Inconsistent DE metapackages versioning? What's the strategy here?

Inconsistent DE metapackages versioning? What's the strategy here?

Hello there.

This topic has been on my radar for some time now. I follow Void and take a look at it from time to time, hoping to one day switch to it.

What I have noticed, is that DE metapackages are often forgotten and not updated, which creates a bit of confusion, especially for new users, but also for experienced ones. Let me give you an example - KDE Plasma. In Plasma 6 series the metapackage had total of 4 version changes - 6.2.0, 6.4.3, 6.5.2, 6.7.3. Meanwhile, dependencies, like plasma-desktop, plasma-pa, plasma-thunderbolt, have tracked the releases pretty closely, having at least one or two releases per point release. Meaning that in the span of 10 months between metapackage kde-plasma being 6.5.2, the actual DE version had 5 additional releases, roughly every month, with a pause between April's 6.6.3 and August's 6.7.3.

This creates a bit of confusion - for a new user, they will go into the voidlinux.org/packages, look for "kde-plasma" and see, that the DE is outdated by nearly a year on a rolling-release distro. They won't bother to check random DE dependencies, to see that it's actually tracking the current release. This doesn't look good, and has prevented me from using Void, until I dug deeper into Github commit history.

I know this is not a technical problem, since template includes `>=` sign, from what I understand this means "this version or higher if it's in the repos", so even 6.5.2 metapackage will install 6.7.3 DE if it's available, but it's simply a communication problem, that affects how Void is being perceived.

Is there any strategy behind it? Or simply the maintainers don't bother to update metapackages, since they work anyway?

Cheers!

u/Leniwcowaty — 6 days ago

[RELEASE] Triton Ariel UAV - a small, remote operated drone for your builds

Since you guys liked it so much when it was sitting on the Empress, here it is. In even smaller, prettier and cuter version.

Triton Ariel UAV. Fully self-contained, remote operated drone with full 4-plane stabilization, IR camera, spotlights and top speed of 75 kph.

https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=3779396813

u/Leniwcowaty — 13 days ago

DSRV Empress Of The Abyss got a lot of upgrades!

Been working on her on and off for the last I think half a year. Everything is done by myself - all the interiors, screens, additional vehicles and microcontrollers. Also full vanilla, no XML-editing, no mods, fits in a standard workshop.

Deep Sea Research/Recovery Vessel "Empress Of The Abyss"

Powered by massive, low-rev (6 rps) diesel engine, can cruise up to 30 knots and can make an Arctic trip and back on a single fuel tank.

The ship is equipped with balast tanks, manoeuvering engines, position hold and anchors. For aids it has a radar with max range of 16 km, advanced waypoint-based navigation and autopilot, weather station and full accomodation for 9 players.

Additional equipment - a diving bell, deep sea recovery crane, ROV (equipped with LIDAR) and a small drone.

And as a nice bonus, compeletly unintentional - it somehow has self-righting capability, making it impossible to capsize.

Truly, a multipurpose, self-sufficient mothership. The Empress.

u/Leniwcowaty — 14 days ago
▲ 169 r/Polska

Do cholery - po co to AI?

Tytuł trochę prowokacyjny, więc już tłumaczę.

Nieczęsto oglądam normalną telewizję, w przeglądarce mam adblocka, a na YouTube opłacam premium. Rezultat - praktycznie w ogóle nie widzę reklam. Ale czasem siadam przed telewizorem, włączam jakieś wiadomości, czy coś i jestem poddany temu odmóżdżającemu procesowi oglądania kilku minut handlowego pierdolenia.

I od jakiegoś czasu zauważam, że bardzo wiele firm - głównie marketów i dyskontów - nagle zaczęło puszczać reklamy, które "zawierają elementy wygenerowane przez AI". I o ile jestem w stanie to zrozumieć, jeżeli chodzi o jakieś animacje, latające statki kosmiczne, dinozaury czy coś - stworzenie efektów specjalnych jest drogie i raczej nikt nie będzie zatrudniał całej firmy FX do zrobienia reklamy papieru toaletowego.

Ale nie - elementy wygenerowane w AI to ludzie, robiące zwykłe, ludzkie rzeczy. Kilka przykładów:

  • Kik, reklama artykułów plażowych - wygenerowana scena gdzie dzieci układają na plaży babki z piasku, ojciec pływa w jeziorze, a matka leży na materacu
  • Lidl, reklama promocji na warzywa - wygenerowana scena, gdzie klient sklepu podnosi paprykę ze skrzynki i ją wącha
  • Carrefour, reklama promocji na papier do drukarki - wygenerowana scena, gdzie ktoś udaje, że składa samolocik z papieru (typowo AI - samolocik już złożony, po prostu dotyka go palcami w randomowych miejscach) i go rzuca
  • Apap Noc - wygenerowana scena, gdzie facet bierze tabletkę i kładzie się do łóżka, a światła gasną

Ja się pytam - po co? Czy naprawdę wygenerowanie tych scen w AI i ryzykowanie wkurwu klientów (bo wszyscy dobrze wiemy jak masowa populacja UWIELBIA AI), jest tańsze niż np. poproszenie laski z działu marketingu o rzucenie papierowym samolocikiem? Albo nagranie na jakimś secie jak aktor reklamowy łyka tabletkę i kładzie się do łóżka? Czy naprawdę to oszczędza aż tyle czasu i pieniędzy, że nawet takie sceny trzeba generować w AI?

Pomijam fakt, że te segmenty wygenerowane w AI są - jak w przypadku tej reklamy Carrefoura - całkowicie bezpłciowe. Postaci są martwe, machają rękoma bez sensu, powtarzają gesty, są to kilkusekundowe loopy.

A może nie wiem, firmy widzą to jako flex i "podążanie za trendami" - używają nowoczesnych technologii i tak dalej?

