


A late birthday gift I just got from a friend, thought I could boast here ;)
"An epic story of magic and monsters
Bonus!
Game solution on a CD"



"An epic story of magic and monsters
Bonus!
Game solution on a CD"
Ja zacznę moim dzisiejszym odkryciem z Leclerca:
Fiftea. Za puszkę 330 ml zapłaciłem 3zł bez grosza. (na allegro najtaniej chyba 2,17zł)
Są 3 smaki: liczi, malina, brzoskwinia.
Skład to zawsze 50% soku NFC i 50% naparu z czarnej herbaty parzonej gorąco. I tyle. Bez soku jabłkowego, bez cukru, bez słodzików.
W malinie dominował smak herbaty, z kolei w liczi smak owocu. Brzoskwini jeszcze nie piłem.
Dla mnie rewelacja. Dodatkowe zalety: polski producent i brak AI slopu (twierdzą, że grafiki są ręcznie malowane).
Tylko szkoda, że chyba nie mają większych opakowań, które wychodziłyby trochę bardziej ekonomicznie.
Nie mam instagrama, więc nie sprawdzę metodologii (np. definicja ultra-rich).
Źródło pośrednie: r/charts
Właściwe źródła w prawym dolnym rogu infografiki.
---
Edit: tutaj mili redditorzy wyjaśniają, co stoi za tymi liczbami:
https://www.reddit.com/r/Polska/comments/1uiqs0g/comment/oui5xfp/
https://www.reddit.com/r/Polska/comments/1uiqs0g/comment/ouiey3y/
Tłumaczenia od lewej: "strefa bezpiecznego klimatu", "rozpoczyna się rozwój rolnictwa", "cywilizacja ludzka", "rewolucja przemysłowa".
Trzeba być hurra-optymistą albo skończonym idiotą, żeby zaprzeczać zmianom klimatycznym i ich antropogenicznym przyczynom.
Tak, "planeta płonie" i nawet jeśli nie zawsze wszędzie będzie akurat gorąco, to statystycznie będzie ogólnie cieplej i czeka nas więcej anomalii pogodowych, czyli odchyleń takich jak susze, powodzie, huragany, pożary i inne.
W Finlandii system kar uzależnia wysokość mandatów od dochodów sprawcy. Dla przykładu, była orzeczona kara 121 tysięcy euro za przekroczenie prędkości dla multimilionera-przedsiębiorcy.
A u nas? Wg Konfitury albo Samochodozy zaledwie 1% nielegalnego parkowania kończy się mandatem. Załóżmy, że ktoś bardzo dobrze zarabia, i raz na sto razy za nielegalne parkowanie dostanie 100-500zł mandatu. Dla takiej osoby to nawet nie jest kara, tylko zwykła opłata za parking i to do tego bardzo niska.
Uważam, że model bazujący na dochodach sprawcy byłby uczciwy nie tylko ze względu na zasady uczciwości społecznej (przecież podatki lepiej zarabiający też płaci wyższe), ale także ze względu na "chłopski rozum" - ktoś, kto nie poczuje kwoty mandatu na własnej skórze, bo spłynie to po nim jak po kaczce, nie będzie wcale zachęcony do zmiany zachowania.
Plusy takiego modelu: jest to uczciwe i proporcjonalne, może faktycznie nakłonić kogoś do zmiany zachowania, a i dodatkowe pieniądze dla budżetu państwa.
Minusy: ja nie widzę żadnych.
Ukraińcy świętują 117. rocznicę urodzin Stepana Bandery/East News
Konflikt pamięci historycznej między Polską a Ukrainą rozgorzał na nowo. "UPA wymordowała najpierw 100 tys. polskich cywilów, a walkę z Sowietami podjęła dopiero później" – przypomniał w rozmowie z PAP historyk prof. Mirosław Szumiło. Ekspert odniósł się w ten sposób do argumentów strony ukraińskiej, że formacja ta miała charakter antysowiecki, a nie antypolski.
Ukraińska Powstańcza Armia, była zbrojną formacją frakcji banderowskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), odpowiedzialną za wymordowanie co najmniej 100 tys. Polaków, w tym kobiet i dzieci. PAP zapytała Mirosława Szumiłę, profesora w Instytucie Historii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej i głównego specjalistę w Biurze Badań Historycznych Instytutu Pamięci Narodowej, czy uzasadnione jest traktowanie UPA jako formacji powołanej do walki z Sowietami o niepodległość Ukrainy.
