Nauka pisania
Cholera, nie wiem czy kiedykolwiek zdołam nauczyć się pisać. Umiem robić filmy, pisać scenariusze, znam tysiące historii, tropów pisarskich, schematów i sposobów prezentowania historii, ale nie umiem ładnie pisać.
Gdy miałem około 11 lat podjąłem próbę napisania książki, która poległa po zapełnieniu nieproporcjonalnie wielkimi literami dwóch stron zeszytu A5.
Jako 13 latek zdołałem ukończyć książkę zapełniającą 3 grube zeszyty, ale w trakcie przepisywania do komputera zdałem sobie sprawę, że w trakcie pisania trochę dojrzałem i artystycznie i mentalnie, a historia którą spisywałem została w tyle od strony formy i treści.
Jako 15 latek pisałem liczne recenzje i newsy, ale porzuciłem literaturę na rzecz sztuki wizualnej.
Minęło kilka lat i zapragnąłem powrócić do pisania, ale przy próbie utworzenia pierwszego zdania zdałem sobie sprawę, że moje dotychczasowe obcowanie z literaturą było niewystarczające, więc zacząłem więcej czytać.
Po dwóch kolejnych latach znowu usiadłem do pisania - tym razem skupiłem się na krótszej formie i w ciągu kilkunastu dni zrealizowałem kilka krótkich opowiadań.
Po tym jak jedno z nich zostało określone (z perspektywy czasu słusznie) grafomanią rzuciłem całkowicie pisanie i zacząłem nałogowo pochłaniać książki, zwłaszcza te uważane za klasyki.
Mija kolejne kilka lat, znowu czasem przysiądę do Worda i za każdym razem odnoszę wrażenie, że jedynie cofnąłem się w rozwoju. Słowa wychodzą spod moich palców z prędkością oddalania się Księżyca od Ziemii.
Reasumując - obawiam się, że samo "czytaj więcej" na niewiele się tu zdało. Nadal nie umiem pisać, ale historie które mam w głowie nie dają mi spać po nocach, próbując przewiercić mi się przez czaszkę.
Co mogę jeszcze zrobić? Rzucić wszystko i nie oglądając się na nic pisać nieumiejętnie, co najwyżej do szuflady? Czy może wybrać się na kurs pisania albo przesmyknąć się do sali wykładowej jakieś humanistycznej uczelni na wykład z literatury?
Czy może jedyną opcją pozostaje czytanie?