I powtarzam - rozumiem sytuacje jak np. świąteczna reklama Coca-Coli - bo zrobienie jej "normalnie" to albo gigantyczne przedsięwzięcie logistyczne, albo armia speców od efektów specjalnych. Ale na Boga, 5-sekundowy klip jak ktoś rzuca papierowym samolocikiem? Cytując klasyka - "Kurwa, no nie. No po prostu, kurwa, no nie. Boże, czy ty to widzisz?!"

Nie wiem, jakie jest podejście erpolaków do tego. Ja jak widzę takie ordynarne pójście na łatwiznę, czuję wręcz odrzucenie. Jeżeli firma nie dba nawet o to, żeby włożyć absolutne minimum wysiłku w swój marketing, to zdecydowanie nie zamierzam ufać, że włoży jakikolwiek wysiłek w swój produkt czy usługę. Sto razy bardziej wolę zobaczyć "prawdziwą" reklamę i nawet przytaknąć z uznaniem, niż kolejny AI slop, który jedynie marnuje zasoby.

Kiedyś reklama była sztuką. Popatrzcie na reklamę Fabii Mk. 2 VRS z 2007, reklamę piwa Buckler 0,0 z 2006 z Fernando Alonso. Albo stare reklamy Intela. Tam nie było AI - ciężka praca działu marketingu, ekip od efektów specjalnych, efektów praktycznych. I powstały REKLAMY, które wspomina się nawet dziś, po 20 latach. Obecnie mamy kilkusekundowy AI slop.

W skrócie - jak wkurwić wszystkich? Połączyć dwie najbardziej znienawidzone rzeczy - AI slop i reklamy.

reddit.com
u/Leniwcowaty — 18 days ago
▲ 284 r/Polska

Pomoc w słusznej sprawie praw konsumenta [Louis Rossmann v. WeRecoverData]

Post skierowany do mieszkańców Warszawy i Łomży

Nie wiem ilu z was zna lub kojarzy youtubera i aktywistę praw konsumenckich, Louis Rossmann.

Chłop od 17 lat prowadzi biznes odzyskiwania danych, a także walczy o prawo do naprawy, prawa konsumenckie. Brał udział w pozwach od Google, Apple, Microsoft, gdzie walczył przeciwko technikom monopolistycznym i ordynarnemu robieniu klientów w ch***.

Obecnie jest uwikłany w walkę z amerykańską firmą WeRecoverData. Na swojej stronie opublikował blogpost opisujący ich krzywe zachowania, antykonsumenckie zabiegi, opinie klientów o ich usługach, a także informację o "biurach" WRD, które w rzeczywistości są albo biurami wirtualnymi, albo fejkowymi adresami, gdzie możesz zostawić sprzęt recepcjonistce wirtualnego biura (firma niezwiązana z WRD) po złożeniu zlecenia odzyskania danych przez stronę. Według zasad map Google, jeżeli lokalizacja nie jest obsadzona twoimi pracownikami w godzinach pracy, nie może ona być zaznaczona jako biznes na mapach.

WRD zaczęło mu grozić pozwami, na co Louis odpowiedział, że bardzo chętnie. Fast forward miesiąc, WRD zaczęło ukrywać dowody - zażądali od archive.org usunięcia ich z archiwum, przenieśli lokalizacje swoich biur na mapach Google na środek oceanu, manipulują kodem źródłowym swojej strony i bardzo ładnie się kajają, że oni to wcale nie chcieli żadnego pozwu (pewnie dlatego, że zobaczyli, że chłop ma 17 lat doświadczenia w walce z pozwami mającymi go uciszyć).

Louis dokumentuje wszystko zarówno na filmach, jak i na Consumer Rights Wiki. No i teraz gdzie w tym wszystkim jest erpolska?

Ano na stronie WRD wskazane są dwie lokalizacje WRD w Polsce - jedno w Warszawie na ulicy Twardej 18 (piętro 15) - jest to znane biuro wirtualne. Drugie w Łomży na ulicy Mazowieckiej 1/5, w miejscu sklepu komputerowego Xeromax. Co do biura w Warszawie można chyba bezpiecznie założyć, że to podobna sytuacja jak w Stanach - wirtualne biuro, gdzie zostawiasz swój sprzęt randomowej osobie niezwiązanej z WRD i liczysz, że nie zniknie. Sytuacja w Łomży jest ciekawsza, bo to faktyczny serwis komputerowy.

Teraz do mieszkańców Wawy i Łomży. Jeżeli komuś by się chciało w wolny dzień skoczyć pod wskazane adresy, zapytać czy mają coś wspólnego z WRD, czy faktycznie są tam biura i lab odzyskiwania danych, czy nie, byłoby fajnie. Można tę informację wrzucić w Wiki i rozjaśnić sytuację, pomóc Louisowi w walce.

Nikt mi za to nie zapłacił, po prostu szanuję gościa i uważam, że jeżeli jesteśmy jako Polacy w stanie dołożyć jakąś małą cegiełkę do słusznej walki to warto.

Siemka!

u/Leniwcowaty — 25 days ago

Recoil compensator + autoloader for all cannons

Inspired by a creation I saw on Space Engineers subreddit, I decided to recreate this style of knee-joint compensator in Stormworks. And it's great, with a bit of tweaking it's capable of reducing the recoil of triple arti cannons to zero.

Yes, it has a lot of bodies and gizmos, that would render it inop in real combat. But it's fun, and that's all that matters :D

u/Leniwcowaty — 1 month ago
▲ 0 r/gaming

"Cozy multiplayer shooter game" - is this possible?

I have been gaming for close to 30 years now. Multiple genres, multiple types of games, many years, many titles. I went through different phases. Now I mostly enjoy "cozy" games (for me at least) - building and construction games, where I don't sweat too much (eg. Stormworks), or racing sims.