W opinii profesora trudno się zgodzić z taką tezą. Jak zauważył, wprawdzie UPA miała walczyć z wszystkimi wrogami Ukrainy, ale gdy zaczęła realnie działać, czyli w 1943 roku, wrogiem numer jeden byli Polacy. UPA jest dziś na Ukrainie nazywana armią narodowo-wyzwoleńczą, ale przyjęła taki charakter dopiero po 1945 roku, kiedy tereny dzisiejszej zachodniej Ukrainy znalazły się na powrót pod okupacją sowiecką, a wrogiem rzeczywiście stali się wówczas Sowieci – powiedział ekspert.
Zauważył, że wprawdzie UPA zdarzało się prowadzić także działania zbrojne, np. atakować niemieckie posterunki, ale latem 1943 roku na Wołyniu skupiła się na – jak ją nazywali ukraińscy nacjonaliści – "akcji antypolskiej", czyli na mordowaniu Polaków. Według eksperta w 1944 roku UPA to samo robiła na terenie Galicji Wschodniej w Generalnym Gubernatorstwie, obejmującym część okupowanych przez III Rzeszę ziem polskich.
Tzw. akcja antypolska została też przeprowadzona wiosną 1944 roku na terenach Lubelszczyzny i Rzeszowszczyzny. Wtedy była to jednak – jak zauważył prof. Szumiło - bardziej wojna polsko-ukraińska, ponieważ oddziały polskiego podziemia, Armia Krajowa i Bataliony Chłopskie, przeprowadzały akcje odwetowe.
Historyk przyznał, że teoretycznie można traktować część powojenną działalności UPA jako ukraiński odpowiednik działań polskich "żołnierzy wyklętych"; do końca lat 50. UPA zabiła ponad 8 tys. sowieckich żołnierzy i funkcjonariuszy. Nie można jednak – podkreśla prof. Szumiło – zapominać o tym, co było wcześniej.
To jest przecież pewien ciąg zdarzeń i my Polacy nie możemy zaakceptować tego, że próbuje się te zbrodnie – z lat 1943-1944 – przemilczeć, mówiąc jedynie o walce przeciwko Sowietom – powiedział prof. Szumiło. Jego zdaniem tych dwóch etapów działań UPA nie da się też rozdzielić, bo to jest ta sama formacja, której korzenie sięgają jeszcze przedwojennego ukraińskiego nacjonalizmu, OUN i terrorystycznej działalności na terenie II Rzeczpospolitej.
Według naszego rozmówcy UPA była organizacją kierowaną przez frakcję banderowską ukraińskich "integralnych" nacjonalistów, których program polityczny zakładał etniczną czystkę. W opinii eksperta spierano się jedynie o metodę jej przeprowadzenia; niektórzy historycy twierdzą, że w pierwotnych w planach była mowa o wypędzeniu Polaków.
Skończyło się jednak na ich mordowaniu. Upowcy chcieli oczyścić terytorium przyszłego państwa ze wszystkich obcych elementów, także z Żydów – podkreślił Szumiło. Dodał, że na Wołyniu atakowano nawet czeskich osadników – tych którzy wchodzili w drogę mordercom i próbowali pomagać Polakom.
Jego zdaniem chodziło o osłabienie "polskich pretensji" do terenu dzisiejszej zachodniej Ukrainy - żeby nie było podstaw do powrotu do granic przedwojennych, przy których upierał się wówczas polski rząd na uchodźstwie.
Zapytany o walkę UPA z Sowietami, ekspert przyznał, że zapewne znajdzie się też wśród upowców prawdziwych bohaterów, zwłaszcza po wojnie. Do UPA wstępowali wówczas młodzi ludzie, którzy nie mieli nic wspólnego z mordami na Polakach.
Chodzi jednak o ocenę całej formacji, która była zbrodnicza. Nie można tworzyć dwóch legend UPA, złej i dobrej, bo to prowadzi do sytuacji, w której Ukraina pamięta tylko o tej drugiej części, antysowieckiej, a w Polsce pamiętamy o pierwszej, ludobójczej. A te dwa etapy UPA są nierozłączne – ocenił Szumiło.
