u/My-Friend-2026

Gdzie chodzą te wszystkie wyszpachlowane julczyska?

Nie jestem z Warszawy więc nie orientuję się w miejscach w mieście, ale często widzę odpalone małolaty na stacji centrum nauki Kopernik. Julki małolaty z wyszpachlowanymi mordami i w krótkich spódnicach. Gdzie one tak chodzą w środku tygodnia, godzina 17-18:00? Bluzki z gołymi brzuchami cyce wywalone na wierzch, krótkie spódniczki?

Edit: nie interesują mnie małolaty, to nie mój target wiekowy pytam z ciekawości bo za moich czasów nastolatki tak się nie ubierały. Siksy wyglądają na 13-16 lat

reddit.com
u/My-Friend-2026 — 1 day ago

Branie kredytu na klitkę będąc gen Z

Zbliżam się do trzydziestki żyję w wynajmowanym pokoju, uciułałem 300k oszczędności czy brać kredyt na mieszkanie czy zbierać żeby kupić za gotówkę?

Przeraża mnie kredyt, pracuję w niezbyt fajnej robocie, nie jestem szczęśliwy z tej pracy chociaż zarabiam 10k netto. Psychologicznie chyba bym tego nie udźwignął co miesiąc płaciłbym ratę kredytu i tak przez 15 lat. Nie podoba mi się praca w której pracuję, a też nie jest mi łatwo zmienić robotę na inną, obecnej szukałem rok. Myślałem o tym żeby kompletnie porzucić moją branże i iść na inne studia. Jeśli wezmę kredyt będę uwiązany do jednej roboty, moje życie to będzie ciągły lęk czy nie starcę pracy, znoszenie złego traktowania w pracy oby mnie nie zwolnili. Rynek pracy jest fatalny, w moim przypadku zmiana pracy to byłyby miesiące przygotowań pod rozmowy rekrutacyjne, robienie zadań domowych. Nie jestem takim rozchwytywanym ekspertem żebym robotę znalazł w miesiąc, a ostatnio jak zmieniałem pracę ro na jedno miejsce przychodziło 200 CV.

Z drugiej strony boli mnie że wyrzucam pieniądze na wynajem, przez te lata na wynajmie oddałem komuś 100k.

Zanim wziąłbym kredyt musiałbym przeczytać kilka książek o tym bo nie ogarniam nawet czym zajmuje się notariusz totalnie nie interesowałem się tym. Szukanie mieszkania to też będzie udręka, jak w ogóle mam zdecydować gdzie i w jakim mieszkaniu chcę mieszkać do końca życia?

Nie tak sobie wyobrażałem szukanie mieszkania, to będzie szukanie typu oby nie trafić na minę, nie jestem z Warszawy więc tym bardziej jestem zielony która dzielnica jest dobra do mieszkania i jak szukać mieszkań.

Najbardziej przeraża mnie bycie uwiązanym do kredytu i do roboty oraz ten strach przed utratą pracy.

Nie wiem ogóle czy nie lepiej zrobić kolejne studia, wydać te pieniądze zamiast na mieszkanie pójść na medycynę? Mam pozdawane stare matury i na luzie bym się dostał.

Sufit zarobków mojej branży to 13-15k na rękę. To marne pieniądze wg mnie. Praca mnie średnio satysfakcjonuje, moja branża jest podatna na zastąpienie przez AI.

Myślicie że w moim wieku lepiej inwestować w kolejny zawód który będzie zabezpieczeniem przed AI czy brać kredyt na mieszanie i pracować w zawodzie w którym dobrze zarabiam, ale czuję się jak zasób z sufitem zarobków?

reddit.com
u/My-Friend-2026 — 4 days ago
▲ 0 r/praca

Czy zgłoszenie mobbera do HR w korpo coś daje?

Pracuje z typem który wyżej sra niż dupę ma, typek jest seniorem zasiedziałym, dostał pracę w czasach prosperity kiedy brano każdego kto umiał 2+2. Zasiedziały dinozaur w jednym korpo, uważa siebie za nie wiadomo kogo. Jak to polaczek uwielbia dowartościowywać się na młodszych, nowych pracownikach, opierniczać ich i plotkować że nic nie potrafią. Na każde pytanie odpowida z łaską i ciężkim westchnięciem. Publicznie krytykuje umiejętności innych. Energia małego zakompleksionego fiutka, pełno takich w korpo.

