Przecztam coś ...
Szukam czegoś amatorskiego do czytania. Najlepiej skończonego, ale może być też opowiadanie. Tematyka: obyczajówka, byle niezwiązana z przemocą, romans/erotyk albo kryminał.
Szukam czegoś amatorskiego do czytania. Najlepiej skończonego, ale może być też opowiadanie. Tematyka: obyczajówka, byle niezwiązana z przemocą, romans/erotyk albo kryminał.
Zastanawiamy się nad kolejnymi wakacjami i może ktoś z Was ma większe doświadczenie.
Od lat wyjeżdżamy poza sezonem – niższe ceny i zdecydowanie mniej tłumów. Mamy sześcioletnią córkę i zaczęliśmy oglądać rejsy największymi statkami po Morzu Śródziemnym.
Czy ktoś z Was płynął Legend of the Seas albo innym podobnym gigantem?
Jak to wygląda w praktyce? Czy mimo kilku tysięcy pasażerów czuje się tłok, kolejki a ludzie obcierają się tyłkami, czy jednak na tak dużym statku wszyscy się rozchodzą po pokładach i jest luz?
Interesuje mnie też opinia, czy taki rejs z sześciolatką faktycznie jest wart swojej ceny.
Takie moje wypociny, miałam chyba 16 lat.
Litość? Ja, zbrodniarz, dziś o nią nie proszę.
Miłość? Ja śmieję się jej głęboko w oczy.
Nienawiść na wyżyny skradzionych uczuć wznoszę,
Zazdrość – najlepsza przyjaciółka warta zazdrości.
Ciemność to mój świat, co mnie otacza,
Wilgoć – mój napój, którym się upijam.
Chłód, w którym co dzień kończyny swoje maczam,
Brud, który z mojego serca spijam.
Wina nakreślona dziś śladem goryczy,
Upiory – myśli moje i obsesje zgubne.
A dusza moja bezgłośnie krzyczy,
Gdy od lat leżę w tej nawiedzonej trumnie.
Może ktoś też pisał o trumnach, wampirach, krwi i innych podobnych?
Pisze ktoś coś ciekawego? Kryminał, romans, erotyka, a może coś zabawnego? Chętnie poczytam i podzielę się swoją opinią. Mogą być również opowiadania. Czytanie za czytanie?
Drodzy Czytelnicy, czy są tu osoby, które lubią czytać lekkie obyczajówki z humorem? Bez wielkich dramatów, toksycznych związków i rzucania kosmetyczkami?
Chodzi mi o takie coś , co poprawia humor, pozwala odetchnąć po ciężkim dniu pracy, a nie trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.
Jestem ciekawa, czy takie książki mają swoich odbiorców.
[...] Ledwie kończy zdanie, gdy do salonu wpada Emma. Jest wyraźnie zdyszana, jakby przed chwilą wbiegła po schodach. Włosy ma rozwiane, oddech przyspieszony. Bez słowa opada ciężko na sofę.
- Nie macie perkusisty.
W salonie zapada cisza, Thomas pierwszy odkłada telefon.
- Jak to: nie mamy perkusisty? Co jest z Robertem?
Pozostali prostują się niemal jednocześnie. Wszystkie spojrzenia kierują się na dziewczynę. Ta jednak nie odpowiada. Wyciąga telefon, znajduje nagranie i bez słowa kładzie go na stoliku.
Kilkadziesiąt sekund później film dobiega końca.
- Złamana ręka i noga - mówi cicho. - Był trzeźwy… gdyby ktoś pytał.
- Rozumiem… - zaczyna Ville niepewnie. - Że poza kończynami nic więcej mu nie dolega?
- Ma jeszcze trochę siniaków. Niestety, przez najbliższe tygodnie będzie wyłączony z gry.
Ville powoli kiwa głową. Thomas zamyka oczy, Paul patrzy w ścianę bez mrugnięcia, a Jari chowa twarz w dłonie.
- Ja pierdolę… - mówi w końcu Paul, przerywając gęstą ciszę. - Zapytałbym o analizę ryzyka, ale nasz spec od procedur, jak widać, jest chwilowo niedysponowany.
- Macie jeszcze menadżera - wtrąca Emma cicho.
- Ja tylko - zaczyna Jari wybierając numer do Teda. - Chcę powiedzieć, że za dwa tygodnie zaczynamy trasę…
- Muszę się przewietrzyć - rzuca Ville. - Jak Ted się odezwie zawołajcie mnie.
Już po chwili słychać jego wrzask z tarasu ,,kurwa mać’’. Głos niesie się przez cały ogród, odbija od przeszklonych ścian rezydencji i płynie dalej nad spokojną taflą Zatoki Helsińskiej.
Moje dziecko zaczęło ostatnio zadawać coraz trudniejsze pytania. Dziś usłyszałam: „Po co jest kościół?”.
Problem polega na tym, że jesteśmy niewierzący. Nasza najbliższa rodzina również nie jest religijna, więc moja córka nigdy nie była w kościele. Próbowałam odpowiedzieć, że ludzie chodzą tam się modlić, ale wtedy od razu padło kolejne pytanie: „A co to znaczy się modlić?”. I przyznam, że sama zapędziłam się w kozi róg.
Jak tłumaczyć takie kwestie małemu dziecku? Chciałabym zrobić to w neutralny sposób – bez oceniania czy wyśmiewania czyichkolwiek przekonań, ale też bez udawania, że sama wierzę. Zależy mi, żeby córka nauczyła się szanować ludzi za to, jacy są, a nie za to, w co wierzą albo skąd pochodzą.
Szukam darmowego albo w miarę taniego programu do sklejenia bardzo długiego filmu - około 8 godzin.
Materiał jest prosty: statyczny obraz + audio, bez efektów, przejść i kombinowania.
Chcę połączyć kilkanaście odcinków podcastu w jeden długi film na YouTube, żeby słuchacze nie musieli skakać między częściami.
Problem w tym, że większość programów albo mieli projekt pół dnia, albo wywala błąd przy 90–99%.
Szukam czegoś stabilnego, prostego i w miarę idiotoodpornego.
Macie coś sprawdzonego?