However, from time to time I'd like a bit of excitement. The problem is - I don't have time to grind and master heroes, abilities, maps, recoil patterns. I have work, family. I can't spend hours upon hours training in a game to have fun for 1 round.

When I was younger this thrill of excitement was Unreal Tournament. Then Battlefied 3 and 4. Then I switched to War Thunder. But all of these require serious time commitment to get good at and not be mauled by more experienced players. I recently tried World of Tanks: HEAT and it's pretty fun (thanks to how super basic and easy it is), I also returned to Unreal. Helldivers was also fun when it launched, but you know how hard it is to assemble a squad of 4 working, married guys. And playing with randoms is... Well, it's suboptimal when it comes to fun factor.

And all this time I'm wondering.

Is there such thing as "cozy multiplayer shooter"? The kind where I drop in, do my thing, collect stuff, kill some AI opponents, extract. With minimal, yet existing interactions with other players. And by "interactions" I don't mean "Shoot on sight, loot, teabag". Interactions where we can exchange a few words, maybe even cooperate towards common goal. A game where there's no really "winners and losers". Where there are the ones that finished the match, and the ones who didn't. Where you finishing the match is not entirely dependent of how many other players you eliminate.

Is such thing even possible? Would such game be successful? Or would it just wind down to mindless killing of other players? Or maybe such game exists right now? I've been hearing a lot good about Arc Raiders community when it launched, how does it look like now?

Cheers guys!

reddit.com
u/Leniwcowaty — 1 month ago

Fully automatic instrument landing in zero visibility - no pilot input

A bit shorter clip showcasing how robust my automatic landing system is in zero-visibility conditions.

Automatically calculated approach path, landing mode enabled at the final approach 10 km from the runway. The plane automatically corrects flight path, adjusts speed, flaps and follows 5% descend rate. No input required from the pilot except for cutting throttle and applying brakes to touchdown.

u/Leniwcowaty — 1 month ago

My take on autopilot, automated landing procedure, and a bit more

Inspired by one of the guys here, I decided to record a full mission with my C-130. Takeoff, deployment, landing. All using multiple autopilots and smart systems. Hope you enjoy!

u/Leniwcowaty — 1 month ago
▲ 19 r/Polska

Koniec fizycznych wydań gier na PlayStation - dobrze, czy niedobrze?

Jest ostatnio trochę chryja po ogłoszeniu przez Sony, że od 2028 kończą z fizycznymi wydaniami gier.

No i tak sobie zacząłem myśleć - czy to dobrze, czy to niedobrze?

Jak dla mnie - bardzo niedobrze. Bo ogranicza nam wolność wyboru i nie oszukujmy się - cyfra jest zwyczajnie droższa. Tu się powołam na tabelkę zrobioną przez Akadikussa - przy porównaniu cen 45 tytułów na PS Store, nowych pudełek i używanych pudełek, w każdym tytule kupno nawet nowego pudełka opłacało się bardziej. Już o używce nie wspominając.

I podniosły się głosy, że powinno się brać ceny najniższe w historii przy kupowaniu cyfry, no ale... Nie. Mamy dzień 10 lipca. Chcę dzisiaj kupić grę, żeby pograć ze znajomymi. Cyfra kosztuje 299 zł, pudełko 140 zł. Nie będę czekał kilka miesięcy aż może ta konkretna gra będzie w promocji. Po prostu pójdę do sklepu, wezmę pudełko i zaoszczędzę 160 zł.

I nie mówię, że nie, sam czekam na promki i wyprzedaże. Ale są sytuacje, gdzie chcesz pograć teraz, a nie za pół roku jak będzie wyprzedaż. Nie wspominając o tym, że jeżeli nie będzie wydań fizycznych, to PS Store będzie JEDYNYM źródłem gier na PS. Po co mają wtedy robić promocje? Nie muszą już z nikim konkurować. Jak chcesz kupić grę to musisz kupić na PSS i nie masz wyjścia. Zapłacisz tyle ile ci powiedzą i kropka.

I niestety - walka o fizyki na PC jest już przegrana. Chociaż plus taki, że na PC można kupować klucze na Enebach, Instantach, Humblach itd. Ale w przypadku PSS - masz jeden sklep i kropka.

No ale może się mylę. Może faktycznie fizyki to zło wcielone i powinniśmy je porzucić. Co myślicie?

reddit.com
u/Leniwcowaty — 1 month ago

Advice Needed: I want to rework my first tattoo, need inspirations and artist recommendations

POLAND, WIELKOPOLSKIE (GREATER POLAND)

This piece is currently 7 years old. My first ever tattoo, portraying Arra Agga Bandar from Lovecraft's mythology. When I was making it I loved minimal, black tats, but I would like to rework it to either cover the whole inner forearm, or even extend to semi-sleeve over the whole forearm, from wirst up to elbow.

I'd like to keep these lines somewhere, and for it to still be Lovecraft themed. I was thinking maybe a giant moon with this overlayed on top of the shield, and below a haunted village, maybe with Cthulhu looming in the distance? Something dark, but still having colors - greys, greens, blues. For it to look like a twisted illustration to Lovecraft's story. But this is a general vibe. Is this doable?

Also - maybe there are some artists who dabble in this style? To be honest, the original artist that did it (ruki_kushaju) would be perfect, but she moved to different country, so that's not really an option...