Rozważam podpierdolenie go do HR, czy to coś w ogóle da? Słyszałem wiele opini że HR chroni firmy, czyli będzie bronić straszego dinozaura który ma wiedzę o procesach sprzed 20 lat i w takich sprawach zazwyczaj jest tak że w konsekwencji problem ma zgłaszający, a sprawę zamiata się pod dywan.

Czy ktoś miał podobną sytuację? Jak radzić sobie z mobberami w pracy?

reddit.com
u/My-Friend-2026 — 7 days ago
▲ 0 r/praca

Przebranżowienie z korpo na medycynę w wieku 30 lat

Mam dosyć pracy w korpo, jestem introwertykiem dużo widziałem jacy ludzie są awansowani, w korpo masz szansę na bycie kimś awans na wyższy szczebel pod warunkiem że jesteś energetycznym ekstrawertykiem ze znajomościami. Ja nigdy nie byłem popularną osobą, raczej chciałem mieć spokój i brzydzą mnie zagrywki które ludzie stosują w korpo, lizanie dup, sztuczne uśmiechy, itd. Wiele razy widziałem ludzi którzy byli gorzej wykształceni, ale byli wygadani i dynamiczni opowiadali o swoich wakacjach na bali, pokazywali ten engagement, dostawali wysokie oceny roczne i awanse.

Abym pasował do korpo musiałbym przebudować całą swoją osobowość i udawać kogoś kim nie jestem a nawet i to nie wiele by pomogło bo ludzie wyczuliby że udaje kogoś kim nie jestem.

To jest samo napędzające się koło, ludzie na wysokich stołkach są tymi sensorycznymi ekstrawertykami, więc awansują podobnych sobie, sztucznych zakłamanych dynamiczniaków.

Nigdy nie lubiłem dynamicznych sensoryków którzy mało robią a dużo szumią, po prostu taki rodzaj fałszu jest czymś dla mnie odpychającym.

Miałem typiarę w korpo która chodziła z przlepioną flagą Ukrainy na bluzce, szybko dostała awans z relokacją do USA i zarobkami x5.

Tymczasem inni ciężko pracujący ludzie, uczciwi, którzy nie mieli paracia na szkło ciułają za grosze bez awansów, a miernoty które robią szum wokół siebie udostępniają zdjęcia swoich dzieci na firmowych czatach aby pokazać swoje visibility są awansowani.

Chyba nie nadaje się do korpo środowiska, to praca dla dynamicznych NPC bez żadnych skrupułów, wstydu i przyzwoitości. Trzeba być tym lizodupem żeby daleko zajść na drabinie a dla mnie to jest obrzydliwe te sztuczne zachowania pod publiczkę a w przerwie na kawę czar kreowania się na energiczną otwarta osobę pryska kiedy słyszysz jak ten dynamiczniak obrabia dupę ludziom z zespołu z inną inkluzywną Anetką.

Myślałem żeby rzucić w cholerę korpo i iść na studia z medycyny. Wyniki mam ze starych matur mam takie żeby sie dostać, więc to kwestia decyzji.

Właściwie to już ostatni dzwonek żeby podjąć tę decyzję, bo jestem jeszcze względnie młody a później nie będzie już czasu na naukę i studiowanie. Będę starym koniem który będzie dziwadłem wśród dwudziestoletnich studentów, a 30 lat to jeszcze taka powiedzmy młodość.

Musiałby wydać całe moje oszczędności 300k które zbierałem na wkład własny na mieszkanie aby utrzymać się bez pracy i studiować 6 lat. Co myślicie o tym?

Przez następne 6 lat gdybym został w korpo mógłby zarobić na mieszkanie i w wieku 36 lat miałbym mieszkanie w posiadaniu. Ale czy to mnie będzie cieszyć? Pieniądze mnie nie cieszą. Chcę robić w życiu coś co mnie zadowala, korpo mnie frustruje, te fałszywe mordy, wyścig szczurów.

