Problem z wyborem studiów
Cześć! W przyszłym roku piszę maturę i powoli dopada mnie frustracja związana z wyborem studiów. Od 1 klasy liceum intensywnie czytam opinie o uczelniach i przeglądam programy kształcenia, ale mam już tego serdecznie dość.
Moje wymarzone kierunki to biologia morska, zoologia, ochrona środowiska i ogólnie praca ze zwierzętami/ekologią. Problem w tym, że z tego co widzę i czytam, w Polsce te branże praktycznie nie mają przyszłości pod kątem dobrych zarobków czy stabilnego zatrudnienia (no i trudno o kierunki z naprawdę dobrymi opiniami). Czasami żałuję, że kręci mnie coś, na co prawie nie ma popytu.
Więc niestety zostały mi dwa rozważania ze względu na kompletną bezsilność w tym momencie xD
Pierwsze to oczywiście wyjazd z kraju bo skoro niby ogranicza mnie tylko to, to zastanawiam się nad studiami/pracą za granicą (np. Skandynawia, UK, Australia w przyszłości). Nie wiem jednak, czy jestem w stanie porzucić wszystko i wyjechać od razu na licencjat/magisterkę
Drugie to dalsze szukanie alternatyw i tutaj pozostało mi szukanie pomocy: Czy są w Polsce jakieś pokrewne kierunki, po których faktycznie da się sensownie żyć i pracować w branży przyrodniczej?
Na maturze celuję w 90%+ z rozszerzonej biologii i angielskiego. Zastanawiam się też nad chemią rozszerzoną, nie wiem tylko, czy dam radę z niej wyciągnąć bardzo wysoki wynik, czy lepiej dokładać inny przedmiot (geografia? matematyka?).
Czy ktoś z Was studiował biologię/oceanografię/ochronę środowiska w Polsce lub czy wyjechał do pracy za granicę? Jak to wygląda w praktyce?
Z góry bardzo dziękuję