Cheers!

u/Leniwcowaty — 1 month ago
▲ 727 r/Polska

Gołębiewski robi fikołki, banuje Książula i zobowiązuje swoją obsługę do lepszego traktowania "influencerów o pożądanych zasięgach"

https://www.youtube.com/watch?v=wWI2zdZ8kc0

Niech ktoś wyśle Gołębiewskiemu kontakt do jakiejś agencji PR, bo może im się przydać xD

W skrócie - pracownicy sieci Hotel Gołębiewski dostali pisemko informujące, że:

  1. Książulo jest osobą niepożądaną, która nie ma prawa przebywać w hotelach, strefach gastro czy basenowych (no bo przecież to najlepszy sposób, żeby uniknąć krytyki, po prostu nie wpuścić)
  2. Jeżeli obsługa hotelowa zauważy "gościa VIP", którym jest "influencer o pożądanych zasięgach", cała obsługa ma być poinformowana, postawiona na baczność i traktować takiego gościa priorytetowo i lepiej od pozostałych gości, bo przecież każde uchybienie może zostać nagłośnione i negatywnie wpłynąć na reputację hotelu

Nie wiem, czy dla was też, ale dla mnie to już nawet nie strzał w stopę, tylko zmasowany atak jądrowy na własną reputację xD

Po pierwsze, jeżeli ktoś skrytykuje hotel, bo w czasie największej w historii fali upałów nie działała klima w apartamencie za 5 klocków, to rozwiązaniem jest wpisanie go na czarną listę? No chyba nie...

Po drugie - traktowanie influencerów priorytetowo i lepiej niż zwykłych klientów, po to żeby nie nagłośnili jak będzie jakiś problem to żart. Czyli jak ja z moją żoną pojedziemy, to możemy dostać gówno na talerzu i niedziałającą klimę, ale jak już pojedzie instagramerka ze 100k obserwujących, to obsługa będzie skakać dookoła niej jak małpy w cyrku, żeby przypadkiem niczego jej nie brakowało? To chyba nie tak powinno działać.

I oni naprawdę myśleli, że to nie wyjdzie? XD Że wśród ich pracowników naprawdę nie znajdzie się ani jedna osoba, która wyśle to do mediów? XD

Dla rozjaśnienia - zakaz niby jest, niby nie ma, niby był, niby dyrektor nic o tym nie wie i już jest wszystko cacy. Co nie zmienia faktu, że taki mail w ogóle nie powinien zostać wysłany.

A druga sprawa, według mnie dużo ważniejszym problemem jest to, że nowe zasady nakazują pracownikom LEPIEJ traktować influencerów. I wątpię, żeby to wycofali. A takie "równi i równiejsi" też nie powinno mieć miejsca.

Do Hotelu Gołębiewski mam jedną wiadomość:

https://preview.redd.it/yxzlltogezah1.png?width=968&format=png&auto=webp&s=25024232c71a9f3894f6888b76ed481378b03c0e

reddit.com
u/Leniwcowaty — 2 months ago
▲ 37 r/Polska

Rant i ostrzeżenie - Bel-Pol Poznań Obornicka

Od razu ostrzegam - post będzie dość długi, bo chcę żeby sprawa była jasna i żeby każdy sobie wyrobił swoją własną opinię. I nie, do pisania tego posta nie użyłem AI.

Disclaimer - nie wiem, czy to co tu opiszę to ogólne praktyki całej firmy, czy tylko tego oddziału. Ja opisuję tylko doświadczenia związane z tym oddziałem.

Tak więc wraz z żoną robimy remont w mieszkaniu. Jako część remontu wymieniamy dwie pary drzwi wewnętrznych oraz drzwi zewnętrzne. Kierując się opiniami na Google i ogólnymi "polecajkami" zdecydowaliśmy się zamówić drzwi w salonie Porta na Obornickiej, należącego do tamtejszego oddziału Bel-Pol.

Na miejscu pracownik (nie zamierzam zdradzać żadnych danych, ani płci pracownika, który nas obsługiwał) bardzo dokładnie i rzeczowo wszystko wyjaśnił, pomógł w wyborze drzwi, które będą nam pasować i sporządził wstępną wycenę. Zachęceni przez pracownika zdecydowaliśmy się na drzwi bardzo standardowe drzwi wewnętrzne w kolorze kaszmirowym i równie standardowe drzwi wejściowe "z katalogu". Żadnych zmian czy udziwnień, z wyjątkiem podcięcia w jednych drzwiach wewnętrznych, bo łazienkowe. Usłyszeliśmy, że czas oczekiwania na drzwi wewnętrzne to 4-6 tygodni, na zewnętrzne 6-8 tygodni. Zgodnie z polityką firmy jednak, nie można zamówić "od razu", tylko dopiero po 24 godzinach, żebyśmy mieli czas na zmianę zdania.

I dobrze się złożyło, bo po naradach i dyskusjach zdanie zmieniliśmy. Skontaktowałem się z salonem, z tym samym pracownikiem, telefonicznie wyjaśniłem zmiany, po czym wysłałem wszystko o czym rozmawialiśmy mailem. Opisałem wszystko BARDZO DOKŁADNIE, cały opis drzwi, pogrubione zmiany względem wyceny z poprzedniego dnia. Przez cały czas też byłem z pracownikiem na łączu, rozmawialiśmy, ustalaliśmy, dopytywałem. Ostatecznie zmiany były bardzo niewielkie, największa dotyczyła koloru - zmieniliśmy kaszmi na czarny mat.

Otrzymałem od pracownika mailem nową wycenę, gdzie wszystkie te zmiany były uwzględnione. Sprawdziłem kilka razy, wszystko się zgadzało z tym, o czym rozmawialiśmy w mailu. Po wielokrotnym sprawdzeniu przeze mnie i przez żonę potwierdziłem to zamówienie poprzez wydrukowanie go, podpisanie i odesłanie. Dostałem fakturę zaliczkową z numerem tego zamówienia, którą opłaciłem. Dodatkowo zdecydowałem się na dostarczenie i wniesienie tych drzwi, 200 zł za wewnętrzne i 200 zł za zewnętrzne (z racji na to, że raczej nie przyjadą razem). I zaczął się proces.

