scared to start dancing

last year, i tried a dancehall class, and honestly, i think my biggest mistake was not starting from the beginner level. i joined a group that had already had 7 classes.
i felt so out of place. the dance was way too high-energy for me, i kept getting lost during the choreography, and i felt like i was constantly trying to catch up with everyone else. about 15 minutes before the class ended, i got overwhelmed, got upset, and ended up leaving.
i was really disappointed because, despite that experience, i still felt drawn to dancing. i kept putting off signing up for another class, though.
a few days ago, i finally signed up for commercial and sensual. part of me is really excited, but another part of me keeps wondering if i’m making the right choice.
a girl from the studio actually recommended these two styles as a good starting point because they’re more relaxed than dancehall, which made me feel a little better.
at the same time, i’m really nervous and insecure. i want to feel sexy, confident, and comfortable in my own body, but i keep having this thought in the back of my mind that everyone is going to judge me.
i’ve also watched a bunch of videos from these classes, and i noticed that so many of the girls have long hair that they can toss around or run their hands through… and i have a pixie cut …
i feel like i’m literally finding a million reasons to talk myself out of going, even though deep down i really, really want to try it.
were you guys nervous before your first dance class too? what was your experience like?
btw i’m starting classes in september, so if you’ve been through this before, do you have any tips for a beginner?

reddit.com
u/rozowemaslo — 4 days ago

scared to start dancing

last year, i tried a dancehall class, and honestly, i think my biggest mistake was not starting from the beginner level. i joined a group that had already had 7 classes.
i felt so out of place. the dance was way too high-energy for me, i kept getting lost during the choreography, and i felt like i was constantly trying to catch up with everyone else. about 15 minutes before the class ended, i got overwhelmed, got upset, and ended up leaving.
i was really disappointed because, despite that experience, i still felt drawn to dancing. i kept putting off signing up for another class, though.
a few days ago, i finally signed up for commercial and sensual. part of me is really excited, but another part of me keeps wondering if i’m making the right choice.
a girl from the studio actually recommended these two styles as a good starting point because they’re more relaxed than dancehall, which made me feel a little better.
at the same time, i’m really nervous and insecure. i want to feel sexy, confident, and comfortable in my own body, but i keep having this thought in the back of my mind that everyone is going to judge me.
i’ve also watched a bunch of videos from these classes, and i noticed that so many of the girls have long hair that they can toss around or run their hands through… and i have a pixie cut …
i feel like i’m literally finding a million reasons to talk myself out of going, even though deep down i really, really want to try it.
were you guys nervous before your first dance class too? what was your experience like?
btw i’m starting classes in september, so if you’ve been through this before, do you have any tips for a beginner?

reddit.com
u/rozowemaslo — 5 days ago

nie wiem, czy przyjaźń jest dla mnie

mam wrażenie, że posiadanie przyjaciół nie jest mi pisane. w tym roku kończę 21 lat i wiem, że wiele osób powiedziałoby: „jesteś jeszcze młoda, poznasz kogoś”. chciałabym w to wierzyć, ale nie potrafię.

jestem zmęczona samotnością, ale też samą myślą o poznawaniu nowych ludzi. budowanie relacji kosztuje mnie bardzo dużo.

przez lata miałam wiele koleżanek i przyjaciółek, ale dopiero z czasem zrozumiałam, że żadna z tych relacji nie była zdrowa. były toksyczne, tylko zauważyłam to zdecydowanie za późno.

pamiętam, że kiedy miałam się z nimi spotkać, odliczałam czas do powrotu do domu. wolałam być sama niż z nimi. kiedyś uciekałam z domu przez trudną sytuację rodzinną, ale z czasem to właśnie dom stał się miejscem, w którym czułam spokój.

byłam przekonana, że przyjaźń oznacza poświęcenie. myślałam, że trzeba znosić wszystko, żeby tylko nie zostać samemu. dlatego tak długo pozwalałam na złe traktowanie. nigdy nie wiedziałam, jak wygląda zdrowa relacja, więc wydawało mi się, że powinnam być wdzięczna za każdą, nawet jeśli mnie raniła.

bardzo potrzebowałam wtedy usłyszeć od kogoś, że to nie jest w porządku. nikt tego nie powiedział. do wszystkiego musiałam dojść sama.

kilka miesięcy temu zakończyłam te znajomości. czuję się bez nich lepiej, ale samotność zaczęła mi coraz bardziej doskwierać. są dni, kiedy zamykam się w pokoju i płaczę, bo czuję, że nie mam nikogo. z drugiej strony niewiele się zmieniło, bo właściwie zawsze byłam zdana tylko na siebie.