Lekarz ma status, ciężkie studia, ale potem życie jak z górki, prace zawsze będzie miał. W korpo ciągle niepewność, 100 CV na jedno miejsce rekrutacje kilka etapów... co to w ogóle jest za praca?

Nie mówcie mi że lekarze w polsce mają źle, na grupach facebookowych świeżo upieczeni absolwenci szukają pracy za stawki minimum 170 zł/h. Lekarzy nikt nie kontroluje, przychodzą do pracy kiedy chcą robią 5h dziennie wpisują 8h. Nie mają żadnej odpowiedzialności za pracę i stawiane diagnozy. Zgwarantowana praca od razu po studiach za 10k. Traktowani są jak króle, a perspektywy pracy w medycynie przy starzejącym się społeczeństwie są ogromne. Te korpo zawody za 10 lat przejmie AI. Ja znosze tego ciągłego kontrolowania przesz szefów idotów z korpo.

reddit.com
u/My-Friend-2026 — 7 days ago

Poznawanie ludzi w Polsce

Jak wygląda poznawanie ludzi w w Warszawie po 25 r.ż.? Dlaczego polacy są tacy zamknięci w sobie?

Nie utrzymują kontaktu wzrokowego, łby wpatrzone w telefony, słuchawki na uszach. W krajach takich jak USA, UK, Hiszpania obcy ludzie mówią do siebie hello, how are you, prawią sobie komplementy.

W pociągu gdy siedzisz z polakami oni przez całą podróż ani na sekundę nie spojrzą na ciebie, dziwne zachowanie jakby spojrzenie na obcego człowieka który siedzi obok parzyło ich w oczy. Albo łeb cały czas w telefonie udają zajętych. Smutni ludzie.

W polsce kiedy zagadasz do obcego on zrobi minę srającego kota i odwróci się na pięcie.

Wkurza mnie mentalność polaków, nie pogadasz normalnie z obcym polakami, odezwanie się do nieznajomego w polsce to zbrodnia.

Polacy którzy mają znajomych mają ich od podstawówki lub z czasów w szkoły nawiązali te relacje kiedy byli gówniarzami wtedy nie mieli jeszcze takiego kija w dupie, zanim stali się dorosłymi. Po 25 r.ż poznawanie ludzi w polsce jest mega trudne. Ten kraj ma wrogą kulturę do obcych.

Ufają swojej rodzince i znajomym z podstawówki, kiedy osiągają wiek dorosły, każdy obcy to wróg.

Nie lubię tej mentalności polaków, pracowałem w zagranicznej firmie i polskiej firmie. W zagranicznej przywitali mnie z otwartością, manager odpowiadał z chęcią na moje pytania, sam pytał czy potrzebuje pomocy. W polskiej firmie od razu traktują cię jak konkurencja na rynku pracy, pretensje jak w ogóle śmiesz mieć pytania i zajmować cieciowi czas, utrudnianie pracy, celowe zatajanie informacji abyś nie awansował wyżej.

I to autentycznie jest potwierdzenie w badaniach że Polacy tacy są, nieufni do obcych, gadają z rodziną, stąd tak dużo w tym kartonie jest kolesiostwa, nepotyzmu wpychania rodziny na stołki, zatrudnianie po znajomości a obcy ludzie traktowani nie jak potencjalnie nowi ciekawi ludzie, ale wrodzy i konkurencja.

W Warszawie nie ma praktycznie żadnych miejsc gdzie można poznawać ludzi życie społeczne w tym mieście nie istnieje. Są jakieś gównowydarzenia noce muzeów, lepienie garnków z plasteliny, ludzie przychodzą tam że swoją papugą z podstawówki nie są zainteresowani poznawaniem innych ludzi. Niestety tak wygląda kultura polaków. Mentalność my kontra oni, zamknięte rodzinne kręgi. Stąd ta wrogość do Ukraińców i obcych też.

