A sand quarry in the Masurian Lake District, Poland
Kupiłem drukarkę od x-kom. Dostawca FedEx.
I wtedy zaczął się prawdziwy cyrk.
Najpierw FedEx oznaczył przesyłkę jako „doręczoną”. Otrzymałem mailowe potwierdzenie, że paczka została skutecznie dostarczona. Problem? Nikt pod moim adresem żadnej paczki nie widział.
Potem okazało się, że przesyłka została zostawiona w zupełnie obcej firmie, w innej części miasta. Bez zgody, bez telefonu, bez jakiegokolwiek upoważnienia. Żeby było jeszcze lepiej, x-kom później podał mi dane osoby, która rzekomo „odebrała” przesyłkę — osoby, z którą nie mam absolutnie nic wspólnego.
Czyli w skrócie:
- paczka oznaczona jako doręczona,
- wydana osobie trzeciej,
- pozostawiona w przypadkowej firmie,
- termin dostawy niedotrzymany,
- a klient zostaje z niczym.
Próbuję wyjaśnić tę sytuację z x-komem już od tygodnia. I tu zaczyna się druga część żartu.
Codziennie dostaję praktycznie tę samą odpowiedź:
- „czekamy na informację od przewoźnika”,
- „eskalowaliśmy sprawę”,
- „ponownie skontaktowaliśmy się z FedEx”,
- „wrócimy z informacją po otrzymaniu odpowiedzi”.
Zero realnego rozwiązania. Zero konkretów. Zero kontroli nad sytuacją.
Najlepsze? Kiedy zacząłem wysyłać formalne wezwania i bardziej stanowcze pisma, nagle FedEx „odnalazł” kuriera i pojawiła się informacja, że przesyłka może jednak zostanie doręczona następnego dnia. Potem oczywiście znowu zapadła cisza.
Szczerze? Rozumiem opóźnienia. Rozumiem nawet błędy kurierów. Ale pozostawienie drogiego sprzętu w przypadkowej firmie i oznaczenie tego jako skutecznie doręczonej przesyłki to już kompletny absurd.
A jeszcze bardziej absurdalne jest to, że duży sklep przez ponad tydzień nie potrafi rozwiązać problemu ze swoim własnym przewoźnikiem.
Miał ktoś podobne doświadczenia z FedEx albo x-komem?