mam jednak wrażenie, że to był bardziej pretekst niż prawdziwy powód.
Tym bardziej że od około roku dawali mi po jakieś 4 zmiany na miesiąc, więc i tak nie było tego dużo. Ale zawsze myślałem sobie, że lepsze to niż nic, bo przynajmniej coś wpadało i człowiek miał poczucie, że gdzieś pracuje. Dlatego trochę mnie to zdziwiło. Gdyby naprawdę było ze mną aż tak źle, to chyba wcześniej by mnie po prostu nie trzymali.
Nie byłem osobą, która olewała robotę albo robiła jakieś akcje. Fakt, stresowałem się podczas audytów i tego nie będę ukrywał. Jak wiedziałem, że coś takiego będzie, to od razu byłem bardziej spięty. Paradoksalnie przez to człowiek chce bardziej uważać, a czasami wychodzi odwrotnie i jeszcze bardziej się stresuje.
Nie piszę tego po to, żeby się nad sobą użalać, bo stało się i już nic z tym nie zrobię. Bardziej chciałem to z siebie wyrzucić, bo złapało mnie jakieś takie przygnębienie i smutek. Szczerze mówiąc, trochę nie wiem teraz co ze sobą zrobić.
Wysłałem CV do kilku miejsc, ale na razie cisza, nikt się nie odezwał. Dodatkowo do końca studiów został mi jeszcze ponad rok i też mnie to trochę dobija. Z jednej strony chciałbym po prostu je skończyć w spokoju, ale z drugiej chciałbym mieć swoje pieniądze i poczucie, że coś robię ze sobą. Teraz mam trochę takie uczucie, jakbym utknął w miejscu.
Najgorsze jest chyba to, że po tym wszystkim bardzo siadła mi samoocena. Zacząłem myśleć, że może po prostu do żadnej pracy się nie nadaję, skoro wyrzucili mnie z czegoś, co wiele osób uważa za prostą robotę. Wiem, że może brzmi to głupio, ale takie myśli same przychodzą do głowy.
Ciekawi mnie, czy ktoś z Was miał podobnie. Może ktoś też został kiedyś wyrzucony z pracy i potem miał takie poczucie, że nagle zaczyna wątpić w siebie? Jak sobie z tym poradziliście i czy po czasie patrzyliście na to inaczej?
Chętnie poczytam różne opinie, bo mam wrażenie, że jak człowiek siedzi sam ze swoimi myślami, to czasami zaczyna za bardzo się nakręcać.
Edit: Szukam jakiegoś stażu w zawodzie albo do jakieś pracy biurowej, ale ciężko wybić CV