Na Wołyniu i w Galicji Wschodniej wymordowano od 100 do 120 tys. Polaków. Według prof. Szumiły 100 tys. jest najbardziej prawdopodobną liczbą ofiar, od dawna podawaną w polskiej historiografii. Głównym sprawcą rzezi było UPA, ale zbrodnie na Polakach popełniali także żołnierze SS "Galizien" i innych oddziałów ukraińskich na służbie niemieckiej. W mordach Polaków uczestniczyła także Ukraińska Policja Pomocnicza (Schutzmannschaft, kolaboracyjna formacja stworzona w 1943 roku przez III Rzeszę).
Profesor podkreślił jednak, że nie wolno zapominać także o wielu tysiącach ukraińskich "sprawiedliwych", którzy pomagali Polakom. Niektórzy historycy szacują ich liczbę na 30 tys. osób. Niektórzy zostali zabici przez UPA za to, że nie zgadzali się z jej polityką.
Prof. Szumiło odniósł się też do opinii części ukraińskich internautów, którzy w swoich komentarzach wskazywali, iż "bohaterowie UPA" są niezbędni do budowania tożsamości walczącego z Rosją młodego państwa ukraińskiego.
W opinii historyka Ukraińcy mogą się odwoływać do bohaterów współczesnych, takich jak np. Niebiańska Sotnia z czasu Majdanu, a także do bojowników z okresu walki o niepodległość z bolszewicką Rosją w latach 1917-1920. To historia bardzo podobna do dzisiejszej. Także wtedy Polacy wsparli walkę Ukraińców. Polska dostarczała im broń i amunicję – przypomniał ekspert.
Przyznał, że problemem tu jest jednak to, że Symon Petlura – bohater walki z bolszewikami – zawarł sojusz z Polakami kosztem zrzeczenia się Wołynia i Galicji, przez co jest uważany na zachodniej Ukrainie za zdrajcę. A on był po prostu realistą. Wiedział, że innego wyjścia nie ma i trzeba się oprzeć o Polskę, bo Rosja to wspólny wróg Ukrainy i Polski. Dzisiaj nawiązujemy do tej tradycji – ocenił rozmówca PAP.
Temat UPA rozgorzał na nowo po decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego z ubiegłego tygodnia o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia "Bohaterów UPA". Ukraiński przywódca uzasadnił, że zrobił to "w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy".
Decyzja spotkała się z krytyką w Polsce. Premier Donald Tusk ocenił ją jako niepokojącą, wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz nazwał ją nie do przyjęcia, a szef MSZ Radosław Sikorski ostrzegł, że na sporze historycznym między Warszawą i Kijowem skorzysta przede wszystkim Rosja.
Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że zwróci się do Kapituły Orderu Orła Białego o rozważenie odebrania Zełenskiemu najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. Gloryfikowanie UPA jest rzeczą, która dostarczyła rosyjskiej propagandzie wiele tlenu do dezinformacji – powiedział Nawrocki. Podkreślił jednocześnie, że wspieranie Ukrainy w jej obronie przed Rosją pozostaje strategicznym interesem Polski, jednak "tak nie buduje się relacji między narodami".»
Oglądam sobie filmiki Samochodozy i Konfitury, i to co mnie zaskakuje, to nie są działania i postawy kierowców (na filmikach o chujowych kierowcach są chujowi kierowcy - no przecież). To, co mnie szokuje, to:
Policja. Normalnie potrafią się przypierdolić o byle głupotę, ale w 90% przypadków na filmikach kończy się pouczeniem (no tak, ktoś kto ma furę za 200k nie będzie w stanie zapłacić 100 zł mandatu), a argumenty w stylu "ja tylko na chwilę", "spieszyłam się" trafiają do serca policjantów prosto w dziesiątkę. Kierowcy mają z automatu taryfę ulgową praktycznie zawsze.
Postronni, przechodnie, inni kierowcy - ponownie w 90% stają po stronie osoby popełniającej wykroczenie/przestępstwo. W ogóle nie są powiązani ze sprawą, ale nagle przerywają swoje plany czy obowiązki tylko po to, żeby udzielić poparcia osobom nie tylko łamiącym prawo, ale też stanowiącym zagrożenie dla życia i zdrowia. A jeśli przewinienia dokonuje kobieta, osoba starsza, osoba z dzieckiem - no to już wiadomo, jak taka drama będzie wyglądała. Biali rycerze z zakonu psiej dupy.