Żeby nawiązać jakąś znajomość z polakiem aby polak był ciebie ciekawy musisz pokazywać że coś masz czego on nie ma, Polacy są strasznie interesowni. Kiedy powiesz że pracujesz w prestiżowej pracy która kojarzy się z dużymi zarobkami polak będzie tobą zainteresowany. Mów że znasz sławnych ludzi, ubieraj się w ubrania z markowym logo, Polacy na to lecą i będą chcieli zostać twoim kolegą.

reddit.com
u/My-Friend-2026 — 7 days ago

Mamy drogie mieszkania przez kryzys męskości

Masa młodych mężczyzn w wieku 20-35 lat siedzi w klimatyzowanych biurowcach wykonują pracę przy komputerze, kilkanie w Excelu, bull shit joby, robią prezentacje w powerpoincie, programują kolorki na stronie, tym się zajmują mężczyźni w sile wieku. O tym mało się mówi ale zastanawialiście się dlaczego Janusze mieszkają w ogromnych domach a pokolenie mężczyzn gen Z w wieku 30 lat stać na klitkę na kredyt? Janusz w tym wieku miał trójkę dzieci i duży dom z ogrodem.

Wydaje mi się że to jest kryzys męskości. Kiedyś mężczyzna sam stawiał dom, dziś to pokolenie mężczyzn gen Z kupuje małe śmieszne mieszkano, gotowe wybudowane przez dewelopera, a wygodny piotuś pan rączek sobie nie pobrudził.

Kolejna sprawa to kolosalne stawki w wykończeniówce, elektryce, itd. Hydraulik za naprawę kranu bierze 500 zł. Kiedyś każdy chłop potrafił takie rzeczy robić a dziś to pokolenie młodych mężczyzn nie potrafi śrubki przykręcić, zamawiają fachowca na aplikacji.

Mężczyźni dużo narzekają że kobiety wybredne, mają wymagania, chcą żeby chłop w domu gotował i sprzątał, a chłopy chcą baby tradycyjnej kury domowej któr będzie gotowała obiad i prała skarpety siedziała w domu .

To co ja obserwuje to teraz jest masa mężczyzn którzy siedzą w pracy biurowej, w domu całymi danimi przesiadują w pracy zdalnej.

I wy dziwicie się że mieszkania takie drogie są, no są drogie skoro wszyscy mężczyźni zamiast wykonywawać prace przydatne dla społeczeństwa budować domy, zajmować się wykończeniówką siedzą w klimatyzowanych biurowcach.

W takim IT 90% pracowników stanowią mężczyźni, to jest kurozalny widok kiedy widzi się stado chłopów w peaku fizycznej sprawności, siedzą przed kompami zajmują się zmienianiem kolorów na stronie. Chuderlaki bez mięśni z technologicznym garbem, nieatrakcyjni dla kobiet. Mężczyzna pracujący w korpo nie jest w ogóle pociągający dla kobiety co z tego że dobrze zarabia skoro nie ma realnych męskich umiejętności? W dodatku ktoś nim zarządza, jest uległy, wygodny i wykonuje polecenia zmiany innego mężczyzny.

Świat stanął na głowie, Janusze po części mają rację że klikanie w komputer to żadna praca, z tego chlebia nie ma, co z tego że w tych koropo zarabiają 10-15k jak i tak ich nie stać na przyzwoity dom co najwyżej stac ich na klitkę z dwoma pokojami gdzie dzieci się nie da w takim czymś wycjowywać. Janusze na wsiach wybudowali sobie duże domy swoimi rękami, mają duże rodziny.

Czekam na głosy oburzenia, ale ja patrzę na pokolenie Januszy jak na zaradnych męskich chłopów. Mieszkania mięli tanie, potrafili strajkować, zakładać związki zawodowe palić opony pod zakładem. A to pokolenie gen Z, pokolenie alfa jest śmieszne, wygodne, nic nie potrafią wywalczyć, nie potrafią postawić się szefowi w pracy, zapieprzają jak w kołowrotku w tych korpo pracach a i tak z tego nic nie mają, klitkę na kredyt za 1 milion kiedy Janusze wykształceniem podstawowym w w wieku 25 lat budowali dwupiętrowe chałupy.

reddit.com
u/My-Friend-2026 — 7 days ago

Jak należeć do klasy wyższej jak rozwijać swoją karierę aby nie skończyć jak zasób?

​

Kiedyś przeczytałem że klasa wyższa to ludzie którzy nie szukają pracy, ale praca szuka ich. Nie wysyłają 200 CV, nie odbywają 50 rozmów rekrutacyjnych, nie robią zadań rekrutacyjnych.