Przez miesiąc nie dostawaliśmy żadnych informacji na temat zamówienia. Po upływie 4 tygodni zadzwoniłem do salonu z pytaniem, jak sprawa wygląda, czy coś wiadomo na temat tego, czy będzie to bliżej 4 czy bliżej 6 tygodni. Usłyszałem, że przecież pracownik nigdy nie mówił o takim terminie. Ponoć od samego początku pracownik mówił, że drzwi wewnętrzne to 6-8 tygodni, zaś zewnętrzne 8-10 tygodni. Cóż, albo oboje z żoną się przesłyszeliśmy w salonie, albo ktoś tu coś kręcił. No ale nic, skoro tak to w porządku. Udało nam się przesunąć ekipę remontową o 2 tygodnie, z nadzieją że albo przyjdą po 6 tygodniach i będą na start remontu, albo po 8 i będą na zakończenie.

Mijają kolejne tygodnie, bez odzewu. Po 6 tygodniach od zamówienia dzwonię z tym samym pytaniem - słyszę że drzwi zeszły już z produkcji i są gotowe do wysłania do magazynu Bel-Pol, a stamtąd OD RAZU będą przywiezione do nas. Okej, w takim razie czekam, ileż może zająć przesłanie drzwi od producenta do magazynu, prawda?

Po tygodniu dzwonię ponownie - słyszę, że no pracownik próbował się skontaktować z producentem, ale "z jakiegoś dziwnego powodu" producent od tygodnia nie odpisuje na maile, nie odbiera telefonów, nie realizuje wysyłek, nic zupełnie. Nie było to zaznaczę w okolicach żadnego długiego weekendu ani święta - po prostu normalny tydzień roboczy. Lekko zdenerwowany machnąłem jednak ręką - zdarza się. Dopiero po weekendzie dostałem odpowiedź, że wysyłka od producenta będzie w środę i w czwartek drzwi będą na magazynie Bel-Pol. W międzyczasie ekipa remontowa stoi, bo wszystko skończone i tylko na drzwi czekają.

Tak więc zaczekałem do czwartku, zadzwoniłem i usłyszałem, że jeszcze nie przyjechała logistyka, jak tylko przyjadą to będą do mnie dzwonić. Resztę dnia byłem zajęty, dzwonię w piątek o 10. I co słyszę?

"No tak, drzwi wczoraj wjechały na magazyn do nas."

Ah wspaniale, dobrze by było to wiedzieć wczoraj. Ale w porządku, pytam kiedy będzie to "przywiezienie ich od razu", skoro magazyn jest dosłownie 6 km ode mnie. Godzinę później dostaję telefon z informacją, że doręczenie będzie... na koniec przyszłego tygodnia. Po 9 tygodniach od zamówienia. Moja irytacja tutaj sięgnęła zenitu, po prostu znalazłem firmę transportową, która w przeciągu godziny za 300 zł przywiozła mi te drzwi z magazynu do mieszkania. I miałem nadzieję, że na tym koniec.

Oh jakże głupi byłem...

Pracownik firmy transportowej otwiera busa, a ja co widzę? KASZMIROWE DRZWI

Tak. Kaszmirowe. Nie czarny mat, tak jak było zamówione. Kaszmirowe, tak jak było wstępnie dyskutowane na początku. Zgłupiałem, poleciałem po wydrukowane zamówienia, po faktury zaliczkowe. No jak wół na zamówieniu jest czarny mat, zaliczka jest na to zamówienie. Dzwonię do salonu i co usłyszałem od pracownika?

"No zaszła pomyłka, bo tutaj w segregatorze mieliśmy to pana zamówienie wcześniejsze na kaszmirowe, a nie to właściwe na czarne."

Krew mnie zalała. Usłyszałem propozycję naprawienia błędu - odesłać drzwi do producenta na ponowne oklejenie. Czas oczekiwania do 6 tygodni, okelina może się nie trzymać i utrata gwarancji. Jak możecie się domyślić - raczej mi to nie pasowało. Udałem się więc do salonu i grzecznie zarządałem zwrotu pieniędzy. Tutaj malutka pochwała - pracownik faktycznie przyznał się do swojego błędu i przyjął moje rządanie, a nawet mimo późnej godziny skontaktował się z kierownikiem, żeby dać mi potwierdzenie i zapewnienie, że zwrot zostanie przyjęty. Poproszono mnie tylko o maila z numerem konta do zwrotu.

Tego samego dnia wysłałem maila z rządaniem odstąpienia od umowy, numerem konta. I jeszcze tego samego dnia, o 21 nagle znalazł się kierowca Bel-Pola, który przyjechał i zabrał te drzwi do magazynu. Ale na dostawę nie mieli nikogo do końca następnego tygodnia... Ostatecznie zamówiliśmy te same drzwi u innego dystrybutora i mamy potwierdzenie, że po 4 tygodniach schodzą one już z produkcji.

No ale nic w życiu nie może być proste. W piątek już dałem spokój, tak samo w poniedziałek, na zwrot pieniędzy czekałem we wtorek. Normalna sprawa - pewnie księgowość zajęła się tym dopiero w poniedziałek, zlecą przelew, sesje bankowe i będzie we wtorek. Ale nie było. Tak samo w środę i czwartek. Telefon do salonu - "No, księgowość zleciła przelew w poniedziałek, więc powinien pan mieć do końca tygodnia przelew". Nie wiem jak wy, nie znam banku, który przetwarza przelew tydzień, ale okej. Poczekałem do piątku, dalej nic. Zadzwoniłem ponownie w poniedziałek i co usłyszałem? "Księgowość pracuje jakoś wolniej i jednak zlecili przelew w piątek dopiero". No ktoś ewidentnie leci sobie ze mną w chuja. Poinformowałem więc grzecznie pracownika, że chciałbym mieć potwierdzenie zlecenia tego przelewu na mailu, a także że w kolejny piątek mija ustawowe 14 dni, które mają na zwrot, więc jeżeli do piątku pieniędzy nie będzie, sprawa zostanie zgłoszona do rzecznika praw konsumenta.