Media. Pamiętacie "Sprawę dla reportera" [edit] "„Państwo w państwie” z Konfiturą? Powiedzieć, że to gówno było "stronnicze", to niedopowiedzenie. I to nie jest wyjątek. To jest absolutny standard, złota zasada. Generalnie winny jest pieszy czy rowerzysta, a kierowca to jest pan szlachcic, który ma prawo zabić plebejusza, bo jest wyższą kastą. To jest nawet zakorzenione na poziomie języka typu: "wypadek w Mszycach: audi potrąciło pieszego na pasach" - no tak, bo samochód ma autonomię i własną wolę, a tak poza tym to był to "wypadek" czyli "nieprzewidziane i nieszczęśliwe zdarzenie" (nic nie dało się zrobić, tak musiało być, nikt nie jest temu winny - po prostu losowe wydarzenie).
Dopóki nasze społeczeństwo i nasze państwo będą spoglądały łaskawym okiem na patologię, dopóty będziemy mieli problem z samochodziarzami.
Google nie pomaga, jest zaspamiony samochodozą.
Artykuł z szamba. Od razu (w samym tytule) obiera stronę, nazywając pogardliwie osoby niegodzące się na łamanie prawa i na zagrożenie dla zdrowia i życia "parkingowymi szeryfami". Dodatkowo są jakieś nieracjonalne tezy jak np. "Naklejki i napisy kredowe mogą wypełnić znamiona jeszcze dwóch czynów. Po pierwsze, kierowca może uznać, że naruszają jego prywatność" - no jaką cholera prywatność i co to ma za znaczenie, co sobie kierowca uzna? Liczy się prawo, a nie uznaniowość kierowcy.
Zapytałem się klankera, ale oczywiście jest zatruty syfem w postaci "artykułów" jak ten podlinkowany, więc pierdoli głupoty.
Jak jest naprawdę z tymi napisami za pomocą łatwo zmywalnego markera - więc nie można tutaj mówić o jakimkolwiek "uszkodzeniu mienia", co jest zawsze pierwszym argumentem samochodziarzy - oraz z naklejkami na szyby samochodów?
Jest to legalne czy nielegalne, a jeżeli nielegalne, to jaki artykuł i co na ten temat stanowi?
>According to the intelligence service, the campaign reflects a systematic effort to seize control of women's reproductive choices to offset Russia's battlefield losses and raise a new, disenfranchised workforce—a regression the movement's researchers describe as a catastrophic return to the worst practices of the Soviet past.
>The service reported that Russia has effectively outlawed the public expression of childfree views. Women now face heavy fines for discussing a wish not to have children, or even for candid social-media accounts of difficult births or postpartum depression, the account noted.
>The Health Ministry, it added, has introduced mandatory questionnaires for teenagers; a girl who indicates she does not currently want children is referred to a psychologist for "corrective" counseling.
More in the link. What are children for if not for soldiers and workers? The suffering must continue...
>Kilka tygodni później ogłoszono wyrok. W aktach wpisano, że skazana do końca nie przyznaje się do winy. No to jak, elfy prowadziły to auto? Boli mnie, że nie usłyszałam słowa "przepraszam". Było mi przykro. Ale dla nas ważny był wyrok skazujący. Pozwoliło to bowiem wytoczyć sprawę ubezpieczycielowi. Ta walka wciąż trwa.
Prawie zamordowała samochodem dwie kobiety, ale "przepraszam" przez gardło jej nie przejdzie. Ledwo co uszły z życiem, ale to życie już nigdy nie będzie takie samo.
Ogółem artykuł/wywiad dość długi, ale bardzo ciekawy, polecam całość. Niestety portal to onet, więc jest dużo reklam, ale przynajmmiej bez paywalla.
Wczoraj spotkałem Konrada Berkowicza w sklepie Ikea w Warszawie. Powiedziałem mu, że zajebiście go poznać osobiście, ale nie chciałem zachowywać się jak debil, przeszkadzać mu i prosić o zdjęcia czy coś w tym stylu.
On na to: „Och, skradłem Ci serce?".
Byłem oszołomiony i jedyne, co mogłem powiedzieć, to „Co?”, ale on zaczął wymachiwać mi pięścią przed twarzą i powtarzać „Co? Co? Co?”, wyzywając mnie przy tym od lewaków i Ukraińców. Odszedłem pokojowo i kontynuowałem zakupy, słysząc jego chichot i rechotanie. Kiedy podszedłem do kasy, zobaczyłem, jak próbuje wyjść ze sklepu z około piętnastoma patelniami markii Tefal w rękach, nie płacąc za nie.
