Mój stary to fanatyk Hideo Kojimy
Mój stary to fanatyk Hideo Kojimy. Pół mieszkania zajebane kartonami po lodówkach, najgorsze to wdepnąć w jakiegoś plastikowego Naked Snake'a ze skrzydełkami albo schodząc w nocy nabić się na celownik snajperski. Średnio raz w miesiącu ktoś w rodzinie dostaje zawał, bo stary siedzi w piwnicy i od trzech godzin przez modulator głosu szepcze przez domofon: "I'm no hero... Never was, never will be".
Co weekend ojciec jest w swoim żywiole. Przebiera się w stary mundur polowy, nakłada opaskę na oko i pyta mnie albo matkę: "Snake, do you copy?". Jak powiesz, że nie, to patrzy na ciebie jak na debila i tłumaczy przez dwadzieścia minut, że fabuła z Metal Gear Solid 2 dotyczyła kontroli informacji i memów, a my jesteśmy tylko pionkami w grze Patriotrich.
Przez lata całe w tym domu przewinęło się tyle teorii spiskowych, że głowa mała. Stary twierdził, że Solidus Snake miał rację, a cały system polityczny to jedna wielka gra zorganizowana przez sztuczną inteligencję GW.
Głównym contentem starego na Facebooku są grupy typu Metal Gear Lore & Theories. Tam może godzinami pisać z sebiksami z Lublina, czy Skull Face faktycznie miał motywację, czy fabuła V została ucięta. Potrafi się tam popłakać, jak ktoś napisze, że MGS4 to interaktywny film i że wolał zwykłe skradanie w cieniu.
Jak raz w 2020 roku pojechaliśmy z całą rodziną na kemping nad jeziorem, to stary zamiast iść na grzyby, rozstawił namiot w krzakach, ubrał się w karton po telewizorze i przez trzy dni czołgał się po błocie wokół pola kempingowego, żeby "zrobić stealth kill na sąsiedzie z domku obok, bo ten skurwysyn za głośno puszcza disco polo". Matka płakała, ja musiałem udawać, że go nie znam, a ludzie z sąsiednich namiotów dzwonili po policję, bo myśleli, że uciekł psychol z Tworek.
W każdą niedzielę przy obiedzie stary musi puścić motyw muzyczny The Best is Yet to Come albo Snake Eater. Oczywiście przy Snake Eater drze się na całe gardło, udając, że wspina się po drabinie w Tselinoyarsk, i żre przy tym żywego węża (kupionego w zoologicznym, niby pyton królewski, ale matka mówiła, że to zwykły zaskroniec za czterdzieści złotych).
Jak co roku ojciec urządza Wielkie Mistrzostwa w Speedrunowaniu Metal Gear Solid na PS1. Zwozi wtedy swojego brata (wujka Janusza, który gra zawsze jako Otacon i tylko beczy w cutscenach) oraz kumpli z osiedla. Najlepszy moment był dwa lata temu, gdy stary pobił swój rekord czasu na bossie z Psycho Mantisem i tak się cieszył, że zaczął wyciągać wtyczkę z portu kontrolera i przekładać ją do drugiego portu w telewizorze, krzycząc do wujka Janusza: "Widzisz, skurwysynu, teraz nie czyta moich ruchów!". Wszyscy pijani, wujek Janusz rzyga w karton po konsoli, stary drze się, że Kojima is a genius, a sąsiedzi walą w ścianę.
A najgorsze było, jak rok temu wpadł do nas kominiarz. Stary otworzył mu drzwi w samej chustce na głowie, z plastikowym katanem w ręku i wysunął mu prosto w twarz: "You're pretty good...". Gość uciekł po schodach bez słowa i przez miesiąc nie chciał przyjść na przegląd przewodów kominowych.
Macie podobnie?