Hi! Do these scratches look safe? I’m new to carbon and got into a little grind today

u/First_Ad_3901 — 3 days ago
▲ 441 r/Guitar

I’ve just dug my old axe, I haven’t played guitar for 3 years, going back to this passion again

Ibanez Jem 7V WH (J-crafted) as Steve Vai has been my favorite artist since primary school. This guitar is the EOP from what I remember, then the PIA came in. Got it as a birthday gift:)

u/First_Ad_3901 — 7 days ago
▲ 11 r/studia

Kryzys wieku młodego

22L mężczyzna

W czerwcu/lipcu bronię swoją pracę licencjacką. Jestem studentem politologii. Wybrałem ten kierunek ze względu na zainteresowania polityką, historią i wosem od najmłodszych lat. Od początku liceum miałem parcie od rodziców na studia, co też w znaczny sposób wpłynęło na podjęcie nauki w szkole wyższej. Po trzech latach studiowania tego kierunku zraziłem się do polityki (przez wykładowców, toksycznych studentów, program nauczania oraz zmiany społeczno-polityczne w naszym kraju) i studiowania nauk społecznych, mimo że pod względem ocen i prac byłem obok innego studenta najlepszy na roku.

Jak wspomniałem wyżej, rodzice, a w szczególności ojciec napierali na studia, zapewne poprzez transformacyjno-prlowską mentalność: nie masz studiów, jesteś nikim. Ojciec proponował mi policję (sam chciałem dopóki nie poznałem realiów od ludzi którzy tam pracowali całe życie), wojsko, kierunki typu bezpieczeństwo, kryminalistykę, administracje (i w biznesie) czy zarządzanie.

W liceum byłem na profilu biol-chem, jednak pomimo chęci do nauki i siedzenia w książkach, nie szło mi najlepiej, lądowałem na 3+ i 4, a nauczycielka której zależało na statystykach, postawiła mi ultimatum - albo odpuszczam biol chem albo mnie ujebie (co robiła mi i innych słabszym uczniom poprzez specjalne zaniżanie ocen za nasze odpowiedzi). Jednocześnie, jak wspomniałem, interesowałem się historią itd, a także doszło zainteresowanie sztuką, literaturą, męską stylistyką oraz gra na gitarze i pianinie. Nadal nie miałem w głowie konkretnego planu na przyszłość.

Na pierwszym roku studiów poważnie zachorowałem na serce, co wykluczyło mnie na okres ok. 6 miesięcy od jakichkolwiek aktywności (nawet spacerów) oraz przez bardzo długi czas mojego życia, mniej więcej od połowy podstawowki do studiów zmagałem się ze stanami depresyjnymi, bardzo niskim poczuciem wartości czy problemami ze znalezieniem swojej „grupy”. Po udanym leczneniu, posłuchałem się mojego kardiologa i zacząłem dbać o aktywność fizyczną, początkowo tylko w ramach zdrowotnych, a potem kolega zachęcił mnie do gry w tenisa i tak zakochałem się w sporcie. Potem przyszło bieganie, które dało mi do zrozumienia, że nie ma sensu wydawać tyle pieniędzy jako amator na co tygodniowe treningi z trenerem tenisa, bo satysfakcja z tego jest znikomy, a bieganie zaoferowało mi kompletnie inny poziom dopaminy i oderwania. Ostatecznie skończyło się na triatlonie, ponieważ po latach wróciłem także do pływania, które było moim konikiem za dzieciaka. Triatlon dał mi coś, czego szukałem całe życie - powodu do akceptacji swojej osoby, nauczył i nadal uczy/pomaga w odkrywaniu siebie, dyscypliny czy otwiera na ludzi. W ciągu roku „ustąpiło” (gdyż nie uważam że takie coś ot tak zniknie, to raczej działa jak dobry plaster) większość moich problemów ze zdrowiem psychicznym i stałem się lepszym człowiek, wręcz powiedziałbym że jestem w tej chwili najlepszą, najradośniejszą i najprawdziwszą wersją siebie.

Poświęcam praktycznie cały wolny czas dla tego sportu - treningi, czytanie badań naukowych, regeneracja, analiza statystyk zdrowia czy śledzenie trendów zarówno w stylu życia, odzieży, suplementacji, nowinkach technologicznych lub sprzęcie. Nie mogę praktycznie normalnie funkcjonować w tej chwili bez uprawiania sportu (jakkolwiek absurdalnie to brzmi) i cały czas próbuje dojść do wniosku, co mogę robić żeby tylko nie zabrakło mi pieniędzy na robienie tego lub staram się szukać pomysłów na pracę w tej dziedzinie (choć jestem za stary żeby być profesjonalistą i nie mam setek tysięcy na otwarcie porządnego biznesu).

Dzisiaj po trzech latach studiów, jestem na rozdrożach, czy iść dalej na studia, na co naciskają moi rodzice (jako warunek dalszego wsparcia finansowego w obcym mieście) czy pójść do stałej pracy (obecnie pracuję na ok. 1/2 etatu w rowerowym). Myślałem nad AWF, ale nie znam ani jednej osoby po AWF z mojego otoczenia, która byłaby zadowolona ze studiów i pracy po nich, co z pewnością mnie zniechęca.

Zastanawiam się nad pójściem na prawo, logistykę morską (3city ;D ) lub kierunek typu administracja/administracja w biznesie. Chciałbym bardzo otworzyć działalność związaną ze sportem, ale nie mam pojęcia jak zacząć, co zrobić, o co zaczepić się, czego wpierw nauczyć się itd… Piszę ten post, bo mam ostatnio poczucie niepewności, a z drugiej strony wierzę w siebie, mam wsparcie oraz wiarę rodziny i mojej partnerki.

Zdaję sobie sprawę, że każdy ma własne spojrzenie na świat i opinie, a kierowanie się radami od obcych w Internecie nie bywa optymalnym rozwiązaniem, ale chciałbym po prostu dowiedzieć się co myślą inni, czy mieli podobne momenty w życiu i podzielić się doświadczeniami :)

reddit.com
u/First_Ad_3901 — 1 month ago

Hi, unfortunately my front carbon wheel has lightly hit a concrete block. Any tips how to cover it up?

u/First_Ad_3901 — 1 month ago