u/We-all-gonna-die-oh

▲ 11 r/ksiazki

"Wilk w białej furgonetce" - John Darnielle

Wilk w białej furgonetce to debiut literacki Johna Darnielle'a. Pisarz w momencie premiery powieści był już znanym muzykiem z zespołu The Mountain Goats. Na temat jego muzyki się nie wypowiem, bo jako intelektualista słucham tylko polskiego rapu. Powieść, z tego co się orientuję, dobrze się sprzedała za granicą, a w Polsce oczywiście się okazała klapą finansową, bo Polacy nie czytają.

Książka opowiada o losach osoby, która w przeszłości uległa poważnemu wypadkowi i od tamtej pory żyje trochę poza społeczeństwem, a do renty z ubezpieczenia dorabia sobie tworząc listowne gry fabularne, takie w stylu "Choose your own adventure". Jednakże któregoś dnia wydarza się tragedia i poszkodowana zostaje dwójka graczy, którzy grali w jedną z jego gier co przysparza mu pewnych kłopotów.

Sam "wypadek" głównego bohatera i "wypadek" graczy, owiane są początkowo atmosferą tajemnicy, a z czasem dowiadujemy się tu i ówdzie nowych szczegółów.

Narracja powieści prowadzona jest w pierwszej osobie, gdzie główny bohater lawiruje pomiędzy teraźniejszością, a przeszłością i ta druga gra tutaj pierwsze skrzypce. Protagonista zabiera nas do czasów po wypadku, jego rekonwalescencji, relacji ze swoją rodziną no i oczywiście do tej tragedii, która wydarzyło się niedawno i jej konsekwencjach. Czasem rozdziały też nie rozpoczynają się w sposób, który jasno informowałby, czy autor mówi o przeszłości czy mówi o obecnych czasach. Nie sprawia to za bardzo kłopotów (najwyżej zorientujemy się kiedy akcja się dzieje się po paru akapitach) i jest to prawdopodobnie zabieg zamierzony.

Sama książka jest prosta w odbiorze i ciekawa, aczkolwiek nie porywa czytelnika tak by siedział do drugiej w nocy zaczytując się w tej historii. Trochę jest to literatura piękna, a trochę proza gatunkowa (tak wiem, że ten podział jest sztuczny). Co przez to rozumiem? Autor (szczególnie w pierwszej połowie książki) kończy czasem rozdziały jakimś akapitem, który nawiązuje do najbardziej intrygującego wątku w książce, przypomina to taki "cliffhangerowy" zabieg, by zachęcić czytelnika do rozpoczęcia kolejnego rozdziału, co znamy z prozy gatunkowej. Jednakże to w jaki sposób książka jest napisana już trochę przypomina mi literaturę piękną. Chodzi mi o to, że w połowie książki mamy odpowiedzi na większość pytań postawionych nam przez ten tytuł. Gdybym pisał powieść, która ma jak najbardziej zachęcić czytelnika do jej przeczytania, to pewnie bym ją skonstruował tak by te odpowiedzi były bliżej konkluzji samej książki. Druga połowa książki w głównej mierze robi to samo co pierwsza, czyli daje nam więcej kontekstu co do tego co się wydarzyło w przedstawianej historii.

Mówiłem już o tym, że kluczowymi dla fabuły są dwa wątki, dwóch wypadków. Czytając tę powieść ma się wrażenie, że oba będą równie ważne dla opowiadanej historii, ale koniec końców tak nie jest. Jeden z nich jest ważniejszy niż drugi i ma dużo bardziej satysfakcjonujące zakończenie. Myślałem początkowo o tym jak o wadzie, ale w pewnym miejscu lektury, doszedłem do konkluzji, że jeden z tych wątków pełni inną funkcję i stanowi trochę tło dla tego drugiego, oba wypadki mają ze sobą bardzo dużo wspólnego i wraz z wydarzeniami im towarzyszącymi stanowią paralele dla głównego bohatera oraz czytelnika.

