Do ekstawertyków po trzydziestce - gdzie ładujecie baterie? (postuję to na tym subie bo automat mi usunął z PolskiNaLuzie xD nie jestem z warszawy)

Jestem stuprocentowym ekstrawertykiem (kobietą), który pracuje z domu i ma znajomych z małymi dziećmi, którzy stracili zainteresowanie życiem towarzyskim poza rodziną. W kilka lat udało mi się nawet stworzyć nową paczkę znajomych, ale ostatnio nasza "główna" para do wspólnych wyjazdów się rozstała i znowu się towarzystwo rozjechało. Spędzam absurdalnie dużo czasu na podtrzymywaniu i pielęgnowaniu znajomości w wiecznej nadziei na to, że ktoś odwzajemni ten wysiłek, ale zdarza się to bardzo rzadko. Wpędza mnie to serio w depresję, bo moje potrzeby towarzyskie są wiecznie niezaspokojone. Mój facet nie ma żadnych znajomych, bo on jest na drugim końcu tego spektrum i nie ma żadnych potrzeb w tej materii (zazdroszczę w cholerę).

Nie zlicze ile razy już okazywalam komuś sympatię i zainteresowanie, organizowalam imprezy u siebie w domu tylko po to, żeby nigdy nie doczekać się podobnego zaproszenia. Czuję się wtedy jak kompletny frajer.

Pytanie tylko do ekstrawertyków - jak sobie radzicie z rozjeżdżaniem się towarzystwa po trzydziestce, i czy też jesteście tym typem "organizatora", który zawsze jest odpowiedzialny za wszystkie aktywności i imprezy i czasami wam jest smutno, że was rzadko ktoś zaprosi?

reddit.com
u/newbiescreby — 6 days ago

Life must be so much easier for introverts

I know it's popular now to post memes about being borderline antisocial, hating to leave home, being so special by not enjoying company, etc. But you know, I envy those people I think. When you are an extrovert, you need to outsource your happiness and constantly look for people to make you happy and fill you with energy. That, in itself, can be exhausting. I noticed after I turned 30 that I am in a constant state of searching for the next social ocasion and they are becoming more and more rare. I've been to ONE party this summer, that's all that happened. I am very good at making friends, but so often it's a one-sided effort and unless I invite some people to do something, they will never initiate anything. I am surrounded by introverts and my needs are never fully met.

Imagine not having those needs and "finding happiness from whithin" (wtf does that even mean). Lucky bastards.

reddit.com
u/newbiescreby — 6 days ago
▲ 0 r/praca

Cześć świry z IT - czy możecie powiedzieć z doświadczenia, jaki numer PKWiU formalnie podejdzie pod ryczałt 8.5%?

Nie jestem programistą, tylko analitykiem, koordynatorem projektów, tego typu zadania. Miałam swoją ewidencję o "doradztwie informatycznym", gdzie kiedyś księgowy mi powiedział, że to wystarczy,ale teraz inny księgowy mi mówi, że urząd może się przywalić i zażądać wyższej stawki.

Podpowiedzcie proszę, jaka klasyfikacja z okolicy IT uprawnia do ryczałtu 8.5%?

reddit.com
u/newbiescreby — 10 days ago
▲ 157 r/Polska

To ja dzwonię. Policzyłam, że oszczędzam od 12 do 15 tysięcy rocznie tylko na tym, że nie wydaję pieniędzy na kosmetyczki, ciuchy i subskrypcje

I to nie na zasadzie "ucięłam i mi brakuje", tylko są to rzeczy, których nigdy nie potrzebowałam. Paznokcie, rzęsy, fryzjer co miesiąc, zakupy jako hobby, serwisy streamingowe - wszystkie te wydatki są poza moim stylem życia. I kiedy zauważyłam, że wszyscy dookoła mnie to mają, to zaczęłam się zastanawiać, ile oszczędzam tylko na tym, bez żadnego świadomego wysiłku z mojej strony.

