u/Turbulent-Breath6878

I have a one question

Lately, I’ve been thinking about what would happen if the gender gap in employment and income were permanently reversed.

Let’s imagine a scenario in which, due to structural changes such as automation, women became significantly more likely to find stable employment and, on average, earned noticeably more than men. As a result, more women would occupy managerial positions and reach the highest levels of professional and political power, while a much larger proportion of men would struggle to find stable, meaningful employment.

What would happen to families in such a society?

Would long-term relationships and marriages still form at similar rates?

How do you imagine gender roles would change, and would entirely new gender norms emerge?

How would feminist movements react to such a reversal?

And finally, how would you personally react to living in a society like this?

reddit.com
u/Turbulent-Breath6878 — 3 days ago

Nie wiem co ma z sobą zrobić

Hej. Mam 25 lat, jestem mężczyzną i od kilku lat mam trochę dziwne dla mnie przemyślenia, z którymi nie bardzo wiem, co zrobić.

Jestem cis hetero facetem i nie chcę tego zmieniać, ale jednocześnie mam wrażenie, że sama męskość trochę mnie uwiera. Czasami myślę, że gdybym urodził się kobietą, łatwiej byłoby mi realizować pewne rzeczy, które siedzą mi w głowie.

Piszę tutaj, bo wiem, że wiele osób z tej społeczności miało podobne przemyślenia dotyczące płci, ekspresji siebie i oczekiwań społecznych. Nie wiem, czy to, co czuję, ma jakieś znaczenie w kontekście tożsamości płciowej, ale chciałbym usłyszeć opinie osób, które mogą mieć podobne doświadczenia.

Chodzi głównie o to, że bardzo nie pasują mi stereotypy męskości i oczekiwania wobec mężczyzn, które są dość silne w moim otoczeniu. Kiedy patrzę na starszych facetów, powiedzmy po trzydziestce i dalej, często mam myśl: „nie chcę taki być”. Nie chodzi nawet o sam wiek czy wygląd, ale bardziej o cały styl życia — ciągłe skupienie na karierze, rywalizacji, byciu twardym i udowadnianiu swojej wartości.

Ja nigdy nie miałem takich ambicji. Dużo bardziej widzę siebie w roli osoby zajmującej się domem i rodziną. Chciałbym gotować, sprzątać, zajmować się dziećmi (chciałbym mieć dwójkę), ogarniać codzienne rzeczy i być trochę taką „housewife”, tylko że jako facet. Wiem, że brzmi to nietypowo, ale szczerze mówiąc taka wizja życia daje mi dużo więcej szczęścia niż myśl o wielkiej karierze.

Oczywiście wiem, że praca jest ważna i że obecnie trudno utrzymać rodzinę z jednej pensji. Nie chodzi mi o całkowite unikanie pracy  bardziej chciałbym mieć spokojną pracę na etacie, po której miałbym jeszcze energię dla rodziny, dzieci i psa. Bardzo chciałbym też kiedyś skorzystać z urlopu rodzicielskiego i być tym rodzicem, który spędza z dzieckiem więcej czasu.

Druga sprawa to wygląd i sposób wyrażania siebie. Od dawna interesuje mnie moda i makijaż, ale trochę się z tym kryję. Podobają mi się alternatywne style, np. dark academia albo gothic. Chciałbym czasem ubrać się bardziej androgynicznie, zrobić makijaż, pomalować paznokcie, nosić biżuterię i po prostu wyglądać tak, jak mi się podoba.

Czasami zazdroszczę moim koleżankom tego, że mogą swobodniej eksperymentować ze swoim wyglądem, ubierać się w sposób, który bardziej pasuje do ich charakteru i nie spotyka się to z takim zdziwieniem. Podoba mi się też bardziej delikatna, szczupła sylwetka niż typowo męska, umięśniona budowa. Niestety nigdy nie miałem odwagi naprawdę tego spróbować.

Jeśli chodzi o związki, podobają mi się głównie kobiety trochę starsze ode mnie silne, niezależne i pewne siebie. Pociąga mnie wizja partnerki, która ma swoje cele i karierę, a ja mógłbym ją wspierać, zajmować się domem i cieszyć się z jej sukcesów.

Podobałaby mi się też relacja, w której partnerka byłaby trochę bardziej dominująca ode mnie. Nie chodzi o kontrolowanie mnie, ale bardziej o to, że dobrze czułbym się przy kobiecie, która daje mi poczucie bezpieczeństwa, jest pewna siebie i przy której nie muszę udawać. Chciałbym móc być bardziej opiekuńczym i wspierającym partnerem. Nie miałbym też problemu z przyjęciem nazwiska partnerki po ślubie byłby to dla mnie nawet gest miłości.

Z natury jestem raczej nieśmiały, spokojny, trochę miękki i uległy. Mam wrażenie, że dużo bardziej odpowiada mi sposób życia, który stereotypowo przypisuje się kobietom, niż ten, którego często oczekuje się od mężczyzn.

I tutaj pojawia się mój problem. Czuję się facetem i jestem hetero, ale jednocześnie nie odnajduję się w wielu rzeczach, które kulturowo kojarzą się z byciem facetem. Nie wiem, czy to jest normalne i jak powinienem do tego podejść.

Najbardziej boję się chyba tego, że przez takie preferencje nigdy nie znajdę osoby, która mnie zaakceptuje i że skończę sam.

Czy ktoś miał podobne doświadczenia albo ma jakieś przemyślenia? Byłbym bardzo wdzięczny za każdą odpowiedź.

reddit.com
u/Turbulent-Breath6878 — 25 days ago