Co mogę jeszcze powiedzieć wartościowego o tym tytule? Nic, bo nie mam nic wartościowego do powiedzenia o literaturze w ogóle. Ale z takich mniej wartościowych rzeczy to np. te gry fabularne, które pisze nasz bohater nie stanowią tylko za jakieś tło, ale pojawiają się tu fragmenty tekstu z tych oto gier (na akapit lub dwa). Pojawiają się by np. wrócić do przeszłości, momentu, w którym ich autor je tworzył, lub stanowią jakąś alegorię czy metaforę do dziejącej się akcji, a czasem są ważnym elementem fabularnym. Te fragmenty według mnie nadają książce więcej charakteru.

Czytałem opinie niektórych osób, że ciężko tę książkę polecić i to może być przyczyna jej porażki finansowej (porażki o tyle dotkliwej z uwagi na to, że wydało tę książkę wydawnictwo ArtRage - znane z wydawania tytułów, które się nie sprzedają, ale nawet oni nie doszacowali skali klęski, która się tutaj wydarzyła).

Po przeczytaniu tej lektury, mam takie samo odczucie. Książka mi się podobała, ale raczej bym jej nie polecił czytelnikowi prozy gatunkowej, bo ten tytuł nie jest zbyt ekscytujący. Bardziej bym polecił tę powieść czytelnikom literatury pięknej, którzy chcieliby coś bardziej lekkiego do przeczytania. Mówiąc słowo "lekki" mam na myśli formę książki, użyty język i stopień skomplikowania powieści, bo tematycznie książka nie jest lekka i porusza poważne problemy.

Czytaliście "Wilka w białej furgonetce"? Jeśli tak to jakie macie odczucia?

reddit.com
u/We-all-gonna-die-oh — 9 days ago
▲ 57 r/ksiazki

Jest to książka z gatunku literatury faktu, która zdobyła w 2025 roku nagrodę National Book Awards. Jak się można trochę domyślać po tytule (który po angielsku brzmi jeszcze lepiej: "One day, everyone will have always been against this"), motywem przewodnim tego dzieła jest ludobójstwie w Gazie.

Książka ta nie jest de facto reportażem, czy też publikacją historyczną, a bardziej autobiograficznym esejem, gdzie autor, pochodzący z Egiptu, a mieszkający obecnie w Ameryce, lawiruje między swoim obecnym życiem rodzinnym, przeszłością w Egipcie i innych krajach bliskiego wschodu, a sytuacją w Palestynie. Znajdziemy tutaj opisy jego początkowego szoku pomiędzy życiem na zachodzie a na wschodzie, następnie asymilacji, pracy jako dziennikarz, rasizmu i ksenofobii, których doświadczał oraz spostrzeżeniami na temat świata Zachodu i jego, nie tyle nawet milczenia na temat jednej z największych tragedii ostatnich lat, co aktywnego przyczyniania się do jej powstania i kontynuowania.

Autor walczy z mainstreamową narracją jakoby to co się dzieje w Gazie było "skomplikowanym konfliktem", gdzie "winne są obie strony", a "prawda leży pośrodku".

Pisarz przywołuje różne sytuacje ze swojego życia, obserwacje, wydarzenia historyczne w celu podparcia swojej tezy, że została zburzona fasada moralnych pryncypii, które zachód uparcie przedstawiał światu jako prawdziwe. Te wszystkie deklaracje, pełne cnoty, o prawach człowieka, to była tylko ułuda.

Struktura książki jest dosyć prosta, rozdziały często zaczynamy od pewnego wycinku z życia autora - bycia korespondentem wojennym w Afganistanie, spotkania dla pisarzy, wydarzeniami z życia rodzinnego i tym podobnych, zwykle ten przykład płynnie przechodzi w jeden z tematów, o których twórca chce opowiedzieć.

