Mieliście kiedyś jakąś wpadkę z autokorektą? Jesli tak, to jaką?
Ja
- Mini calzone zmieniło mi na mini członek
- "Książe profesorze" do profesora, który był też księdzem
Ja
U mnie jest to konkubent i konkubina. Słyszę i od razu przed oczami stają mi te wszystkie reportaże o patologicznych rodzinach, wszelkich możliwych nałogach, przemocy w domu itd
Ja
Ja
Mi
U mnie zależy od "rodzaju" snu
Ja:
Ja oglądam sporo recenzji, głownie tych złych książek (żeby się pośmiać i przypadkiem czegoś takiego nie kupić i żeby mi nikt nie zarzucił, że krytykuję, a nie znam fabuły), więc wszystkie najgorsze znam z recenzji na yt
Moje "wyróżnienia"
Często też mam coś takiego, że jak usłyszę "tą jedną recenzję", to wszystki inne, nawet jeślj też jest słabe to już nie wydaje mi się aż tak złe (bo porównuję do tych, które wyżej wymieniam)
Ja sporo, mam nawet całą playlistę typu "oby słuchawki się nie rozłączyły" i jest tam praktycznie wszystko oprócz oper, bo nie lubię. Jestem tym typem osoby, który nie tylko nie ucieknie jeśli się mu włączy coś dziwnego, ale też jest spora szansa, że ma to lub coś podobnego na playliście (wiecie, tak jak czasem są tiktoki typu "ja testując osobę, która "słucha wszystkiego"" i tam ta osoba zwykle ucieka, jak się jej włączy np średniowieczne pieśni)
Ale z takich co najbardziej bym się wstydziła przyznać to
Cóż, przy niektórych wstydzilabym się dlatego, że mnie ktoś nawet na pierwsze wrażenie uzna za wieśniarę, patusiarę lub jakąś psychopatkę, a przy innych, że po prpstu za "dziwaka" typu "niby nieszkodliwy, ale omijaj z daleka"
Ja najbardziej nie lubię:
Pewnie coś się jeszcze znajdzie, ale pewnie będzie to już w kategorii typu "nie przepadam, ale wolę już przeczytać 10 tego typu książek niż jedną z wymienionymi wyżej wątkami"
Ja za najlepszą uważam włoską (serio, zdecydowaną większośc potraw mogłabym jeść dzień w dzień i mi się nie znudzi), a za najgorsze wszystkie skandynawskie (nie wiem, czy oni mają choć jedmo danie, które uznalibyśmy za mawet dobre)
Z racji, że to Polska NA LUZIE, to nie liczmy rzeczy związanych z polityką i tego typu rzeczami, bo nie chcę tu kłótni
Ja to, że nie każdy musi mieć prawo jazdy
Nie wiem, czy tylko w moim otoczeniu jest na to taka straszna presja. Ktokolwiek zbliża się do 18 (czy teraz do 17)? To już zaczynają się pytania "kiedy będziesz robić prawo jazdy? Gdzie? Jesteś już zapisany/a" i ogólnie presja na taką osobę, by już się szła zapisać, bez względu na to, czy ona chce, czy nie
Jeszcze gorzej jest jak ma się więcej lat i dalej z jakiegoś powodu nie ma. Ja np kompletnie się di tego nie nadaję (wiem, bo serio próbowałam i to wiele razy, ale z obawy o bezpieczeństwo innych, którzy potencjalnie mogliby mnie spotkać na drodze, gdyby mi się udało, to dałam sobie spokój), ale ludzie z mojego otoczenia nie potrafią tego zrozumieć, tylko ciągle "przecież każdy ma/każdy musi mieć", "ktoś tam zdawał 30 razy i jeżdzi, więc weź się w garść i zapisz na kolejny egzamin", "ci co zdali za 1., to na pewno kłamią", "ale przecież jesteś taka mądra, jak to możliwe, że nie umiesz jeździć?", "przecież trzeba być debilem, żeby nie zdać" itd (ogólnie takie podejśxie widzę wobec każdego, kto odpuścił lub jeszcze walczy, ale ma już xa sobą wiele prób i to idzie w taka skalę, że niektórzy potrafią z kilka razy dziennie tego typu rzeczy mówić)
Tak samo w internecie widzę najpierw presję, że "każdy musi mieć", a potem pretensje wobec co drugiej osoby typu "kto im dał prawko? W chipsach znaleźli?"
Wielu też nie rozumie, że Presja nic nie da i nie sprawi, że ktoś, kto ma za sobą wiele prób nagle zda. Wręcz przeciwnie, częściej jeszcze bardziej zniechęci. Ja np już mam coś takiego, że słabi mnie na sam dźwięk słów typu "prawo jazdy", "WORD"
Tak się zastanawiam, czy gdyby nie było wykluczenia komunikacyjnego, fo ta presja byłaby mniejsza, czy nie. Choć patrząc po noim otoczeniu, to wątpię, bo tu widzę podejście typu "i co z tego, że będziesz mieszkać w większym mieście i wszędzie tam blisko? Każdy musi mieć i nie ma tak, że nie potrzebujesz, bo jak nie ty potrzebujesz, to kogoś będziesz podwoził"
Nie jestem dumna z tego, że nie mam i że kompletnie się do tego nie nadaję, ale już wolę wstydzić się, że nie mam niż w razie jakbym jakimś cudem zdała, to do końca życia żyć z świadomością, że ktoś przeze mnie zginął lub został ciężko ranny/kaleką, zwłaszcza, że w aucie nie byłoby już ze mną nikogo, kto wciśnie hamulec w razie czego
U mnie od kilku dni jest masakra pod tym względem. Nagle mam kilkadziesiąt powiadomień (na koncie którego bardziej używam jako konta typu "żeby znajomi i rodzina nie widzieli", żeby się udzielać pod postami/grupami o tematyce interesującej mnie, czasem "wyżalić się" na grupach, które nie mają anonimowych postów), więc sobie myślę, co się stalo, czy przez przypadek coś przypałowego wstawiłam, czy może mam viral na jakimś poście, a może wywołałam dramę w komentarzach/na jakiejś grupie
Ale nie, okazuje się, że normalnych powiadomień to mam z 20, a reszta to zaproszenia od botów wstawiających linki do jakichś pornoli. Wszystkie te boty mają profilowe typu "patrzysz i wiesz, że pornbot". I jak przypadkowo przyjmiesz, fo oni oznaczają cię w takich postach. Większość moich znajomych teraz też ma taki problem
Co ciekawe na "głównym" koncie czegoś takiego nie mam. Nie wiem, czy przez to, że na główne konto wchodzę dosłownie raz na ruski rok, czy co