Jestem debilem i nie wiem jak to naprawić.
Wszystko w życiu co jest proste i trywialne to jest coś z czym nie umiem sobie w ogóle poradzić. To są rzeczy CODZIENNE z którymi naprawdę osoby z lekkim upośledzeniem, uważam, że dają radę po zaklimatyzowaniu.
Autobus? Wysiądę na złym przystanku, przegapię mój patrząc się w szybę.
Wizyty? Zapomnę o której godzinie się umówiłam.
Poczucie czasu? I tak się spóźnię na spotkanie WIEDZĄC ile mam czasu, nie robiąc tego celowo.
Rzeczy typu..liczenie pieniędzy w pracy. Serio, zdarza mi się manko po 20zł raz na tydzień mimo, że jestem w pełni przekonana, że liczę dobrze i robię to dwa razy.
Szybkie myślenie? Nie ma opcji, zawsze nadinterpretuję wszystko i wychodzi na to, że robię źle, a ludzie robiąc to szybciej na dodatek wykonują dobrze.
Serio, nie wiem co jest nie tak, ale odczuwam tak ogromny wstyd po obudzeniu rano za sam fakt istnienia, że to jest tragedia.
Jestem prawie przekonana, że to jakieś upośledzenie bo nie robię tych rzeczy specjalnie i Realnie się staram, rady typu ogarnij się życiowo średnio dają cokolwiek bo ja już robię swoje 110% tak czy siak i lepiej nie umiem.
Na badaniach nic nie wyszło nigdy.
Muszę się wyżalić bo już nie mam pomysłów co robić. Jakieś rady? Serio jest źle, czuję się jak idiota.