Ma Pani orzeczenie? Whatever, musi Pani robić to co zdrowa osoba :)
Szukam pracy tymczasowej w handlu/usługach, bo w moim zawodzie (kultura/oświata) w okolicy cisza, a na staż z UP trzeba czekać do lutego.
Widzę ogłoszenie: Biedronka szuka osób z orzeczeniem o niepełnosprawności. Myślę sobie: super, pójdę, wyjaśnię, że mam umiarkowany stopień i problemy neurologiczne (odpadają ciężary), może uda się przy kasie, porządkach albo pieczywie.
A skąd! Na rozmowie pan kierownik z uśmiechem mi uświadomił, że tu osoba z orzeczeniem musi robić dokładnie to samo co zdrowy pracownik, tachać palety i najlepiej jeszcze zostać po godzinach. Zero elastyczności, zero dopasowania do człowieka. Po co te piękne hasła o "włączaniu i różnorodności", skoro w praktyce szukają po prostu jelenia do zajechania?