Przelew przyszedł po 10 minutach od rozłączenia się. Ponad 10 tygodni od zamówienia.

Jednak spostrzegawczy pośród was mogą zauważyć, że czegoś w tej historii brakuje. Drzwi wejściowych. Tych, które miały dotrzeć po 6-8 tygodniach. Tak się składa, że przy okazji całej afery z drzwiami wewnętrznymi poprosiłem o sprawdzenie, czy na pewno nie został popełniony błąd przy zamawianiu drzwi wejściowych, zostałem zapewniony, że nie, że wszystko jest w porządku. Że skrzydło drzwiowe i framuga już są gotowe, tylko czekają na okucia (klamki, zawiasy, wkładki). W porządku, od tej informacji minęły już prawie 3 tygodnie. Dzisiaj więc, dostając informację, że za jakiś tydzień będę miał już drzwi wewnętrzne z drugiego sklepu, zadzwoniłem zapytać co z wejściowymi. Skoro mam brać znowu ekipę na montarz jednych drzwi, to jakby były wszystkie, to nie byłoby źle. I zostałem po prostu zniszczony.

Pracownik poinformował mnie, że framuga i drzwi jednak nie są już gotowe. Że będą gotowe W DRUGIM TYGODNIU SIERPNIA. Dokładnie 16 tygodni od zamówienia. 114 dni. CZTERY MIESIĄCE. CZTERY.

Zgłupiałem już po prostu. Obdzwoniłem wszystkie salony Porta w Poznaniu i sporą większość w Wielkopolsce. U każdego usłyszałem to samo - czas oczekiwania na ten model do 6 tygodni. W ekstremalnych warunkach do 8, ale to są już naprawdę bardzo, bardzo rzadkie sytuacje, jeżeli drzwi są bardzo wymyślne, mają jakieś specjalistyczne zamki czy zawiasy etc. Dla drzwi "katalogowych" 7 tygodni to jest max. Z 21 salonów do których dzwoniłem, żaden nie miał sytuacji, żeby produkcja JAKICHKOLWIEK drzwi Porta zajmowała cztery miesiące. To się po prostu nie zdarza.

Gdzieś w tym całym ambarasie też z ciekawości poprosiłem kilku znajomych, żeby przedzwonili do tego salonu i popytali o drzwi, o ceny, o terminy. I każdemu, jak amen w pacierzu powtarzano to samo co mi - wewnętrzne 4-6 tygodni, zewnętrzne 6-8 tygodni.

Także tak. W ten sposób mam teraz w łazience firankę prysznicową zamiast drzwi, a także będę musiał najprawdopodobniej odwołać wyjazd, który mam zaplanowany w sierpniu, żeby zamontować drzwi wejściowe do mieszkania, bo potem ekipa nie ma czasu do października.

I zaznaczam ponownie - nie mam pojęcia, czy takie praktyki to standard w całej Polsce, czy tylko ten konkretny oddział jest taki nieporadny. Mój post dotyczy tylko tego jednego oddziału i tego dokładnie oddziału nie polecam.

Rant over. Po prostu jestem zwyczajnie, po ludzku wkurwiony...

Jak dojdą mi drzwi z drugiego salonu i wszystko będzie okej, to może edytuję i dopiszę tu polecajkę dla nich.

reddit.com
u/Leniwcowaty — 2 months ago
▲ 0 r/Polska

Od kiedy normalne jest "popijanie" napojów w sklepach i odstawianie ich na półki?

Może to jest coś normalnego i istnieje od lat, a ja po prostu jestem "zacofany", a może jakaś nowa moda. Zacząłem to zauważać od jakiś 2 tygodni w osiedlowym markecie. Notorycznie widzę na półkach pootwierane butelki napoi, upite tak 1/3 do połowy butelki i odstawione z powrotem na półkę.

Nigdy nie przyłapałem nikogo na gorącym uczynku, ale raczej na pewno nie jest to żaden błąd produkcji, bo po pierwsze pracownik zauważyłby to wykładając towar, a po drugie "plomby" przy zakrętkach są zawsze zerwane. I nie widzę jakiejś prawidłowości - napoje, soki, woda. Raz widziałem butelkę piwa wypitą do połowy i odstawioną z krzywym kapslem, innym razem widziałem wyzerowaną małpkę schowaną między pełnymi. Wątpię, żeby aż tyle rodzajów napoi i alkoholi miało nagle błędy produkcyjne.

Raz czy dwa widziałem też napoczęte jedzenie (raz to były panierowane mrożone filety z ryby, ktoś po prostu rozerwał kartonik i chapnął sobie gryza), ale to dosłownie dwie sytuacje. A z napojami jak mówię, od jakiś 2 tygodni zauważam to notorycznie.

Z drugiej strony ciężko mi uwierzyć, że istnieją ludzie, którzy podczas zakupów biorą butelkę z półki, odkręcają, upijają pół butelki, po czym odstawiają i jak gdyby nigdy nic idą dalej robić zakupy. Nie mieści mi się to po prostu w głowie. Pewnie, otwarcie butelki napoju, który kupujesz podczas zakupów mi się zdarza, ale zawsze potem normalnie nabijam i kupuję ten napój, nawet jak przy kasie już jest pusta butelka. Ale odstawić to z powrotem na półkę?

EDIT: Tak sobie pomyślałem, że może to pracownik jakiś sobie kupuje dla siebie i popija w trakcie zmiany, odstawia i zapomina zabrać, ale spodziewałbym się, że jak zgłosiłem to kilka razy to mu się to więcej nie powtórzy. No i nie tłumaczy to upitego alkoholu.

reddit.com
u/Leniwcowaty — 2 months ago

Setting brake bias just stopped working entirely

EDIT: Just realized - it works, just doesn't show the message, so I don't acutally know what brake bias I have currently...

