u/Key-Swimming9982

▲ 26 r/praca

Niepokojące zapisy w umowie zlecenie przez agencje pracy

Dzień dobry. Wczoraj dostałem do podpisania zestaw dokumentów odnośnie umowy zlecenia w kołchozie przez agencje pracy. Praca typowo produkcyjna, trzy zmiany, lider, kierownik, te sprawy no i oczywiście otoczenie ludźmi zatrudnionymi pod zakład na umowę o pracę wykonującymi dokładnie tę samą pracę. Mam kilka dni na zastanowienie, przeglądnąłem te umowę a tam takie kwiatki:

- Objęcie dobrowolnym ubezpieczeniem emerytalny, rentowym i zdrowotnym od razu zaznaczone na NIE.
- W przypadku niestarannego wykonania zlecenia, zleceniodawca ma prawo do zatrzymania części wynagrodzenia.
- Zobowiązanie do niewypowiadania oraz nierozwiązywania umowy przed upływem 90 dni pod rygorem zapłaty kary 1000 zł. Ww. kara będzie nałożona również jeżeli zaprzestanę realizacji zlecenia bez usprawiedliwienia wynikającego z ważnej przyczyny.
- Mam obowiązek poinformować o ewentualnej absencji na 48 godzin przed wyznaczonym czasem rozpoczęcia wykonania zlecenia inaczej kara 200 zł.
- Wykonywanie zlecenia zgodnie z zasadami obowiązującymi w miejscu wykonywania zlecenia, naruszenie zasad prawidłowego wykonania zlecenia kara 700 zł.
- Już wypełniona deklaracja o rezygnacji z PPK.
- Jakieś nakazy tajemnicy wynagrodzenia itp. pod karą natychmiastowego rozwiązania umowy.

Oczywiście jedyną formą negocjacji jest to, że jak mi się nie podoba to mogę nie podpisywać. Pytanie brzmi czy przejmować się takimi zapisami czy raczej mieć to w poważaniu? Na prawie się znam jak świnia na astronomii, niemniej jednak jak już coś się podpisze to potem trzeba się liczyć z konsekwencjami. Jeżeli chodzi o te PPK i ubezpieczenia... No nie wiem. Nie mam innego wyboru jeżeli chodzi o inne możliwości podjęcia zatrudnienia, brak prawo jazdy przez marny wzrok + Wypizdów 500 mieszkańców.

Polska 2026, januszowane :/

reddit.com
u/Key-Swimming9982 — 3 days ago

Tough question.

Yup. I get it now. To be "sane" we need to have two things supplying our brains all the time.

Copium and hopium.

Yes, we need to cope. It wasn't your fault. You were born that way. That was a God's test. You made the best decisions you could at the time etc.

Yes, we need to have hope. It will work out. Tomorrow will be a better day. If you work hard enough, you're gonna make it. There is a God, and he has a great plan for you. Your life matters etc.

It's all bullsh*t.

It is. You can't prove me wrong. But I would love to if you did.

The question is… how do you put it inside your brain when you know it's all fake?

Have you ever watched a magic show? Those tricks with cards. Awesome, right? Did you like them? Yeah? Did you ever check how they were done?

Well, if yes... you have, just for a brief moment, gone behind the curtain. Now you know how the trick is done. That's nice, it feels good to know. But at the time, you didn't realize that with this knowledge... all the "magic" would also disappear.

The illusion is gone. You have only cold facts.

Dopamine, oxytocin, serotonin, endorphins… Yeah. I know it now. That's the real World.

How do you go back? How do you go back to having faith when you have none? How can you believe that your life matters when you know it doesn't? How do you tell yourself that it wasn't your fault when you know it was?

In other words, how can you be delusional again, when your brain refuses to do so?

I can't find the answer. Maybe you can help me with that?

reddit.com
u/Key-Swimming9982 — 15 days ago