Niepokojące zapisy w umowie zlecenie przez agencje pracy
Dzień dobry. Wczoraj dostałem do podpisania zestaw dokumentów odnośnie umowy zlecenia w kołchozie przez agencje pracy. Praca typowo produkcyjna, trzy zmiany, lider, kierownik, te sprawy no i oczywiście otoczenie ludźmi zatrudnionymi pod zakład na umowę o pracę wykonującymi dokładnie tę samą pracę. Mam kilka dni na zastanowienie, przeglądnąłem te umowę a tam takie kwiatki:
- Objęcie dobrowolnym ubezpieczeniem emerytalny, rentowym i zdrowotnym od razu zaznaczone na NIE.
- W przypadku niestarannego wykonania zlecenia, zleceniodawca ma prawo do zatrzymania części wynagrodzenia.
- Zobowiązanie do niewypowiadania oraz nierozwiązywania umowy przed upływem 90 dni pod rygorem zapłaty kary 1000 zł. Ww. kara będzie nałożona również jeżeli zaprzestanę realizacji zlecenia bez usprawiedliwienia wynikającego z ważnej przyczyny.
- Mam obowiązek poinformować o ewentualnej absencji na 48 godzin przed wyznaczonym czasem rozpoczęcia wykonania zlecenia inaczej kara 200 zł.
- Wykonywanie zlecenia zgodnie z zasadami obowiązującymi w miejscu wykonywania zlecenia, naruszenie zasad prawidłowego wykonania zlecenia kara 700 zł.
- Już wypełniona deklaracja o rezygnacji z PPK.
- Jakieś nakazy tajemnicy wynagrodzenia itp. pod karą natychmiastowego rozwiązania umowy.
Oczywiście jedyną formą negocjacji jest to, że jak mi się nie podoba to mogę nie podpisywać. Pytanie brzmi czy przejmować się takimi zapisami czy raczej mieć to w poważaniu? Na prawie się znam jak świnia na astronomii, niemniej jednak jak już coś się podpisze to potem trzeba się liczyć z konsekwencjami. Jeżeli chodzi o te PPK i ubezpieczenia... No nie wiem. Nie mam innego wyboru jeżeli chodzi o inne możliwości podjęcia zatrudnienia, brak prawo jazdy przez marny wzrok + Wypizdów 500 mieszkańców.
Polska 2026, januszowane :/