So I'm playing AMS 2 on Steam Controller. Put on a few hours (over 100) with brake bias adjustment assigned to keyboard 1 and 2, and the back buttons on my controller were assigned to keyboard 1 and 2 - so that I have it available.

However I had to reinstall the game. Not knowing, that it doesn't have cloud saves. So all my changes and settings got reset. And now brake bias doesn't work at all. I can set it on the small menu called with dpad, but it's not really an option during the race, since I have to take my thumb off the stick to do that.

Using keyboard doesn't work, using controller doesn't work, changing key assignments, nothing. No class, no car, I simply cannot adjust brake bias with keyboard.

Any idea, what this might be?

reddit.com
u/Leniwcowaty — 2 months ago
▲ 25 r/Polska

Krótki rant na pracę w sektorze publicznym (i zrozumienie urzędników)

Postaram się streszczać.

Moja żona obecnie planuje zmianę pracy. Pracuje w sektorze publicznym i ma dość toksycznych przełożonych i ogólnej atmosfery. Nie zarabia wcale źle, na stanowisku specjalisty w dość niszowej branży - ochrona środowiska i ekologia.

Od kilku miesięcy szuka pracy w swojej branży. Zacznijmy od tego, że generalnie jest bardzo mało firm, które potrzebują stanowisk dla kogoś z działki ochrony środowiska, więc ofert jest mało. Najwięcej jest z sektora publicznego - praktycznie każda spółka skarbu państwa czy samorządowa potrzebuje kogoś do ekologii i środowiska.

I teraz jakie wymagania ma na specjalistę ds. ochrony środowiska taka sobie spółka zajmująca się transportem miejskim:

- minimum 4-letnie doświadczenie na podobnym stanowisku

- wykształcenie wyższe inżynierskie lub magisterskie z zakresu ochrony środowiska i ekologii

- bardzo dobra znajomość systemów WIOŚ, GIOŚ, GUS

- pełna i dokładna znajomość przepisów prawa z zakresu [wypisane chyba ze 20 różnych ustaw i kodeksów]

- bardzo dobra znajomość systemów ERP (wypisane chyba 3 albo 4 przykładowe)

- płynny język angielski, do tego mile widziany niemiecki lub ukraiński na poziomie B1

- dostępność na dyżury poza normalnymi godzinami pracy

- nieprzerwana historia zatrudnienia przez ostatnich 5 lat (what the actual fuck?)

No i dobra, wymagania jakby co najmniej miała pracować przy rządowym projekcie zrównania Warszawy z ziemią i zastąpienie jej Puszczą Białowieską 2. Pokazuje mi to ogłoszenie, to mówię, że kupę siana zarobi.

Jasne kurwa.

Widełki wynagrodzenia: 5000 - 6000 zł brutto

Chciałbym zaznaczyć, że (według tego co jest na stronie) kasjerka w Biedronce zarabia 5400 - 5900 zł brutto.

Kurwa co...

W międzyczasie pan prezes tejże spółki w zeszłym roku zarabiał... 55 000 zł miesięcznie. Nie wliczając premii i dodatków.

No i teraz nie rozumiem - skąd biorą się tak przekomicznie marne zarobki w spółkach miejskich/państwowych?

Ale z drugiej strony rozumiem już, czemu jak się idzie do urzędu to na 99% będzie kolejka, bo nie ma kto pracować, a jak już ktoś cię przyjmie, to siedzi tam za karę. Też by mi się nie chciało pracować za 5000 zł będąc magistrem z 4-letnim doświadczeniem na swoim stanowisku...

reddit.com
u/Leniwcowaty — 2 months ago

What will happen with Cinnamon on LMDE after the Mint 23 Alfa? Can someone answer me already?

So I have been asking this question multiple times, in multiple channels. In the comments on Mint blog (these comments were never approved to be displayed) in the discussion on Mint Github, on Mint forum.

I haven't got any answer as of yet.

My question is - typically if a new new Cinnamon release was to happen, it coincided with the release of the main Linux Mint point release, and was then ported to current LMDE (typically the same day). So if a new Cinnamon version was to drop, we, the LMDE users, were tied to main Mint release schedule every six months.

However now the release schedule for the main Mint is changing. It will most likely be released yearly. Which naturally poses a question - what about Cinnamon. Will the new versions of Cinnamon be also released yearly? Or the new releases will drop in LMDE once they are ready, and be implemented in the new point release of mainline Mint?

This is a very simple question and I have no idea why wasn't it answered or mentioned anywhere. I know LMDE userbase is not as big as the main Mint, but we are here. We want to get new Cinnamon versions, and not wait for next mainline Mint, because Canonical made Ubuntu a hot mess and the team needs a year to un-fuck the base.

Cheers guys!

reddit.com
u/Leniwcowaty — 2 months ago
▲ 724 r/Polska

"A przepraszam, że nasrałem na wycieraczkę, myślałem że to sąsiada" - czyli o przyzwoitości starszych osób na osiedlach

Mieszkam na starym osiedlu bloków na obrzeżach dużego miasta. Obecnie robię sobie remont łazienki, więc żeby ułatwić ekipie robotę wynająłem kontener na gruz. Podkreślam - na gruz remontowy, nie na śmieci zmieszane i komunalne. Taka przyjemność w tej wielkości jaką potrzebuję kosztuje 650 zł.

Kontener stoi pod moją klatką, ma wywieszoną karteczkę "Proszę nie wrzucać śmieci". Naprzeciwko niego (dosłownie po drugiej stronie chodnika) stoi kosz na śmieci, a osiedlowe śmietniki znajdują się 30 metrów dalej w linii prostej.