No i wyszło mi około 15k rocznie, co uznaję za fajny wynik xD

Ciekawa jestem, czy kiedyś podliczaliście sobie takie rzeczy, bo to czasem zaskakujące, jak pieniądze przeciekają przez palce.

reddit.com
u/newbiescreby — 15 days ago
▲ 7 r/Polska

Do tych, którzy doświadczyli rozwodu - jaki był powód, jakie ślady zostawiło wam to na psychice?

Wszystko w tytule. Pytanie nie odnosi się do żadnej mojej osobistej sytuacji, raczej jako millenials po trzydziestce powoli się słyszy tego typu newsy po znajomych i zastanawiam się, jak sobie ludzie radzą z tego typu- bądź co bądź - potężną życiową porażką.

reddit.com
u/newbiescreby — 1 month ago
▲ 0 r/praca

Jak złapać drugi kontrakt bez odpuszczania pierwszego?

Jak każdy w internecie, jestem w tym mitycznym IT. Mam takiego klienta, że realnie mam naprawdę mało godzin faktycznej pracy i chciałabym złapać coś dodatkowego, żeby mieć więcej pieniędzy. Jak obchodzić niewygodne pytania na rozmowach rekrutacyjnych? Nie miałabym problemów z tym, żeby mówić prawdę, gdyby klienci nie byli tak bardzo zesrani na punkcie wyłączności. Szukałam kiedyś zleceń na połówki, gdzie mogliby bardziej przymykać oko, ale takich ogłoszeń jest bardzo bardzo mało.

Czy w polskim środowisku IT jest dużo overemployed mireczków? Jak wam się udało to załatwić, tak żeby nikt nie pytał,kiedy odchodzisz z poprzedniej pracy i jaki masz okres wypowiedzenia?

reddit.com
u/newbiescreby — 1 month ago
▲ 660 r/Polska

Trzy grosze do demografii: Jestem kobietą, która nie chce dziecka, ale nie dlatego, że "gonię za karierą" czy "wolę chlać co weekend". Po prostu... nie widzę sensu

Mam 32 lata. Od liceum jeden długi związek, który ostatecznie się posypał, teraz mam drugą relację w swoim życiu (tak, body count 2 i mam nadzieję, że na tym koniec). Nigdy nie byłam typem imprezowiczki ani karierowiczki. Pracę mam dobrze płatną, ale bezsensowną (korpo) i nie szukam w niej spełnienia, tylko jak najłatwiejszej drogi do zabezpieczenia finansowego. Nie było w moim życiu żadnego dnia, żebym poczuła tak zwane baby fever. Ja po prostu nie uważam życia za grę wartą świeczki, i mówię to jako ktoś, kto ma kupę szczęscia w życiu, tak bardzo, że czasem mi wstyd. Ta ciągła gonitwa za spełnianiem potrzeb, ludzkie obawy i problemy, idiotyczna rutyna tylko po to, żeby było jako tako...

Przeszłam też 3 lata ciężkiej klinicznej depresji (ale takiej prawdziwej ciemnej otchłani, gdzie ostatkiem sił broniłąm się przed zamknięciem w psychiatryku) i zawsze miałam w sobie jakiś taki podskórny smutek i brak sensu. Jestem też niecierpliwa, lubię mieć wszystko po swojemu, i mam nadwrażliwość na bodźce (fizyczne reakcje na nieprzyjemne dźwięki, obrzydzenie do fizjologii ludzkiej). To wszystko, w połączeniu z brakiem pragnień, przekonało mnie, że byłabym fatalną matką i jeżeli moją jedyną myślą w tym kierunku jest "cholera, a jeśli będę żałować na starość", to to jest po prostu za mało żeby podjąć najbardziej permanentną decyzję w moim zyciu.

Nie ma w moim poście za bardzo pytania, może tylko poza ciekawością, czy ktoś ma podobne - kobieta lub mężczyzna, obojętnie. Ale tak przede wszystkim to chciałam się wygadać.

reddit.com
u/newbiescreby — 2 months ago