Np. Mamy rozdział o języku i autor krytykuje w jaki sposób media używają języka opisując ten konflikt. Budynki w Palestynie zawalają się same z siebie, kryzysy głodu pojawiają się naturalnie, a Palestyńczyka zabija kula wystrzelona znikąd.

Autor, od czasu do czasu, też decyduje się na bardziej oratorskie puenty, np. Jak opisuje stan wyjątkowy w Egipcie i konieczność posiadania formalnego powodu do publicznego poruszania się po zmroku, to kwituje to tym, że żyjąc w upadających społeczeństwach zawsze warto mieć przy sobie ważny powód istnienia. Mnie urzekło także te stwierdzenie, które mówiło, że niektóre rzeczy są skomplikowane, a pewne zostały skomplikowane.

Nie jestem pewien czy to jest dobra pozycja dla ludzi, którzy nic nie wiedzą o tym ludobójstwie i okupacji Palestyny. Mimo że są tu podawane fakty historyczne co jakiś czas, przykłady zbrodni wojennych popełnianych na Palestyńczykach, to nie wiem czy ta lektura jest w stanie przekonać nieprzekonanych.

Jednocześnie uważam, że i tak w takim wypadku warto po nią sięgnąć, bo po pierwsze eseistyczna natura książki sprawia, że łatwiej się ją czyta, w przeciwieństwie do np. Książek historycznych. Nawet jeśli autor nie przekona cię do swojej tezy, to może skłoni cię do większego zainteresowania się tematem, może przeczytania właśnie książek, które już się skupiają na samych faktach i historii okupacji Palestyny przez Izrael. Np. za niecałe dwa tygodnie (13 maja 2026 roku), z tego samego wydawnictwa Obroty (które jest imprintem wydawnictwa ArtRage, taka ciekawostka), wyjdzie książka “Moralna abdykacja”, która z tego co rozumiem, będzie się skupiała na pierwszych, najbardziej zintensyfikowanych, sześciu miesiącach tej wojny i tego jak zachód na to reagował.

Jednakże jest też wiele książek, często pisanych z perspektywy przychylnej Izraelowi, gdzie autorzy chociażby przekonują, że rujnowanie z ziemią budynków mieszkalnych jest uzasadnione, bo ukrywają się w nich, oprócz osób postronnych, także źli ludzie (przypomina mi się pewien wers z piosenki "Nie słuchaj przed 2050" Łony, jak myślicie, o który mi chodzi?).

Nie chodzi tu o to by się zamykać w bańce, ale jeśli sięgamy po takie pozycje, to byśmy mieli na uwadze kto jest autorem danej książki i jakie uprzedzenia może mieć.

Wracając jeszcze do samej treści tej książki, to jest ona nadmiernie pesymistyczna. Konkluzja, że świat Zachodu w końcu stanie po stronie pokrzywdzonych a nie krzywdzących, skwitowana jest tym, że stanie się to już za późno. Za późno by móc pomóc poszkodowanym, za późno by móc w porę zatrzymać to szaleństwo, a już na pewno za późno by pociągnąć kogokolwiek do odpowiedzialności.

Jest tu także trochę przykładów ludzi, którzy, mimo że mieli wiele do stracenia i tak zdecydowali się stanąć po stronie sprawiedliwości, często poświęcając swoją karierę zawodową, reputację, czy nawet zdrowie lub życie. Chociaż, mimo że książka kończy się na pozytywnej nocie, to mam wrażenie, że jest to taki optymizm na siłę.

Wiadomo, że określenie "ważna książka" jest często nadużywane, ale w tym wypadku, mamy z taką do czynienia.

Z uwagi na to, że polskie wydanie tej lektury pojawiło się dosyć niedawno, to rozumiem, że nie każdy przeczytał tę pozycję by się wypowiedzieć. Więc jeśli nie macie nic do powiedzenia w tym temacie, to możecie np. napisać o innych książkach, które wpisują się w podobną tematykę i poruszają ważne tematy.

reddit.com
u/We-all-gonna-die-oh — 20 days ago