Od samego początku widzę, że codziennie przybywa w moim kontenerze zwykłych śmieci zmieszanych - butelki, puszki, torby z Maka, fajki i puste paczki po fajkach. Wszystko to, co powinno lądować w koszu na śmieci znajdującym się, podkreślam, NAPRZECIWKO KONTENERA, ludzie wolą się zamachnąć i wrzucić do kontenera. Dlaczego? Co stoi za procesem myślowym, mówiącym "Zamiast wrzucić śmieci do kosza na śmieci, wrzucę do kontenera z karteczką 'Proszę nie wrzucać śmieci'"? I to nie tak, że to losowi przechodnie, bo jest to w środku osiedla - chodzą tam praktycznie wyłącznie mieszkańcy.

Oczywiście całe to dziadostwo będę musiał wyciągać z kontenera i wyrzucać do śmietnika, bo mi go nie odbiorą (a skubańce lubią stać i pół godziny i przegrzebywać kontener, szukając czy pod gruzem nie ma śmieci).

Czara goryczy przelała się jednak na początku zeszłego tygodnia. Co dwa-trzy dni w kontenerze lądował WOREK ZE ŚMIECIAMI. Normalne śmieci komunalne, takie jakie wrzuca się do kosza pod zlewem. Przypominam - osiedlowe śmietniki są niecałe 30 metrów dalej, w prostej linii. Nie wiem jak dla was - dla mnie to jest po prostu bezczelne.

Na szczęście dzisiaj, wychodząc z psem przyłapałem sprawcę na gorącym uczynku. Z klatki obok (więc do śmietników miał może 40 metrów) wyszedł starszy pan po 60, niosąc worek śmieci. Identyczny jak te, które lądowały w kontenerze przez ostatni tydzień. Stanąłem sobie i obserwuję, no i oczywiście, pan podszedł do kontenera, zamachnął się i ciep. Zapytałem więc, czy zdaje sobie pan sprawę, że to jest kontener NA GRUZ i tam wisi kartka, żeby nie wrzucać śmieci. Co usłyszałem w odpowiedzi?

"A wie pan, to tam można"

No więc zadałem drugie pytanie - czy wie pan, że to jest wynajęty przeze mnie kontener na gruz z mojego remontu i będę musiał te śmieci wyciągać, bo mi go nie odbiorą. No tutaj już się pan trochę zmieszał i usłyszałem najpiękniejsze wytłumaczenie:

"A to pana? A to nie wiedziałem, ja myślałem że spółdzielnia postawiła na jakieś tam swoje roboty"

Aha. Czyli jakby akurat ktoś inny niż ja postawił, to już spoko, można wrzucać worki ze śmieciami do gruzu. No nasrałem panu na wycieraczkę, ale myślałem że to sąsiada wycieraczka. Pan szybko się zreflektował, wyciągnął ten worek, który właśnie wrzucił i wyciągnął też drugi, który już tam leżał. Potwierdzając tym samym, że to były jego śmieci. Po czym jeszcze na odchodnym usłyszałem:

"To powiem żonie, żeby też tu nie wrzucała"

No dziękuję łaskawco! Wielkieś mi radości uczynił! Pominę, że nie usłyszałem nawet zwykłego ludzkiego "przepraszam", widocznie starsze osoby nie muszą w stosunku do młodszych.

I teraz - czy ja jestem jakiś nienormalny, że w życiu by mi nie przyszło do głowy zrobić czegoś takiego? Ani wyrzucać śmieci z mieszkania do kontenera na gruz z karteczką "Proszę nie wrzucać śmieci" (niezależnie czy byłby sąsiada, czy spółdzielni), ani nawet wrzucić pustej puszki po energolu do tego kontenera, MAJĄC OBOK KOSZ NA ŚMIECI.

Czy może po prostu brakuje nam w społeczeństwie jakiejś takiej przyzwoitości i zwykłego nie bycia dla siebie wzajemnie chujami?

I tak, kierowca autobusu wstał i zaczął klaskać, nie musicie pytać.

reddit.com
u/Leniwcowaty — 2 months ago

Credit card details input fields non-interactible? And PayPal doesn't work

So I decided to try out Crunchyroll, created an account and when it came to payment I tried PayPal. After logging in, I get "Something went wrong, PayPal is not available at this moment".

So I went to add my credit card details, but the input fields are non-interactible, aside from zip code. Like literally, in the website code there's no <input> tag on them.

What the hell? I'm trying to give them my money, and it's not working... Any ideas on how to solve this?

reddit.com
u/Leniwcowaty — 2 months ago

On my company-issued Windows laptop I have to sign in with Microsoft SSO no less than 7 times, every day

I personally use Linux for over a decade, and I don't have Microsoft account, so I didn't know how infuriating it is to use...

In my company we have Windows laptop, that are fully managed via Microsoft Cloud Login, or whatever it's called - we log in to our laptop using our Microsoft Account. Then after logging in, I have to use the same MS account to log into:

  1. Outlook (app)

  2. Teams (app)

  3. Password manager (app, but through browser, Microsoft SSO)

  4. Jira (browser, Microsoft SSO)

  5. Atlassian (browser, Microsoft SSO)

  6. Gitlab (browser, Microsoft SSO)

So every day, when I start my work, I have to log in 7 times with the same credentials. Because for some forsaken reason, M$ doesn't log me in automatically to their own email client and Teams, even though I used the same account to access my PC. And also, despite storing 16 cookies on the SSO screen, it doesn't store the one saying "hey, this guy already logged in to 3 apps already, maybe don't ask them to log in for the 4th time"?

It's a small gripe, but with how SLOOOOOW Windows is, it takes solid 5-8 minutes every day in the morning to go through all the services and log in everywhere...

u/Leniwcowaty — 2 months ago