Facetka przy kasie była bardzo miła i profesjonalna, i powiedziała: „Proszę pana, musi pan najpierw za to zapłacić”. Na początku Konrad udawał, że jest zmęczony i jej nie słyszy, bo ma słuchawki na uszach, ale w końcu odwrócił się i przyniósł je do kasy.
Kiedy kasjerka wzięła jedną z patelni i zaczęła ją skanować kilka razy, Konrad chwycił ją za nadgarstek i powiedział, żeby skanowała je pojedynczo, „żeby zapobiec zakłóceniom elektrycznym”, a potem odwrócił się i mrugnął do mnie. W ogóle nie wiem, o co mu chodziło. Kiedy kasjerka zeskanowała wszystkie patelnie i podała cenę, Konrad zaczął się powtarzać jak zdarta płyta "Co? Co? Co?". Z plecaka wystawała mu rączka patelni marki Tefal.
Kasjerka nie dała się oszukać, a potem przyjechała policja i wszyscy klienci sklepu Ikea zaczęli klaskać, a Konrad oświadczył, że zrzeka się mandatu posła, ponieważ "nie przystoi posłowi Konfederacji, żeby kradł".
Przeklejam tekst:
---
"Rosja: ustawa o użyciu armii za granicą w celu ochrony obywateli
Rosyjska Duma Państwowa przyjęła ustawę umożliwiającą wykorzystanie Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej poza granicami kraju w celu ochrony rosyjskich obywateli. Dokument został uchwalony podczas środowego posiedzenia w drugim i trzecim, ostatecznym czytaniu. Decyzję o użyciu armii będzie mógł podejmować prezydent Rosji.
Nowe przepisy dotyczą sytuacji, w których obywatele Rosji są zatrzymywani, aresztowani lub ścigani przez zagraniczne państwa oraz międzynarodowe organy sądowe. Chodzi szczególnie o przypadki, gdy (według rosyjskich władz) działania te są prowadzone bez udziału Rosji albo na podstawie decyzji instytucji, których kompetencje Moskwa uznaje za nielegalne lub nieoparte na umowach międzynarodowych i rezolucjach Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Autorzy ustawy twierdzą, że jej celem jest ochrona praw rosyjskich obywateli i organizacji przed „bezprawnymi działaniami” ze strony innych państw. Przewodniczący rosyjskiej Dumy Wiaczesław Wołodin stwierdził, że zachodni wymiar sprawiedliwości coraz częściej staje się narzędziem represji wobec osób niewygodnych politycznie. Według niego państwo rosyjskie musi w takich warunkach zapewnić swoim obywatelom skuteczną ochronę.
Podobne stanowisko przedstawił przewodniczący komisji obrony Dumy Andriej Kartapołow. Polityk podkreślił, że ustawa ma również przeciwdziałać „rusofobii” oraz chronić rosyjskie organizacje przed zagranicznymi naciskami. Nowe regulacje rozwijają istniejące już przepisy rosyjskiej ustawy o bezpieczeństwie, które pozwalają prezydentowi podejmować działania w obronie państwa i obywateli w przypadku działań zagranicznych instytucji sprzecznych z interesami Rosji.
Ustawa może znacząco rozszerzyć możliwości prawne Kremla dotyczące użycia siły poza granicami kraju. Nowe przepisy mogą zostać wykorzystane jako uzasadnienie dla dalszej aktywności militarnej Rosji za granicą i pogłębiania napięć z państwami Zachodu.
Ustawa wejdzie w życie po zatwierdzeniu przez Radę Federacji oraz podpisaniu jej przez prezydenta Rosji.
- Bartłomiej Wypartowicz"
Toruń, Poland.
Rubinkowo district. They call them commie blocks since they were built when Poland was still under opression by Russian communists, not a free country.
For whom I have no love, however politics aside, I find the area livable and the idea of it positive: affordable housing, lots of greenery (every block has small gardens in front of it, however this is not visible on this photo. Usually elder ladies-pensioners keep them maintained, it's just their hobby).
Within 5 minutes there are schools, doctors, shops and buses and trains.
Nowadays private developers build blocks very close to each other to maximize profits, so there is no place for any of that.
And the prices of housing are exorbitant in modern Poland. You often need a credit for 30 years to buy a small flat. The price of capitalism (which brought us much good, but not without a price - both systems have failed us).
My country has lost any interest in building affordable housing, leaving it to the private sectore (and making it unaffordable for so many). I wish it was different.