przez długi czas zastanawiałam się, czy problem nie leży we mnie, dlatego próbowałam zmieniać swój wygląd, charakter i wszystko, co tylko mogłam, bo wydawało mi się, że wtedy ktoś będzie chciał ze mną zostać.

dzisiaj trudno jest mi oglądać filmy, seriale czy czytać książki. nawet jeśli wiem, że przedstawione tam przyjaźnie są wyidealizowane, tylko że czuję ból i zazdrość. przypominają mi o czymś, czego nigdy nie miałam.

najbardziej boli mnie to, że tak bardzo chciałam znaleźć kogoś o dobrym sercu. kogoś, z kim mogłabym rozmawiać godzinami o książkach, filmach i wszystkim, co nas porusza. kogoś, przy kim nie musiałabym udawać.

czytam to co napisałam i wydaje mi się to wręcz żałosne. tak jakby pragnienie prawdziwej przyjaźni było czymś, czego powinnam się wstydzić.

otwieranie się przed ludźmi nigdy nie przychodziło mi łatwo. kiedy w końcu komuś zaufałam, moje najbardziej prywatne problemy były później wykorzystywane przeciwko mnie.

rok temu zaczęłam chodzić na terapię. wtedy jeszcze przyjaźniłam się z jedną z tych osób. powiedziałam jej o swoich problemach i o tym, że zmagam się z ocd. pewnego dnia bardzo mnie zraniła, a zamiast przeprosić powiedziała: „jesteś przewrażliwiona przez te leki. chodzisz jeszcze na tę terapię?”.

wtedy zrozumiałam, że ta relacja nigdy nie była bezpieczna. zaczęłam się od niej oddalać, aż w końcu całkowicie zakończyłam tę znajomość.

nie żałuję tej decyzji. żałuję tylko, że tak długo wierzyłam, że na przyjaźń trzeba zasłużyć cierpieniem.

boli mnie też to, że nigdy nie byłam dla nikogo na pierwszym miejscu. zawsze byłam jedną z opcji.

mimo wszystko postanowiłam spróbować jeszcze raz. poznałam kogoś przez internet. początki były dla mnie bardzo trudne. rozmowy o emocjach były niezwykle niekomfortowe, ale po dwóch miesiącach zaczęłam się otwierać. coraz łatwiej było mi mówić o tym, co czuję i czego potrzebuję.

tylko ze ta nadzieja szybko zniknęła. zaczęłam być ghostowana. od razu wróciły wszystkie wspomnienia związane z czekaniem na odpowiedź i zastanawianiem się, czy zrobiłam coś nie tak.

różnica jest taka, że dziś potrafię powiedzieć, że takie zachowanie mi nie odpowiada i nie będę go dłużej akceptować. słyszę obietnice, że coś się zmieni, ale po raz kolejny nic się nie zmienia.

i właśnie o to chodzi. za każdym razem, gdy wydaje mi się, że relacja zapowiada się dobrze, prędzej czy później kończy się rozczarowaniem.

próbowałam też poznawać ludzi na aplikacjach randkowych. tylko że kiedy czułam, że ktoś zaczyna się do mnie zbliżać, sama robiłam krok do tyłu. bałam się, że znowu zostanę zraniona. nadal się tego boję.

wciąż chodzę na terapię i wiem, że wiele się nauczyłam, ale ten smutek nie znika. kiedy widzę ludzi spędzających razem czas, wyglądających na szczęśliwych, pojawia się zazdrość i pytanie: „co oni mają w sobie takiego, czego ja nie mam? dlaczego im się udaje, a mnie nie?”.

i know, to nie jest w porządku z mojej strony.

był nawet moment, kiedy z desperacji zaczęłam wierzyć, że jeśli będę wystarczająco mocno manifestować szczęśliwe życie, to coś się zmieni. nic się nie zmieniło.

jestem zła. na świat, na ludzi i na to, jak wyglądały moje doświadczenia. nie chcę już udawać, że wystarczy pozytywnie myśleć, a wszystko samo się ułoży.

próbowałam naprawdę wielu rzeczy. zapisywałam się na zajęcia taneczne, sportowe, wychodziłam do ludzi, ale za każdym razem kończyło się tak samo. czułam się żałośnie

nie mam nikogo, komu mogłabym powiedzieć, jak naprawdę się czuję. dlatego piszę to tutaj.

jeśli ktoś dotarł do końca, dziękuję.

reddit.com
u/rozowemaslo — 2 months ago