Do tego dążę żeby mieć taki zawód żeby nie szukać pracy, ale praca szukała mnie.

Powiedzcie mi jakie zawody to mi zagwarantują?

Pracuje w korpo skończyłem finanse mam wrażenie że jestem skazany na bycie zasobem. Kiedy idę rano do pracy i widzę tych ludzi w metrze śpieszących się do korpo to jest dla mnie przykry widok, bo mam świadomość że jestem takim samym zasobem.

Może koło czterdziestki awansuję na menagera ale co to jest za praca. Czuję wypalony choć jestem przed 30-stką. Czytałem post gościa który ma 10 lat doświadczenia w zarządzaniu ludźmi wysyła CV i nie ma odpowidzi...

W ogóle w polsce da się coś osiągnąć robiąc w korpo? Czy korpo zawsze równa się klasa średnia = zasoby?

Moim marzeniem jest wolność, nie chce pracować 8h dziennie pod nadzorem jakiegoś szefa, chcę żeby praca szuka mnie, chcę w wieku 50 lat być cenionym specjalistą , a nie starym zasobem którego korpo się pozbędzie bo nie będzie pasował do dynamicznego młodego zespołu.

Wypala mi dziurę w mózgu jak o tym myślę że robisz w tym korpo do czterdziestki poświęcasz całe życie a potem w okolicach 50 lat jesteś nieprzydatnym zużytym zasobem. Jak ja będę żył na starość?

Nie wiem co robić i czy zmieniać zawód?

Czy w polsce tylko kokosy zarabiają lekarze?

Zawsze byłem mega ambitny w nauce, wygrywałem różne konkursy miałem wysokie średnie, ale obecnie jestem zwykłym zasobem w korpo. Po co tyle się uczyłem jeśli jestem bezosobową komórką w Excelu? Na moje stanowisko czeka 500 osób w kolejce.

reddit.com
u/My-Friend-2026 — 9 days ago
▲ 0 r/praca

Jak należeć do klasy wyższej jak rozwijać swoją karierę aby nie skończyć jak zasób?

Kiedyś przeczytałem że klasa wyższa to ludzie którzy nie szukają pracy, ale praca szuka ich. Nie wysyłają 200 CV, nie odbywają 50 rozmów rekrutacyjnych, nie robią zadań rekrutacyjnych.

Do tego dążę żeby mieć taki zawód żeby nie szukać pracy, ale praca szukała mnie.

Powiedzcie mi jakie zawody to mi zagwarantują?

Pracuje w korpo skończyłem finanse mam wrażenie że jestem skazany na bycie zasobem. Kiedy idę rano do pracy i widzę tych ludzi w metrze śpieszących się do korpo to jest dla mnie przykry widok, bo mam świadomość że jestem takim samym zasobem.

Może koło czterdziestki awansuję na menagera ale co to jest za praca. Czuję wypalony choć jestem przed 30-stką. Czytałem post gościa który ma 10 lat doświadczenia w zarządzaniu ludźmi wysyła CV i nie ma odpowidzi...

W ogóle w polsce da się coś osiągnąć robiąc w korpo? Czy korpo zawsze równa się klasa średnia = zasoby?

Moim marzeniem jest wolność, nie chce pracować 8h dziennie pod nadzorem jakiegoś szefa, chcę żeby praca szuka mnie, chcę w wieku 50 lat być cenionym specjalistą , a nie starym zasobem którego korpo się pozbędzie bo nie będzie pasował do dynamicznego młodego zespołu.

Wypala mi dziurę w mózgu jak o tym myślę że robisz w tym korpo do czterdziestki poświęcasz całe życie a potem w okolicach 50 lat jesteś nieprzydatnym zużytym zasobem. Jak ja będę żył na starość?

Nie wiem co robić i czy zmieniać zawód?

Czy w polsce tylko kokosy zarabiają lekarze?

Zawsze byłem mega ambitny w nauce, wygrywałem różne konkursy miałem wysokie średnie, ale obecnie jestem zwykłym zasobem w korpo. Po co tyle się uczyłem jeśli jestem bezosobową komórką w Excelu? Na moje stanowisko czeka 500 osób w kolejce.

reddit.com
u/My-Friend-2026 — 9 days ago