Do any of y'all have a Pisces parent?
What's your relationship with them like?
What's your relationship with them like?
And how is it going?
Hi! I'm a Pisces about to become a mom to a cancer babygirl. I had a similar post here saying that Im surrounded by only cancers in my life: my husband, mother in law and father in law are all cancers.
To be completely honest, Im really scared because as much as I appreciate you, I have a harder time being on the same wavelength as you for the most part, especially girls.... Ive never had any cancer girlfriends because they always scared me at school and gave me shady attitude...
What about your perspective on pisces people, crabs?
I'm surrounded by so many of y'all. My husband, mother in law, father in law are all cancers and looks like my babygirl is also gonna be a cancer.
I know Pisces and Cancers are supposed to be this blessed combo but as much as I love many things about you, sometimes I really struggle with connecting with you....
I like that youre caring and quiet but you tend to keep things bottled up, not being direct in communication and even if youre social, you always have this guarded energy that I don't know how to read.....
Im much more freedom seeking, direct and loner type...
Im super scared about having another cancer in my life, especially as a child...
Do y'all like Pisces? Do you have Pisces family members and are you on good terms?
Chciałabym się podzielić pewnym spostrzeżeniem na temat wiary/bycia religijnym lub uduchowionym.
Pochodzę z typowo katolicko-niepraktykującego domu, tak jak chyba połowa tego kraju, nie chodziłam nigdy do kościoła, religie w szkole traktowałam z innymi jako "śmieszny" przedmiot, ale mimo wszystko nigdy nie miałam wątpliwości że istnieje coś "Większego".
Jakiś czas temu, będąc w głębokiej depresji przez moją chorobę zaczęłam chodzić do kościoła pod złudną nadzieją że może mnie to uleczy.... Spoiler, nie uleczyło, ale zauważyłam że wiara ma w sobie nawet sporo korzyści jeśli podejść do tego zdrowo-rozsądkowo.
Po pierwsze wymaga jakiejś tam konsekwencji i systematyczności - w np. chodzeniu do kościoła, modlenia się. Uczy to więc w pewnym sensie dyscypliny i rutyny. Wydaje mi się że zwłaszcza mężczyźni zyskują tu najwięcej, bo u nich takie cechy poprawiają ich funkcjonowanie w życiu.
O dziwo też najbardziej zainteresowało mnie czytanie Biblii. Ciężko logicznemu człowiekowi wmówić że ktoś tysiące lat temu chodził po wodzie, albo wstał zmartwych, ale czytając te opowiadania, nawet jeśli traktuje je nadal jak opowieści science fiction albo dla dzieci, to zaczęłam wyciągać z nich nawet mocno życiowe morały które dobrze przemawiają do bani... też wymaga to analizy tekstu, refleksji itp., a więc ja to traktuje trochę jak złote myśli i tak jak w niektorych apkach, jako cytaty na dzien.
Zastanawiam się, że jeśli ktoś pójdzie o jeszcze krok dalej i naprawdę będzie żył zgodnie z tymi przykazaniami czy świętami religijnymi, to tak naprawde może to odwieść jakiegoś recydywe od robienia głupich rzeczy i szkodzenia innym.
Wydaje mi się że wiara z głową, jest chyba jedną z lepszych rzeczy w tych czasach gdzie OF, instagram i pokazywanie czterech liter w social mediach jest na porządku dziennym.......
Dajcie znać czy nie zwariowałam i co o tym myślicie.