Umowa zlecenie ze statusem studenta a przychodzenie do pracy.
Cześć, siostra była zatrudniona (a w sumie to jeszcze jest do środy) na umowie zlecenie mając status studenta w typowym januszexie. Złożyła wypowiedzenie z zachowaniem okresu wypowiedzenia, zostały z niego dwa dni (wtorek i środa), składając je dogadała się, że do pracy już chodzić nie będzie i szef się zgodził „na gębę”. Teraz nagle po 11 dniach ciszy zaczął się dobijać i straszyć, że musi jutro i pojutrze koniecznie się pojawić w pracy pod groźbą różnych kar umownych. Na informację, że jej umowa nie określa godzin pracy które ma wyrobić powiedział, że grafik który on wypisał na maj określa (z którego miał ją wykreślić). Czy można po prostu olać takie gadanie czy jednak lepiej aby mimo wszystko się pojawiła w pracy? Patrząc po tym co chłop jej mówi i straszy to mógłby sobie z dupy wpisać kogoś na rok do przodu w grafik i wymagać przyjścia jak od niewolnika.